Kryształowy Banaś

Pisowskie gnojki >>>

Kmicic z chesterfieldem

„Jego działanie stanowi niedopuszczalną ingerencję w działania konstytucyjnych organów oraz prowadzić może do chaosu i anarchii” – tak resort Ziobry tłumaczy odwołanie z delegacji sędziego Juszczyszyna, który zastosował się do wyroku TSUE. „To propaganda. Sędzia musi sprawdzać, czy sąd niższej instancji był właściwie obsadzony” – mówi prof. Marcin Matczak

„Minister Sprawiedliwości, korzystając z przysługujących mu uprawnień, odwołał z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie sędziego Sądu Rejonowego w Olsztynie Pana Pawła Juszczyszyna” – czytamy w komunikacie na stronie resortu we wtorek 26 listopada 2019.

Jako pierwsi napisaliśmy, że odważny sędzia, który zastosował się do wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada, będzie musiał wrócić na niższe stanowisko w Sądzie Rejonowym. Ministerstwo sprawiedliwości poinformowało o tym w poniedziałek 25 listopada, faksem. Nie podało powodu, a jedynie podstawę prawną.

W środę 27 listopada w Olsztynie odbyła się pierwsza demonstracja w obronie sędziego. Kolejne, w całej Polsce, zaplanowane są na niedzielę, 1…

View original post 2 237 słów więcej

 

Trumpizm jak kaczyzm

Cały tekst o Trumpie czytaj tutaj >>>

Podczas spotkania prezesa PiS i wiceprezesa tej partii Mariusza Kamińskiego z Marianem Banasiem zostało wyrażone oczekiwanie, aby szef NIK podał się do dymisji – oświadczyła rzeczniczka PiS Anita Czerwińska.

Przypomnijmy, we wrześniu TVN w programie „Superwizjer” podał, że Marian Banaś wpisał do oświadczenia majątkowego m.in. kamienicę w Krakowie, gdzie mieścił się pensjonat oferujący pokoje na godziny, i że wynajem kamienicy o powierzchni 400 mkw. i dwóch mniejszych, miał przynosić rocznie 65,7 tys. zł dochodu. Według „Superwizjera” Banaś zaniżył w oświadczeniach dochody z wynajmu kamienicy w Krakowie, mowa była także o powiązaniach ze stręczycielami.

Pod koniec września Banaś udał się na urlop bezpłatny do czasu zakończenia postępowania kontrolnego CBA w sprawie jego oświadczeń majątkowych. Szef NIK oświadczył też wówczas, że nie zarządzał pokazanym w materiale „Superwizjera” hotelem, obecnie nie jest właścicielem nieruchomości, a materiał TVN odbiera „jako próbę manipulacji, szkalowania i podważania dobrego imienia”. Pozwał TVN SA i autora materiału Bertolda Kittela, żądając przeprosin, sprostowania i wpłaty na cel społeczny.

CBA poinformowało 16 października, że zakończyło trwającą od kwietnia kontrolę oświadczeń majątkowych Banasia, szczegółów jednak nie ujawniło. Dzień później Banaś w oświadczeniu poinformował, że 16 października zakończył urlop bezpłatny i przystąpił do wykonywania obowiązków w NIK. Pod koniec października jego pismo z uwagami do zastrzeżeń CBA po kontroli jego oświadczeń majątkowych trafiło do Biura.

Szef NIK przed sejmową komisją

W środę Banaś mówił na posiedzeniu sejmowej Komisji ds. Kontroli Państwowej, że ze spokojem oczekuje zakończenia procedur podjętych przez urzędy państwowe ws. oświadczeń majątkowych. Odniósł się również do wątpliwości zw. z prowadzoną w jego kamienicy w Krakowie działalnością. Oświadczył, że przeciwko autorom „zniesławień” podjął i będzie dalej podejmował kroki prawne.

Banaś podkreślał, że w jego ocenie od dwóch miesięcy prowadzona jest przeciwko niemu kampania oszczerstw. – Kłamie się na mój temat, że jestem powiązany z przestępcami i unikałem płacenia podatków. Sugeruje się, że w naganny sposób zostałem właścicielem nieruchomości i wykorzystywałem stanowisko publiczne do swoich celów prywatnych. Nic z tego nie jest prawdą, każde z tych zarzutów to kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo – stwierdził Banaś.

Kmicic z chesterfieldem

– Prezydent Andrzej Duda od początku umywa ręce od decyzji wyboru pięciu sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. Twierdzi, że wykonał „decyzję polityczną”. Tyle że prezydent stoi na straży Konstytucji i miał w ręku narzędzia, które mogłyby zweryfikować legalność decyzji ws. nowych sędziów – pisze prof. Stanisław Biernat, były wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego i analizuje rozmowę, w której prezydent – jak uważa autor – przyznał się do złamania Konstytucji.

Cały wywód prof. Bernata o złamasie Dudzie tutaj >>>

Lotna Brygada Opozycji pojawiła się przez Ministerstwem Sprawiedliwości z nietypowym bałwanem – nie z kul śniegowych, a z główek kapusty. Po decyzji prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie powieszenia zdjęć europosłów na szubienicach, członkowie Brygady przyszli zapytać Zbigniewa Ziobrę, jaka jest „jedynie słuszna wykładnia” happeningu.

Przynieśli rekwizyty, które okazywali ministrowi – a to zdjęcia prominentnych polityków PiS, a to taczki, a to drabinkę… – „Panie prokuratorze, panie ministrze. Nie wiem, jak się zwracać do tego…

View original post 2 239 słów więcej

 

Państwo mafijne. PiS wykonuje taką formę rządzenia

>>>

„W moim przekonaniu partia rządząca korzysta z niemal nieograniczonej władzy i bardzo szerokich korzyści materialnych. Nie ma tylko jednego – przywileju uciszania swoich krytyków. Ten pozew jest próbą zagarnięcia jeszcze tego przywileju” – mówił w Sądzie Okręgowym prof. Wojciech Sadurski Relacjonujemy proces, który wytoczył mu PiS

„Użyłem sformułowania zorganizowana grupa przestępcza jako metafory do opisu działań wymagających synchronizacji i koordynacji akcji rozmaitych podmiotów politycznych i państwowych, które wedle konstytucji powinny być od siebie oddzielone, ale które w mojej opinii prowadziły skoordynowane działania prowadzące do zmiany ustroju demokratycznego na autorytarny.

Gdy np. prezes partii, która jest teraz stroną powodową, rzuca w kierunku parlamentarzystów opozycji słowa, przepraszam za wulgaryzm, cytuję, zdradzieckie mordy, to nie ma na pewno na myśli tego, członkowie mniejszości parlamentarnej są zdrajcami stanu w sensie kodeksowym,

ale ma zarówno w intencji mówcy jak i w odbiorze słuchaczy, dokonać metafory. Może ostrej i niesprawiedliwej, ale niemniej dopuszczalnej w dyskursie publicznym”, bronił się dziś w sądzie prof. Wojciech Sadurski. Duże fragmenty jego obrony publikujemy poniżej.

27 listopada 2019 w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się pierwsza rozprawa w sprawie, którą PiS wytoczył prof. Wojciechowi Sadurskiemu za jego wpis na Twitterze.

W przeddzień Marszu Niepodległości 10 listopada 2018 roku Wojciech Sadurski, konstytucjonalista, profesor Wydziału Prawa Uniwersytetu w Sydney i Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego, znany krytyk „reformy” sądowniczej, napisał na Twitterze:

„Maksymalna swoboda krytyki władzy”

7 stycznia 2019 roku Prawo i Sprawiedliwość wniosło przeciwko Wojciechowi Sadurskiemu pozew za naruszenie dóbr osobistych partii.

Według PiS, użycie sformułowania „zorganizowana grupa przestępcza” narusza reputację tysięcy osób należących do partii i sugeruje, że popełniają przestępstwa. PiS utrzymuje, że cytowana wypowiedź przekracza granice dopuszczalnej krytyki w interesie publicznym. W pozwie przytoczonych jest też kilka innych publicznych wypowiedzi prof. Sadurskiego z 2018 roku, w czasie demonstracji w Warszawie i w programie telewizyjnym.

Prof. Wojciecha Sadurskiego bronią adwokaci Michał Wawrykiewicz Sylwia Gregorczyk-Abram (współtwórcy Inicjatywy Wolne Sądy i Komitetu Obrony Sprawiedliwości KOS). Pełnomocnikiem Prawa i Sprawiedliwości jest adwokat Adrian Salus.

