Zbigniew Herbert – Głos wewnętrzny

Mój głos we­wnętrz­ny
ni­cze­go nie od­ra­dza

ani nie mówi tak
ani nie

jest sła­bo sły­szal­ny
i pra­wie nie­ar­ty­ku­ło­wal­ny

na­wet je­śli się bar­dzo głę­bo­ko po­chy­li
sły­chać tyl­ko ode­rwa­ne
od sen­su sy­la­by

sta­ram się go nie za­głu­szać
ob­cho­dzę się z nim do­brze

uda­ję że trak­tu­ję go na rów­ni
że mi na nim za­le­ży

cza­sa­mi na­wet
sta­ram się z nim roz­ma­wiać
– wiesz wczo­raj od­mó­wi­łem
nie ro­bi­łem tego ni­g­dy
te­raz też nie będę

– glu – glu

– no więc są­dzisz
że do­brze zro­bi­łem

– ga – go – gi

cie­szę się że się zga­dza­my

– ma – a –

– no a te­raz wy­pocz­nij
ju­tro znów po­ga­da­my

nie jest mi na nic po­trzeb­ny
mógł­bym o nim za­po­mnieć

nie mam na­dziei
tro­chę żalu
gdy leży tak
przy­kry­ty li­to­ścią
od­dy­cha cięż­ko
otwie­ra usta
i sta­ra się pod­nieść
bez­wład­ną gło­wę