Sprawę rozstrzyga sędzia Anna Bonkowska, delegowana do Sądu Okręgowego w Warszawie. OKO.press dotarło do informacji, że sędzia złożyła wniosek do nowej KRS w procedurze awansowej.

Prof. Sadurski komentował dla OKO.press po wyjściu z sali sądowej: „Po tej rozprawie mam uczucia takie, że strona powodowa, partia Prawo i Sprawiedliwość, chciałaby przewekslować całą dyskusję, czy z punktu widzenia techniczno-prawnego można partię uznać za zorganizowaną grupę przestępczą, czy nie. W moim przekonaniu nie to jest istotą dzisiejszej sprawy.

Istotą dzisiejszej sprawy są granice wolności słowa. Wszyscy rozsądni ludzie wiedzą, że użycie sformułowania zorganizowana grupa przestępcza na określenie partii dotyczy sposobu działania podstawowych ogniw władzy wykonawczej w Polsce skoncentrowanych wokół partii.

Pytanie, czy ta właśnie partia ma wyznaczać granice wolności słowa, czy te granice wolności słowa powinny być zdeterminowane przez Europejską Konwencję Praw Człowieka i Konstytucję RP.

Moim zdaniem to Konwencja i Konstytucja określają, że maksymalna swoboda krytyki władzy jest częścią uprawnień, jakie my, obywatele, mamy. A z dzisiejszej rozprawy wynika, że rządząca partia chciałaby nam to uprawnienie bardzo drastycznie ograniczyć”.

Poniżej publikujemy obszerne fragmenty mowy prof. Sadurskiego, który odpowiadając na oskarżenia przeciwko sobie, w trakcie rozprawy wygłosił mowę oskarżycielską przeciwko władzy politycznej rządzącej Polską.

PiS atakowany najbardziej

Pełnomocnik Prawa i Sprawiedliwości adwokat Adrian Salus utrzymywał, że proces prof. Wojciecha Sadurskiego nie jest w państwie demokratycznym niczym niezwykłym, zaledwie jednym z wielu procesów o ochronę dóbr osobistych partii politycznych. Podkreślał, że pozwanemu przysługują tylko takie uprawnienia, jak każdemu innemu obywatelowi – a nie większe ze względu na jego pozycję profesora i osoby znanej.

Argumentował, że to partia Prawo i Sprawiedliwość jest „podmiotem najbardziej atakowanym w dyskusji publicznej w Polsce”. Adwokat Salus ocenił, że „chyba ciężko jest znaleźć podmiot, który jest poddawany cięższej krytyce w domenie publicznej. Krytykę tę znosi”.

Przyznał, że wobec polityków i środowisk politycznych krytyka może być ostrzejsza niż w stosunku do jednostek, ale ocenił, że „krytyka nie jest wartością bezwzględną” i nie może górować nad dobrami osobistymi podmiotów takich jak partie polityczne.

„To nie powód (Prawo i Sprawiedliwość – przyp.red.) zmusza pozwanego (Wojciecha Sadurskiego – przyp. red.) do zaangażowania się politycznie, opowiedzenia się po jednej stronie konfliktu politycznego” – podnosił pełnomocnik PiS.

Adwokat Salus pytał też, co gdyby to w stosunku do prof. Sadurskiego formułowano w debacie publicznej tak ostre oceny, jakie formułuje on względem partii rządzącej.

Prowokował sąd do odpowiedzi na pytanie: „czy wyobrażamy sobie sytuację, żeby prezes Jarosław Kaczyński powiedział, że dana partia polityczna to organizacja przestępcza. Jakie larum by się podniosło?”.

Podnosił też  konieczność dbania zwłaszcza przez profesorów filozofii prawa o język debaty publicznej.

Te argumenty odpierał pełnomocnik prof. Wojciecha Sadurskiego adwokat Michał Wawrykiewicz. Mówił, że „partia PiS nie dopuszcza krytyki”, że „krytyka wzbudza w niej alergiczne reakcje”, czego dowodem wytoczone prof. Sadurskiemu powództwo.

Podkreślił też, że konstytucyjna i konwencyjna ochrona wolności poglądów pozwala jednostkom w sposób jednoznaczny i dosadny krytykować władzę; że przywilejem obywateli i dziennikarzy jest zintensyfikowana krytyka władzy, wyrażana nawet w sposób bardzo dosadny i zdecydowany.

„Z jednej strony mamy sforę wilków, z drugiej – owcę. Owcy wolno beknąć głośniej na wilki, ale wilkom nie można pożreć owcy” – mówił Wawrykiewicz.

Pełnomocnik prof. Sadurskiego powoływał się na przełomowe orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie  Handyside przeciwko Wielkiej Brytanii z 1976 roku, w którym strasburski Trybunał ustanowił standard ochrony wolności wypowiedzi, obejmujący także wypowiedzi, które oburzają czy szokują społeczeństwo.

Na koniec przekonywał sąd, że w Polsce rządzonej przez Prawo i Sprawiedliwość więcej powinno być można powiedzieć obywatelowi, prof. Sadurskiemu, niż prezesowi partii rządzącej Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Sadurski: Oskarżam!

Sędzia poprosiła, aby oskarżony rozwinął, jakie działania strony powodowej – partii Prawo i Sprawiedliwość – porównuje do działań zorganizowanej grupy przestępczej.

Prof. Wojciech Sadurski, zeznając we własnej sprawie, wygłosił mowę oskarżycielską przeciwko władzy Prawa i Sprawiedliwości. Publikujemy jej obszerne fragmenty.

„Użyłem pojęcia zorganizowana grupa przestępcza dla wyrażenia mojej opinii dla modus operandi elity władzy w Polsce, w której centrum stoi strona dowodowa. Dokonałem tej oceny zarówno na podstawie swojej wiedzy naukowej, jak i odczuć i emocji jako obywatel.

Jeśli chodzi o moją wiedzę naukową, dotyczy ona prawa konstytucyjnego porównawczego. Od kilkudziesięciu lat zajmuję się studiowaniem zagadnień konstytucjonalizmu, demokracji i praworządności.

Jako obywatel, od końca roku 2015 byłem już głęboko wzburzony pewnym schematem działań władzy w Polsce, w centrum których to działań stoi partia Prawo i Sprawiedliwość.

Użyłem sformułowania zorganizowana grupa przestępcza jako metafory do opisu działań wymagających synchronizacji i koordynacji akcji rozmaitych podmiotów politycznych i państwowych, które wedle konstytucji powinny być od siebie oddzielone, ale które w mojej opinii prowadziły skoordynowane działania prowadzące do zmiany ustroju demokratycznego na autorytarny”.

Dalej prof. Sadurski mówił o zaobserwowaniu tego schematu działania na przykładzie przejęcia kontroli nad Trybunałem Konstytucyjnym w 2015 roku, a następnie w latach kolejnych w związku z pakietem ustaw sądowniczych, zmieniających sposób funkcjonowania i obsadzenie KRS, SN i sądów powszechnych. Jako przykład podał też zmianę ustroju służby publicznej i mediów publicznych jako kluczowych elementów polskiej demokracji.

„W centrum tych działań w moim przekonaniu stał prezes rządzącej partii Prawo i Sprawiedliwość” – mówił prof. Sadurski.

Odniósł się też do kontekstu swojego wpisu na Twitterze, który opublikował w przeddzień Marszu Niepodległości w 2018 roku, przed rocznicą stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

„Uznałem za oburzający sposób, w jaki główne instytucje Polski de facto współdziałały z organizacjami skrajnymi, nie ukrywającymi tego, że zamierzają symbolicznie dominować na tym marszu, co traktowałem jako zjawisko wysoce niebezpieczne”.

„Wszystko, co się dalej wydarzyło po dokonaniu tego wpisu tylko potwierdziło trafność mojej diagnozy” – kontynuował.

Prof. Sadurski mówił  o Prokuraturze Generalnej, która w jego ocenie stała się instytucją chroniącą  zwolenników władzy przed odpowiedzialnością i używaną przeciwko tym, którzy władzę krytykują.

Wspominał też o relacjach między Ministrem Sprawiedliwości a sędziami, w szczególności zastosowaniu systemu dyscyplinarnego do kontroli orzecznictwa.

Zauważył również, że w jego ocenie, wysoce niepokojące były doniesienia o ulokowaniu na szczytach Ministerstwa Sprawiedliwości grupy „hejterskiej”, która kluczową postać w tej grupie nazywała „hersztem”, a jego współpracowników „żołnierzami’.

Dostrzegł także „niebywały wręcz rozkwit pazerności osób władzy na dobra materialne, pazerności wręcz graniczącej ze zjawiskami korupcyjnymi. W instytucjach takich jak KNF, NBP, NIK, Marszałek Sejmu, również w obsadzeniu spółek skarbu państwa obsadzonych osobami kojarzonymi z partią rządząca”.

Obserwacja tych zjawisk, kontynuował prof. Sadurski, „dała asumpt do stwierdzania, że sposób działania, modus operandi elity władzy, przypomina zorganizowaną grupę przestępczą”.

Czym jest metafora

Prof. Sadurski zastrzegł, że „używając tego pojęcia, nie miałem na myśli normatywnego pojęcia kodeksowego, ale używałem typowego i rozpowszechnionego zabiegu polegającego na użyciu pojęć, które w prawie mają bardzo określone znaczenie normatywne, w szerszym znaczeniu metaforycznym”.

Ocenił, że nie jest odosobniony w użyciu takiej ekstrapolacji z pojęć normatywnych na metaforyczne.

„Gdy np. prezes partii, która jest teraz stroną powodową, rzuca w kierunku parlamentarzystów opozycji słowa, przepraszam za wulgaryzm, cytuję, zdradzieckie mordy, to nie ma na pewno na myśli tego, członkowie mniejszości parlamentarnej są zdrajcami stanu w sensie kodeksowym, ale ma zarówno w intencji mówcy jak i w odbiorze słuchaczy, dokonać metafory. Może ostrej i niesprawiedliwej, ale niemniej dopuszczalnej w dyskursie publicznym.

Gdy prezes tej partii i także jej wiceprezes rzucają w kierunku swoich oponentów politycznych słowa, cytuję, komuniści i złodzieje, to zarówno w intencjach mówców, jak i w powszechnym odbiorze nie mają na myśli, że adresaci tych słów dokonali bezprawnego zaboru nienależącego do nich mienia w rozumieniu kodeksu karnego, tylko w sposób metaforyczny ocenia ich stosunek np. do dóbr materialnych.

Podobnie mówiąc o nich komuniści, nie ma zapewne na myśli tego, że są propagatorami zbrodniczej ideologii zabronionej w Polsce, ale raczej to, że głęboko nie aprobuje ich ideologii i światopoglądu”.

Prawo do opinii chronione przez Europejską Konwencję i Konstytucję

„A zatem, Wysoki Sądzie, użycie przez mnie słów zorganizowana grupa przestępcza nie dla określenia partii, ale dla oddania pewnej metafory owego modus operandi, jest całkowicie uprawnioną opinią. Oczywiście z tą opinią można się nie zgadzać. Strona powodowa ma prawo się z nią nie zgadzać.

Jest to jednak opinia o sprawach kluczowych, nie o sprawach marginalnych czy trywialnych. Ale o czymś absolutnie kluczowym dla państwa. I jako taka mieści się w centrum ochrony wolności słowa, zarówno pod rządami Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (art. 10) obowiązującej w Polsce, jak i pod rządami Konstytucji (art. 54). A zatem, wyrażając tę opinię, ostrą, do której miałem prawo, korzystałem zarówno z konwencyjnej, jak i konstytucyjnej ochrony wolności słowa.

Z taką oceną można się nie zgadzać. Można przyjąć, że wszystko z praworządnością i demokracją w Polsce jest idealnie. Można przyjąć, że skupienie całej władzy w rękach prezesa PiS jest rzeczą dla Polski dobrą, gdyż jest on osobą nieskończenie mądrą i szlachetną. Ale można też tę opinię odrzucać. I na tym polega wolność słowa.

W moim przekonaniu partia rządząca korzysta z niemal nieograniczonej władzy i bardzo szerokich korzyści materialnych. Nie ma tylko jednego. Nie ma ochrony przed swoimi krytykami. Nie ma przywileju uciszania swoich krytyków. Ten pozew jest próbą zagarnięcia jeszcze tego przywileju.

I gdyby ten pozew został zaaprobowany, dopełniłby procesu uciszania krytyków. A więc paradoksalnie, potwierdziłoby słuszność mojej diagnozy”, stwierdził prof. Sadurski.

Wyrok sądu pierwszej instancji zostanie ogłoszony 16 grudnia o godz. 14:00 w Sądzie Okręgowym w Warszawie.

PiS nie ogląda się na instytucje unijne, które wymagają trzymania się standardów demokratycznych. PiS się spieszy z zamordyzmem, aby twierdzić, że Polacy tak chcą. A co nam zrobicie? Oczywiście, zrobią Polexit.

„Prawo stron do rzetelnego procesu jest dla mnie ważniejsze od mojej sytuacji zawodowej” – ogłosił Paweł Juszczyszyn, sędzia z Olsztyna, który został w trybie natychmiastowym odwołany z delegacji po tym, jak wezwał Kancelarię Sejmu do ujawnienia list poparcia KRS. Jako pierwszy zastosował się do wyroku TSUE. Łętowska: władze próbują efektu mrożącego

(komentarz wpisu na kmicic z chesterfieldem >>>)

PiS jest 100 lat za murzynami, jak to kiedyś mówiono

Eliza Michalik o pomyśle rządu PiS, aby wybudować w Warszawie łuk triumfalny z okazji rocznicy Bitwy Warszawskiej.

Mateusz Morawiecki chwalił w rozmowie z internautami na Facebooku pomysł wybudowania wielkiego łuku triumfalnego przypominającego o wydarzeniach z 1920 r. Szef rządu zadeklarował, że wpłacił pieniądze w zbiórce na ten cel.

– Sam też wpłaciłem środki na fundację, która zbiera pieniądze na łuk triumfalny. Łuk triumfalny ku czci Bitwy Warszawskiej byłby godnym upamiętnieniem, ale do tego trzeba niestety porozumienia z władzami Warszawy (…) Są tutaj mało kooperatywne niestety (…) Pewnie z jakimś opóźnieniem będziemy mieli i Muzeum Bitwy Warszawskiej – zadeklarował Morawiecki.

***

– A na świecie ludzi zajmuje AI, gospodarka symbiotyczna, 5G, globalne zarządzanie cyfrowe, Big Data i rozszerzona kreatywność. Jesteśmy sto lat za cywilizacją i ta przepaść się pogłębia – mówi o planach PiSu pubicystka Eliza Michalik.

Robert Biedroń (europoseł): Ja wiem, że to szalony pomysł, ale gdyby tak im. Bitwy Warszawskiej 1920 nazwać Most Południowy oddany w 2020 r. ? Albo na tę okoliczność wybudować np. szpital, dom kultury, bibliotekę, ew. schronisko dla ofiar przemocy domowej. Za mało patetyczne? Szkoda… Wolałbym, żeby symbolem triumfu w Polsce XXI wieku był np. brak głodowych emerytur, dobrze opłacane pielęgniarki i żłobki, a nie kolejny pomnik, który niczemu i nikomu nie służy. Finlandia na 100-lecie niepodległości zamiast budować łuk triumfalny, postawiła bibliotekę publiczną”.

Rafał Ziemkiewicz (prawicowy publicysta): Od lat walczymy o Luk Triumfalny 1920 więc nie jestem obiektywny. Ale – prosta piłka. Dla jednych Bitwa Warszawska to wielki triumf Polski. Dla drugich ból, że gdyby nie, ich dziadkowie mogli objąć władzę już ćwierć wieku wcześniej. Miejsce tych drugich jest tam gdzie Targowicy”.

Reakcje internautów:

Czytam, że Morawiecki planuje zbudować Łuk Triumfalny w Warszawie, proponuję, aby stanął na placu Piłsudskiego, za rok powinien postawić Panteon, również na tym samym miejscu. Maniacy wielkości”.

To jest łuk, który odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest łuk na skalę naszych możliwości. Tym łukiem my otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie, mówimy, to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo. PiSkomuna„.

Niech Mateuszek kupi sobie klocki Lego i może wtedy budować sobie, co tylko zechce : łuki, łodzie podwodne, samochody. My chcemy szpitali, mieszkań itp. Pobawić się chce to kubełek, grabki, łopatka i do piaskownicy”.

Kmicic z chesterfieldem

„Dlaczego akurat ta władza i teraz ściąga do Polski nasze rezerwy złota bezpiecznie przechowywane w Londynie? To mi pachnie jakimś przekrętem” – zastanawiał się na Twitterze przedsiębiorca Ryszard Wojtkowski.

Sprowadzeniem do Polski 100 ton złota chwalił się prezes NBP Adam Glapiński. Wartość kruszcu to 18,3 mld zł.

Na zdjęciach, które umieszczono w sieci w związku ze sprowadzeniem złota, widać Glapińskiego z dumą prezentującego sztabki na tle skarbca. Obok prezesa stoją dawni ministrowie rządu PiS, których partia przeniosła do NBP – Teresa Czerwińska i Paweł Szałamacha.

Równie podejrzliwi jak Wojtkowski byli inni internauci: – „PiS dobrał się do rezerw złota. Roztrwonią cały majątek, który należy do wszystkich…

View original post 823 słowa więcej

 

Macierewicz i Błaszczak osłabili polską obronność

Tchórze pisowskie nie zajmują się obronnością Polski, tylko propagandą. Mają gdzieś nasze bezpieczeństwo. W razie konfliktu, bądź wojny hybrydowej – do której dojdzie, gdy PiS wyprowadzi Polskę z Unii Europejskiej (Polexit) – nasz kraj zostanie zajęty przez Rosję w ciągu kilku dni.

Taką wyhodowaliśmy Targowicę, a Kaczyński – jak Rydz-Śmigły – spieprzy przez jakieś Zaleszczyki na Węgry, albo do Turcji Erdogana.

Kmicic z chesterfieldem

Art. 190 Kpk § 1. Przed rozpoczęciem przesłuchania należy uprzedzić świadka o odpowiedzialności karnej za zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy. No chyba, że słuchamy J.Kaczyńskiego. W trosce o to, by nikt jemu nigdy nie postawił zarzutów z 233 kk.

Dosłownie dwa dni przed wyborami prokurator Renata Śpiewak odmówiła dalszego prowadzenia śledztwa w głośnej sprawie „afery Dwóch Wież”. Ujawniona dziesięć dni później decyzja sprawiła, że nie trzeba było przesłuchiwać żadnych świadków, – w tym Jarosława Kaczyńskiego – na których powoływał się Gerald Birgfellner.

A jednak, jak udało się ustalić „Gazecie Wyborczej” w aktach znajduje się zapis przesłuchania prezesa PiS. Z tych zeznań wynika, że Jarosław Kaczyński padł ofiarą manipulacji austriackiego przedsiębiorcy, który wykorzystał jego „powiązania rodzinne” i wprowadził prezesa w błąd.

W trakcie przesłuchania Kaczyński stwierdził, że „może prowadzić rozmowy z przedstawicielami spółki, jednak nie posiada podstaw formalnych do wydawania im poleceń”. Słowa te są całkowitym zaprzeczeniem tego co zastało…

View original post 2 267 słów więcej

 

Donald Tusk i Klaudia Jachira

Nie dla wszystkich panie pośle….  Całowanie kobiet w rękę w relacjach zawodowych jest nie do przyjęcia nie tylko zdaniem prof. Małgorzaty Marcjanik z Uniwersytetu Warszawskiego, ekspertki z zakresu etykiety i języka. W rozmowie z naTemat pani profesor podkreśliła, że szef nie powinien całować swojej pracownicy w rękę. Te same zasady dotyczą także kolegów z pracy, bo takie zachowanie jest zbyt poufałe.

W tym kontekście trudno się nie zgodzić z apelem posłanki Klaudii Jachiry o niecałowanie rączek paniom w Sejmie, choć nie dla wszystkim ma on swoją wymowę. „Realnie mnie to brzydzi”. Parlamentarny Zespół Praw Kobiet będzie walczył z całowaniem w rękę„.

„Jeśli chodzi o kwestie regulacji, to oczywiście mówiłam to pół żartem, pół serio. Wiadomo przecież, że nie ma takiej opcji. Natomiast rzeczywiście jest to problem. Mam oczywiście świadomość tego, że kobiety mają inne, ważniejsze problemy, np. przemoc, molestowanie w pracy przez szefów” – zastrzegła pani poseł w rozmowie z naTemat.

Bartosz Kownacki z PiS natomiast przekonuje, że „całowanie kobiet w rękę jest kwestią naszej kultury, naszego wychowania i naszego obyczaju. To wynika z wielkiego uznania do kobiet w polskiej historii, tradycji i kulturze, która obowiązuje od stuleci” – mówił PiSowiec w rozmowie z wPolityce.pl.

„Rozumiem, że pani poseł Jachira chce, żebym ją omijał szerokim łukiem. Na szczęście siedzi daleko po drugiej stronie sali, będzie więc mało okazji do bezpośrednich spotkań” – dodaje złośliwie.

„…jeżeli ktoś chociaż trochę zna się na savoir-vivrze, wie, że jeżeli kobieta nie chce, żeby ją ktoś pocałował w dłoń, podaje ją w odpowiedni sposób. Robienie z tego problemu pokazuje jakość naszej opozycji i poziom merytoryczny pani poseł Jachiry” – podsumował dyskusję Kownacki.

Kmicic z chesterfieldem

Pięć bitew o SKOK. Jak Bierecki, Kaczyński, Duda i politycy PiS blokowali nadzór nad Kasami

Rzeczywiście nadzór nad SKOK-ami był spóźniony. Ale winę za to ponoszą Grzegorz Bierecki, Lech Kaczyński, Andrzej Duda i PiS, a nie pobity przez ludzi Wołomina Wojciech Kwaśniak i inni urzędnicy KNF. Nie damy PiS, Zbigniewowi Ziobrze, prokuraturze i senatorowi Grzegorzowi Biereckiemu zakłamać prawdy o Kasach.

Prokuratura zarzuca byłym urzędnikom KNF spóźnione działania nadzorcze wobec SKOK Wołomin. A minister Ziobro twierdzi, że były wiceszef KNF został pobity przez ludzi z „Wołomina”, bo Komisja rozzuchwaliła bandytów swoją bezczynnością.

To, co dzieje się w sprawie byłych urzędników KNF i SKOK Wołomin, to próba przerzucenia odpowiedzialności za katastrofalną sytuację finansową większości spółdzielczych kas oszczędnościowo kredytowych

  • z tych, którzy do niej doprowadzili i którzy pomagali ją SKOK-om ukrywać, podpowiadając księgowe sztuczki
  • oraz tych, którzy przez lata bronili SKOK-ów przed państwowym nadzorem,
  • na tych, którzy przez 3 lata „wyczyścili” sytuację…

View original post 1 197 słów więcej

 

Pisowska szulernia

Od kiedy, proroczo przez Janusza Palikota nazwany ‘szalonym człowiekiem’ Jarosław Kaczyński objął władanie Polską, jesteśmy świadkami coraz bardziej bezczelnych szwindli i przewał. I nie chodzi tu tak naprawdę tyle o szaleństwo Kaczyńskiego, co jego niepohamowane chamstwo i otwartą już pogardę dla Polaków jako narodu i dla Polski jako demokracji.

Ostatnia przewała w Sejmie: „Trzeba anulować, bo my przegramy”– czyli otwarte fałszerstwo wyników głosowania – jest ukoronowaniem spektaklu dewastacji polskiej demokracji przez Kaczyńskiego, w którym postaci takie jak Witek są ledwie żałosnymi statystami. Jest już oczywiste, że Kaczyński coraz mniej dba o pozory, a szwindle, których się dopuszcza są już tak nachalne, tak absurdalne, że ich milcząca akceptacja przez Polaków przywodzi na myśl powiedzenie o świni, pluciu w twarz i deszczu.

Jest przy tym uderzające, że ogromna większość Polaków nie dostrzega eskalacji niszczenia demokracji w Polsce i nie rozumie, że w pewnej chwili oni sami staną się ofiarami tego procesu. Jest to przysłowiowe ‘milczenie owiec’, albo jak to dobitnie określają Amerykanie – „indyki głosujące na Boże Narodzenie” (którego będą głównym daniem).

Mówiąc krótko – Polacy nie rozumieją, że Kaczyński powoli, ale konsekwentnie robi ich „na szaro”.W swoim niedawnym exposé rzecznik Kaczyńskiego, Mateusz Morawiecki szeroko rozwodził się na temat „normalności” Polski pod rządami PiS. Sądząc choćby po ostatnich wyczynach w Sejmie, ta „normalność” jest nienormalna. I to bardzo.

Kaczyński wrzeszczący „i tak zrobimy swoje” przypomina już nie tyle kieszonkowca w tramwaju, co podpitego żulika pewnego swojej bezkarności.

Doszliśmy już bowiem do etapu sprzedawania cegieł. Kupcie Polacy tę cegłę od Pana Kaczyńskiego, a potem dostaniecie nią po zdradzieckich mordach. A jak nie kupicie – to tym bardziej dostaniecie. Ta cegła nazywa się Krajowa Rada Sądownictwa w składzie kontrolowanym przez Kaczyńskiego. To jedna z wielu cegieł, które szykuje sobie Wuc Kaczyński.*

Wygląda na to, że Kaczyński jeszcze przez jakiś czas będzie „robił swoje”, ale przyjdzie czas, że Historia w końcu też zrobi swoje, bo taka nienormalna normalność zawsze się kiedyś kończy, najczęściej jak w tej znanej bajce o szczurze na ołtarzu, kadzidle i kocie… Martwi mnie tylko, że ucierpi ten ołtarz, czyli Polska.

Kmicic z chesterfieldem

Po co w ogóle jest Sejm, skoro mamy pana prezesa na Nowogrodzkiej? Nie wiem, czy Łukaszenka nie śmieje się w kułak, bo nawet on robi to inteligentniej – po prostu nie dopuszcza opozycji do Sejmu i ma z głowy te wszystkie wystąpienia – mówi dr Mirosław Oczkoś, ekspert od wizerunku i marketingu politycznego. Pytamy też, czy prezydent zaprzysięgnie nowych sędziów TK. – Prezydent nie ma wyjścia w tej chwili, bo ktoś mu tę kampanię musi finansować. Gdyby prezydent fiknął, to prezes ma kim go zastąpić, ma w torebce jeszcze panią premier Szydło – „naszą Beatę” – mówi ekspert

JUSTYNA KOĆ: Pani marszałek, trzeba anulować, bo my przegramy – mówi jedna z posłanek PiS-u do marszałek Elżbiety Witek. Niezależnie od tego, czy system działał, czy nie, to takie słowa nie powinny paść na sali Sejmowej, a może rządzący już nas do tego przyzwyczaili?

MIROSŁAW OCZKOŚ: Mam wrażenie, że w PiS sami stracili nad tym kontrolę. To akurat były słowa do marszałka Terleckiego, ale bardzo blisko mównicy był…

View original post 4 028 słów więcej

 

Polska w pisdoo. Sejm hańby

W nocy z czwartku na piątek Sejm wybrał czterech członków KRS. Ale dopiero za drugim razem, w dziwnych okolicznościach. Lewica zapowiada złożenie zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez marszałkinię Elżbietę Witek.

„Trzeba to anulować, bo my przegramy” – mówiła do Witek posłanka PiS (prawdopodobnie Joanna Borowiak). – Jest prośba posłów PO, że nie działa. Pani poseł przed chwileczką od państwa była z taką samą prośbą – odparła marszałek Sejmu.

W tym momencie kilkunastu posłów krzyczało, że nie działają maszynki do głosowania. Po chwili Witek anulowała głosowanie, nie podała jego wyników i przeprowadziła je jeszcze raz. – Decyzją marszałka anuluję głosowanie – powiedziała Witek.

Wywołało to oburzenie posłów opozycji. – Czy zamierzacie w sytuacji, gdy będziecie przegrywali głosowania blokować ogłaszanie ich wyników? (…) To łamanie zasad parlamentaryzmu” – oświadczył Tomasz Lenz (KO).

W drugim głosowaniu kandydaci PiS Marek Ast ( 234 głosy), Arkadiusz Mularczyk, Bartosz Kownacki oraz Kazimierz Smoliński po 233 głosy) uzyskali potrzebną większość.

– Ponieważ był wniosek o reasumpcję tamtego głosowania, ogłoszę krótką przerwę i zwołam konwent seniorów – powiedziała Witek po ogłoszeniu wyników. Po przerwie marszałek powiedziała: Nie będzie reasumpcji głosowania.

Lewica zapowiedziała złożenie zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez marszałkinię Witek.

Krajowa Rada Sądownictwa składa się z 25 członków. W jej skład wchodzą: I prezes Sądu Najwyższego, prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, osoba powołana przez Prezydenta RP, Minister Sprawiedliwości, czterech posłów, dwóch senatorów i 15 sędziów wybranych przez Sejm.

Małgorzata Kidawa-Błońska, czy Jacek Jaśkowiak?

>>>

Polska potrzebuje silnej prezydentury, która zatrzyma łamanie praworządności. Dlatego zgłosiłem swoją kandydaturę w prawyborach Koalicji Obywatelskiej – uzasadnił swoje zgłoszenie do prawyborczego wyścigu Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania. – To kandydat samorządowy i z całą pewnością ma dobre szanse, aby powalczyć o prezydenturę, zwłaszcza kiedy zostałby kandydatem całej opozycji – mówi nam dr Jacek Kucharczyk, prezes Instytutu Spraw Publicznych

Nagły zwrot akcji

“Polska potrzebuje silnej prezydentury, która zatrzyma łamanie praworządności, wydobędzie kraj z chaosu, partyjniactwa i przywróci wszystkim obywatelom poczucie wspólnoty. Chcę podjąć się tego wyzwania. Dlatego zgłosiłem swoją kandydaturę w prawyborach Koalicji Obywatelskiej” – napisał Jacek Jaśkowiak na Facebooku.

Jego kandydatura długo pozostawała tajemnicą. Dopiero o 18.30 opublikował informacje o swoim starcie w prawyborach na portalu społecznościowym.

Prawybory nabierają rozmachu

Długo Małgorzata Kidawa-Błońska pozostawała jedyną pewną kandydatką w prawyborczej rywalizacji. Co prawda mówiono, że start rozważają Bartosz Arłukowicz, Radosław Sikorski i Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy, ale do momentu, kiedy kandydaci mogli się zgłaszać, gotowości do prawyborczego starcia nikt nie potwierdził.

Termin zgłaszania kandydatów w prawyborach minął we wtorek o północy. Wiadomo, że kandydatura Jaśkowiaka dotarła do partyjnej komisji wyborczej w kopercie. Warunkiem zgłoszenia było zebranie podpisów 30 członków Rady Krajowej partii.

O tym, że będzie to prawdziwe prawyborcze starcie, a nie ustawka, może świadczyć komentarz Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która powiedziała dziennikarzom. – Wydaje mi się, jeśli ktoś poważnie traktuje prawybory, to powinien to ogłosić, a nie składać kopertę – skomentowała. Niedługo później Jacek Jaśkowiak ujawnił, że chodzi o niego.

JUSTYNA KOĆ: Jacek Jaśkowiak wystartuje w prawyborach. Takiego zwrotu akcji chyba nikt się nie spodziewał?

DR JACEK KUCHARCZYK: Nie zmieniam zdania, że prawybory w PO nie są dobrym pomysłem, natomiast sama kandydatura Jacka Jaśkowiaka jest bardzo interesująca. Wydaje mi się, że Grzegorz Schetyna trochę zablefował z tymi prawyborami, licząc, że będzie miał kontrolę nad całym procesem, a tu nagle Jaśkowiak powiedział “sprawdzam” i postawił przywódcę PO w dość kłopotliwej sytuacji.

Władze liczyły, że nie będzie kontrkandydata dla Małgorzaty Kidawy-Błońskiej?
Tu możemy tylko przypuszczać. Niewątpliwie to bardzo interesujący zwrot akcji, ale utrudni cały proces nominacyjny. Sądzę, że to poważne wyzwanie przede wszystkim dla Grzegorza Schetyny.

Prezydent Poznania może pokonać wicemarszałek Sejmu?
To jest możliwe, bo niezadowoleni w PO, których jest sporo, mogą na niego postawić.

A prezydenta Dudę może pokonać?
To kandydat samorządowy i z całą pewnością ma dobre szanse, aby powalczyć o prezydenturę, zwłaszcza kiedy zostałby kandydatem całej opozycji. Dodatkowo jest to kandydat bardziej strawny dla lewicy. Oczywiście to nie oznacza, że lewica nie będzie miała swojego kandydata, ale w drugiej turze będzie bardziej skłonna poprzeć Jaśkowiaka, niż Kidawę-Błońską. Co jeszcze ważne, nie jest on obciążony 8-leciem rządów PO-PSL.

Wolność od biedy, strachu i przemocy

Szanowna Pani Marszałek!

Wysoka Izbo!

Przysłuchiwałem się uważnie wystąpieniu pana premiera Morawieckiego. Usłyszałem wiele słów pięknych, a nawet kilka słów słusznych. Pan premier mówił o dobrobycie i o nowoczesności. Mówił Pan pięknie, panie premierze.

I byłbym nawet uwierzył, że będzie Pan budować nowoczesne państwo dobrobytu, gdyby nie jeden mały problem. Pan już rządził panie premierze i to kilka lat. Najpierw z tylnego krzesła, jako minister tego i owego, a później, odkąd pozbył się pan Beaty Szydło, jako premier.

Nie może się pan odciąć od swojego poprzednika, zacząć wszystkiego od nowa.

Dlatego bardziej niż Pańskie dzisiejsze obietnice interesują mnie to jakim był pan premierem do tej pory.  A bilans pana rządów jest inny niż ta ulotka wyborcza, którą Pan odczytał.

Czym jest państwo dobrobytu?

Powtarzał Pan dziś, jak mantrę “państwo dobrobytu”. Porozmawiajmy zatem o tym, czym jest państwo dobrobytu. To tanie mieszkania na wynajem, dostępne dla każdego. To dobrze dofinansowane szpitale. Naprawdę bezpłatna ochrona zdrowia i edukacja. To państwo, w którym każdy czuje się bezpiecznie na ulicy. A nie jest ofiarą bicia i wyzwisk ze strony prawicowych radykałów. Nowoczesne państwo dobrobytu szanuje pracowników, związki zawodowe i dialog. Państwo dobrobytu wreszcie to takie państwo, w którym podatki płacą wielkie korporacje, a nie tylko pracownicy i mali przedsiębiorcy.

Polska tak nie wygląda, Panie premierze. 

Płacicie grosze pracownikom budżetówki. Młodzi nauczyciele zarabiają tyle, że nie da się za to przeżyć. Od lat nie podnieśliście pensji zwykłym urzędnikom. Ludzie uciekają z budżetówki, bo państwo stało się najgorszym w kraju pracodawcą.

Pod waszymi rządami nadal kwitną śmieciówki, nadal jest łamane na masową skalę prawo pracy. Mieliście cztery lata, żeby to zmienić. To nie było kosztowne.  A jednak tego nie zrobiliście. Dużo Pan mówił o dialogu. A dialog z pracownikami od lat praktycznie nie działa.

Traktujecie związki zawodowe, które reprezentują pracowników, jak wroga. Szkoda, bo może by Pan usłyszał o problemach polskich pracowników. O problemach, które dotykają milionów Polaków. To bardzo znaczące i chciałbym zwrócić na to uwagę – w pańskim expose prawie nie mówił Pan o pracy. A to z pracy, nie z pana puszenia się, bierze się dobrobyt.

Mieszkania? Pana przechwałki brzmią tu jak absurdalny żart. Bo Mieszkanie Plus to  wasza kompromitacja. Przez cztery lata zbudowaliście 900 mieszkań. Mydliliście oczy, że da się budować mieszkania bez pieniędzy. Zamiast powołać publiczny podmiot odpowiedzialny za budowę mieszkań na każdą kieszeń, opowiadaliście bajki, że problem mieszkaniowy rozwiążą prywatni deweloperzy. A to po prostu była nieprawda.

Z jednym ma Pan rację – deweloperski interes się kręci. Tylko ceny za te mieszkania są astronomicznie wysokie.

W 2019 roku, w środku Europy prawie połowa młodych ludzi musi gnieździć się z rodzicami, bo nie stać na to, żeby zamieszkać na swoim. I to jest podsumowanie waszych osiągnięć. To klęska!

Na domiar złego uderzyliście w prawa lokatorów. Przy okazji Mieszkania Plus bezdusznie ułatwiliście eksmisje. I nie dotrzymaliście słowa w sprawie reprywatyzacji. Miała być ustawa, która ją zatrzyma. Lokatorzy na nią liczyli. A wy ich zawiedliście.

Malowanie ścian w szpitalach

Mówił pan o zdrowiu. Usłyszeliśmy, że będzie Pan malować ściany w szpitalach, żeby było w nich ładnie. Fajnie, tylko kto w tych pięknie odnowionych szpitalach będzie leczyć? To jest prawdziwy problem polskiego systemu ochrony zdrowia.

Może pan przypomni, Panie premierze, swoje własne obietnice? Obiecaliście lekarzom-rezydentom, że podniesiecie wydatki do europejskiego minimum, do 6% PKB. Uwierzyli wam i przerwali protest. I co się okazało? Oszukaliście ich.

Zrobiliście to przy pomocy księgowych sztuczek, w których jest Pan – przyznaję – bardzo sprawny. Tylko to oszustwo ma bardzo krótkie nogi. Strajk może i wygasł, ale kolejki do lekarzy-specjalistów rosną.

System kształcenia młodych lekarzy leży. Dramatycznie brakuje pielęgniarek. Znikają kolejne oddziały szpitalne. Ratownicy medyczni odchodzą z pracy. Państwo się sypie. A pan, z uśmiechem na twarzy mówi nam tu dziś, że wszystko idzie ku dobremu!

Otóż nie idzie. I żeby była jasność, to nie jest tylko pana wina. Ochrona zdrowia zapada się od lat. Teraz po prostu przechodzą na emerytury kadry medyczne, które wykształciła Polska Ludowa.

W Polsce ten, kto jest bogaty, żyje nawet kilkanaście lat dłużej niż biedny. Tak jest też pod waszymi rządami i niczego z tym nie zrobiliście.

A jak potraktowaliście osoby słabsze? Dziś padło parę ładnych słów. Ale w nocy mamy głosować ustawę, która okradnie fundusz dla osób niepełnosprawnościami. Po co? Bo chce Pan na siłę, sztucznie równoważyć budżet. Tego wcale nie trzeba tego robić, ale postanowił Pan, Panie premierze, podlizać się finansjerze. Za tę księgową sztuczkę, każe Pan zapłacić niepełnosprawnym dzieciakom. Taki jest ten wasz PiS-owski dobrobyt. Pogratulować.

Administrowaliście spuścizną Tuska

Powie Pan: porządne usługi publiczne, podwyżki dla budżetówki – to wszystko kosztuje. To prawda. Tyle, że przez cztery lata, zamiast zbudować nowoczesny system podatkowy, po prostu administrowaliście tym, co wam zostawił Tusk. Fakt – pogoniliście paru VAT-owskich złodziei. To wystarczyło na 500+. Ale w sprawie kluczowej, w sprawie wielkich korporacji – stchórzyliście.

Polski budżet utrzymują pracownicy i mali, polscy przedsiębiorcy. Pod waszymi rządami wielkie amerykańskie czy niemieckie firmy nadal nie płacą podatku dochodowego. Mamy olbrzymią dziurę w CIT, w podatku korporacyjnym. Specjaliści alarmują, że z naszej gospodarki ciągle wycieka rzeka pieniędzy. Te pieniądze, których potrzeba na szpitale, na szkoły, na podwyżki dla nauczycieli – one tam właśnie są. Ale wy boicie się po nie sięgnąć.

Czasy idą cięższe. Gospodarka zwalnia. To nie jest tragedia, w gospodarce rynkowej cykl koniunkturalny to norma. Ale w Pana wystąpieniu nie usłyszałem jednak ani słowa, jak chcecie przygotować Polskę na spowolnienie?

Jak zabezpieczy Pan 500+? Co z zasiłkami, jeśli wzrosłoby bezrobocie? Skąd weźmie Pan pieniądze, skoro boi się Pan sięgnąć po podatki od wielkich korporacji? Znowu zrzucicie koszty na pracowników, na gospodarstwa domowe? To są pytania, na które Polacy powinni poznać odpowiedź.

Szczerze mówiąc dziwię się, że poruszył Pan temat unikania opodatkowania. Przecież za każdym razem od interesu polskich obywateli ważniejszy był telefon z ambasady USA. Gdzie jest podatek od platform cyfrowych? Wycofaliście się, bo kazał wam to zrobić Mike Pence. Tak samo było z Uberem czy z listą leków refundowanych. I tak samo było z reprywatyzacją. A to sprawa wyjątkowo haniebna.

Miliardy na F-35

Słyszymy teraz, że chcecie wydać grube miliardy złotych na F-35. Na samoloty, których wartość dla polskiej armii jest wątpliwa. Dla polskiego bezpieczeństwa potrzebne są inne inwestycje, których nie będzie – bo F-35 mają pochłonąć olbrzymie pieniądze. Lewica uważa, że to błąd.

Lewica uważa, że powinniśmy wypełniać zobowiązania traktatowe. Ale nie poprzemy waszych pomysłów, żeby wydawać na zbrojenia jeszcze więcej. Niektórym w PiSie marzy się wydawanie 3%, a może 4% PKB. My odpowiadamy: nie! Te pieniądze są potrzebne na szpitale i na szkoły. Na porządne funkcjonowanie polskiego państwa.

Bezpieczeństwo Polski to Europa. To dobra współpraca z naszymi sąsiadami z zachodu i północy. Dlatego, proszę wybaczyć,

śmieszą mnie dziś, Panie premierze, pańskie słowa o polityce europejskiej. Przecież wy tę współpracę od kilku lat niszczycie.

Lewica widzi w Europie przyjaciół – wy wrogów. My chcemy wspólnie budować politykę obronną. Wy skłócacie nas z naszymi sąsiadami. To, co robicie, Panie premierze, jest nieodpowiedzialne. Żeby przypodobać Trumpowi, wystawiacie na ryzyko naszą przyszłość. Jeżeli ktoś uważa, że prezydent Trump jest gwarantem czegokolwiek, niech przyjrzy się Kurdom.

Klimat i nasze dzieci

Jest wreszcie sprawa, o której nie można milczeć. Grozi nam wszystkim katastrofa klimatyczna. Mam dwójkę dzieci. Wiem, że pan też ma dzieci. I, szczerze mówiąc, dziwię się Panu. Bo postępuje Pan nieodpowiedzialnie, tak jakby w ogóle pan nie myślał o ich przyszłości.

Jeśli nie powstrzymamy zmian klimatu, setki milionów ludzi uciekną z miejsc, w których będzie zbyt gorąco, żeby żyć. To będzie kryzys migracyjny, jakiego świat nie widział. Mamy już przedsmak tego, co nas czeka. Co roku dłuższa susza, coraz droższa żywność, problemy z wodą, które dotykają latem kolejne miasta w Polsce. A to dopiero początek.

Jeżeli chcemy, żeby nasze dzieci żyły w normalnym, bezpiecznym świecie, musimy działać. Musimy unowocześnić naszą gospodarkę tak, żeby nie niszczyła środowiska. Nowe, zielona gospodarka, innowacyjne technologie nie powstaną same. Musimy przeznaczyć na to budżetowe pieniądze. Takie inwestycje bylibyśmy gotowi poprzeć. Oczekiwałem w Pańskim wystąpieniu konkretów. Ale, jak to zwykle u Pana, żadnych konkretów nie było.

Zamiast konkretów, ogrywa Pan temat kryzysu klimatycznego tanimi PR-owymi gestami. Powołanie fasadowego ministra od klimatu, bez realnych kompetencji, niczego nie zmieni. Nie zazdroszczę panu ministrowi Kurtyce. Jego zadaniem będzie jeździć po świecie, ładnie się uśmiechać i przekonywać, że jest super.

A w praktyce otwieracie kolejne kopalnie, topicie miliardy złotych w elektrownię węglową. Importujecie na masową skalę węgiel z Rosji. Wasza strategia energetyczna da się zamknąć w trzech słowach: “jeszcze więcej węgla”.

Niszczycie świat, w którym będą żyły nasze dzieci. I to jest po prostu skrajnie nieodpowiedzialne.

O korupcji, arogancji waszej władzy, o łamaniu zasad praworządności padło wiele słów. Słusznych, więc nie będę ich powtarzać. Powiem tylko, że za czyny ponosi się odpowiedzialność. I tę odpowiedzialność po prostu poniesiecie.

W nowoczesnym państwie dobrobytu Konstytucję traktuje się poważnie. Całą polską konstytucję. Wierzę, że Polska może stać się demokratycznym państwem prawnym, realizującym zasadę sprawiedliwości społecznej. Ale nie wierzę, panie premierze, że dokona tego pański rząd. Żeby tak się stało, władzę musi objąć demokratyczna lewica.

My nie będziemy czekać. Już teraz, w tym Sejmie powiemy wam: sprawdzam. Mówicie, państwo z PiSu, że jesteście prospołeczni? Damy wam szansę to udowodnić.

Zdrowie – 7,2% PKB, leki za 5 zł

W tej kadencji Lewica przedstawi ustawę, która podniesie wydatki na publiczną ochronę zdrowia do europejskiego poziomu, do 7.2% produktu krajowego brutto. Bez ściemniania, bez oszukiwania.  To są pieniądze, których potrzeba, żeby skrócić kolejki, podnieść płace pielęgniarkom, rezydentom, ratownikom medycznym, wszystkim tym, którzy walczą o zdrowie pacjentów. Zaproponujemy też ustawę, która wprowadzi leki na receptę za 5 złotych. Wszystko policzone, wszystko dobrze przemyślane.

Bo to jest moralny skandal, że w Polsce osoby uboższe  rezygnują z leczenia. Że biedni żyją o kilkanaście lat krócej niż bogaci, bo nie stać ich na wykupywanie nowoczesnych leków. Z tym trzeba skończyć, bo to jest hańba dla Polski. Te ustawy, ustawy naprawiające sytuację w ochronie zdrowia, trafią do tego Sejmu. I oczekuję, że za nimi Państwo zagłosujecie. Jeżeli pani marszałek Elżbieta Witek zapakuje te prospołeczne propozycje do zamrażarki, to sami wydacie sobie świadectwo.

Praca – likwidacja śmieciówek, reforma PiP, minimalna płaca w budżetówce 3500, powiązanie minimalnej ze średnią

Damy też Panu szansę na serio zająć się problemami polskich pracowników.

Panie Morawiecki – Polska to nie Pan. Ale też nie ja. Ani nawet nie te 460 osób na tej sali.

Polska to zmęczony ratownik medyczny, który jedzie do wypadku, żeby ocalić czyjeś życie.

Polska to dyżurująca w nocy pielęgniarka.

Polska to nauczyciel, zdzierający głos w przeładowanej klasie.

To policjant czy strażak, ryzykujący życie, żeby chronić nas wszystkich.

Ale też urzędnik, pracownik służby cywilnej, pracownik socjalny.

Bez nich, bez ich pracy, bez ich wiedzy państwo nie mogłoby działać. Za tę pracę należy się szacunek i porządne wynagrodzenie.

Dlatego Lewica zgłosi projekt podwyższenia płac w całej budżetówce. Prosta zasada: jeśli pracujesz w budżetówce, to nie możesz zarabiać mniej niż 3,5 tys. zł. Pracy dla państwa trzeba przywrócić godność i właściwy status.

Trzeba doprowadzić do tego, że pracę w szkole, w urzędzie, w szpitalu wybierali najlepsi. Nauczycielka, która uczy nasze dzieci, nie powinna się zastanawiać, czy ma za co kupić buty. Pielęgniarka, która dba o chorych, nie powinna być przemęczona. Urzędnik nie powinien myśleć o tym, gdzie dorobić, żeby wystarczyło do pierwszego. I do tego doprowadzimy.

Mówił Pan dziś, że luka płacowa między kobietami a mężczyznami w Polsce jest prawie najniższa w Europie. Nie wspomniał pan o tym, że tę lukę wyrównuje budżetówka. Bo każdy i każda zarabia w niej tak samo źle. Ale w sektorze prywatnym nierówności są duże. Nic z tym nie zrobiliście.

Więcej Inspekcji Pracy

Lewica ma propozycję, jak to rozwiązać – to zwiększenie kompetencji inspekcji pracy, Certyfikat  Sprawiedliwych Płac. Położymy ten projekt na stole. Skoro równość kobiet i mężczyzn stała się dla pana ważna, to oczekuję, że go poprzecie.

Weźmiemy się też za to, na co się nie odważyliście: likwidację śmieciówek i zagwarantowanie wszystkim polskim pracownikom równych praw. Damy Państwowej Inspekcji Pracy realne narzędzia, żeby wyplenić tę patologię. I będziemy z ciekawością patrzeć, czy PiS zagłosuje za, czy przeciwko tym rozwiązaniom.

Minimalne wynagrodzenia

Wreszcie sprawa ważna – minimalnych wynagrodzeń. Ich wysokość nie może zależeć od widzimisię pańskiego pryncypała, prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Płaca minimalna powinna rosnąć nie dlatego, że pan premier łaskawie się na to zgodzi, tylko wraz z gospodarką.

Lewica zaproponuje nowy mechanizm: powiązanie płacy minimalnej ze średnim wynagrodzeniem.

To odpowiedzialny mechanizm, dzięki któremu płace pójdą w górę. Wszystkie płace. Bo tu nie chodzi tylko o płacę minimalną. Za wiedzę, za poświęcenie i ciężką pracę trzeba porządnie płacić.

Skoro z takim zapałem mówił pan, panie premierze, o nowoczesnym państwie dobrobytu, to liczę, że poprze pan propozycje lewicy. Inaczej byłby pan hipokrytą.

Gospodarka, innowacyjność, rozwój, nauka – 2% pkb, program Kopernik.

Słuchałem tego, co mówił pan o gospodarce i miałem wrażenie, że już to kiedyś słyszałem. Te zapowiedzi, że zerwie pan z neoliberalizmem. Że państwo, jak w książkach Mariany Mazzucato, będzie aktywne i przedsiębiorcze. Muszę przyznać, że kilka lat temu budziło to sympatię.

Ale dziś, Panie premierze, Pan jest po prostu niewiarygodny. Miały być inwestycje publiczne – inwestycji nie ma. Poziom inwestycji jest nędzny. Miały być wysokie nakłady na badania i rozwój – jest nędzne 1.2% PKB.

W Polsce nie powstał ani jeden z miliona obiecanych samochodów elektrycznych. Dziś usłyszeliśmy, że nowoczesność i ekologia polega na tym, że ktoś starego golfa przerobi na gaz. Tyle zostało z Pana wielkich planów.

Za to dopłaca ciągle pan miliony z publicznych pieniędzy na budowę niemieckich i amerykańskich montowni. Polska dalej jest montownią Europy i kopalnią taniej siły roboczej, której według Pańskich dzisiejszych słów w Polsce już nie ma. Zyski, jak zwykle, zgarnia ktoś inny. Zrobił Pan z całej polski Specjalną Strefę Ekonomiczną.

Parę lat temu, w swoim expose, mówił Pan, że chce skończyć z rozwojem zależnym. To, co Pan robi, to jest właśnie rozwój zależny. Zwalniacie z podatków wielkie amerykańskie korporacje, gdy ambasada USA tupnie nogą, a sięgacie po pieniądze osób z niepełnosprawnością. Jesteście tchórzami.

W tym Sejmie Lewica złoży projekt podatku od cyfrowych gigantów. Tak, ten sam, z którego się wycofaliście. Bo naprawdę nie ma powodu żeby polskie małe firmy podatki płaciły, a Google, Amazon czy Facebook były traktowane jak święte krowy.

PPK to skok na kasę

I jeszcze jedna sprawa – Pańska propozycja, żeby wpisać plany kapitałowe do Konstytucji. Tutaj pokazał pan swoją prawdziwą twarz – premiera-bankstera. Plany kapitałowe to jest system, w którym biedni dopłacają do bogatych. To kolejny skok na publiczną kasę, w interesie banków. Pisze o tym choćby pani profesor Leokadia Oręziak. Lewica nie zgodzi się na pewno na wpisanie tego patologicznego rozwiązania do Konstytucji.

Powtórzył Pan kilkadziesiąt razy słowo “normalność” i odmienił Pan je chyba przez wszystkie możliwe przypadki. A czy jest normalne, że Pański kolega, Pan Macierewicz, marzy o katolickim państwie wyznaniowym, w którym jest jeden prezes, jedno wyznanie, jedna ideologia?

Wy nie chcecie tego widzieć, ale jest też inna Polska. Polska różnorodna. I mieszkają w niej katolicy, prawosławni, ewangelicy, Żydzi, muzułmanie i ateiści. Wbrew temu, co gadacie, każda i każde z nich jest w Polsce “u siebie”. Bo to jest ich dom.

Parę dni temu rozmawiałem z moim przyjaciółmi z Hajnówki. Są prawosławni i ze zgrozą patrzą, jak rząd czci ludzi, którzy mordowali jego dziadków. Powiedzieli mi coś, które zapadły mi w pamięć: “Polska nas nie chce”. Chce powiedzieć jasno i wyraźnie:

Polska nie jest własnością PiS-u, Polska nie jest własnością prawicowych fanatyków. Ta duszna atmosfera, którą rządy PiS roztoczyły nad naszym krajem, zniknie w ślad za tym, jak stracą władzę.

To, że w Pańskim rządzie zasiadają tylko trzy kobiety, dobrze pokazuje, jak traktujecie większość społeczeństwa. Ale mnie to nie dziwi. Widać szczególnie było to w 2016 roku, kiedy chcieliście przepchnąć barbarzyńskie prawo aborcyjne.

Tańczycie jak Episkopat zagra

Wiemy, że i w tej kadencji będziecie tańczyć, jak Episkopat wam zagra. Słychać już, że chcecie zabronić zgwałconej dziewczynie przerwać ciążę. Lewica na to nie pozwoli, bo Lewica od zawsze stoi i stać będzie po stronie praw kobiet. My nie będziemy tutaj kluczyć ani wyjmować kart do głosowania. Po prostu złożymy ustawę, która złagodzi to nieludzkie prawo!

Lewica chce Polski, która jest krajem wolności. Nowoczesne państwo dobrobytu jest gwarancją wolności. Wolności od biedy, od bezdomności, wolności od strachu i przemocy – ale też wolność wyboru.

Polacy i Polki nie chcą żeby jakakolwiek władza mówiła im jak mają żyć, kogo wolno im kochać, z kim wolno im zakładać rodziny. Nie chcą, by ktokolwiek mówił im, w co mają wierzyć. Nie chcą, by politycy bawili się w strażników moralności.

Chcą wiedzieć, że mają coś do powiedzenia – o tym, jak wygląda nasze państwo, jak działa ich zakład pracy czy ich samorząd. Chcą też wiedzieć, że mogą podejmować ryzyko i popełniać błędy, bo państwo nie zostawi ich samych sobie w trudnych życiowych momentach.

Wy tej wolności ani nie pragniecie, ani nie szanujecie. Tak było przez ostatnie lata Pańskich rządów udowodniliście to aż za dobrze. Lewica chce Polski solidarnej, świeckiej i wolnej. Bo tylko w takiej Polsce wszyscy czują się bezpiecznie. Tylko w takiej Polsce wszyscy są wolni. I tylko taka Polska będzie wygodnym domem. Dla wszystkich.

Wysoka Izbo,

Koalicyjny Klub Lewicy, posłowie Razem, SLD i Wiosny zagłosują przeciwko wotum zaufania dla pana Mateusza Morawieckiego.

Kmicic z chesterfieldem

Premier Mateusz Morawiecki przed rozpoczęciem exposé musiał wiedzieć o porannym wyroku TSUE ws. forsowanych przez PiS zmian w sądach. Jednak – co zdumiewające – nie odniósł się do niego ani słowem. Bił za to w opozycję, powtarzając oklepaną narrację o „donoszeniu na swój kraj

„Lepsze państwo to też lepszy wymiar sprawiedliwości. Będziemy kontynuować reformę w tym obszarze” – zapowiedział w exposé 19 listopada 2019 premier Mateusz Morawiecki. To echo wypowiedzi prezesa PiS z początku października. Jeszcze przed wyborami parlamentarnymi Jarosław Kaczyński obiecywał, że jego partia wróci do reformowania sądów „jeżeli społeczeństwo jej zaufa”.

Ale reformy sądownictwa prowadzone przez resort sprawiedliwości pod egidą Zbigniewa Ziobry były wielokrotnie krytykowane przez instytucje Unii Europejskiej jako zagrażające polskiej demokracji i trójpodziałowi władz. Trybunał Sprawiedliwości UE już dwukrotnie uznał elementy ziobrowskiej rewolucji za niezgodne z unijnym prawem.

We wtorek 19 listopada, tuż przed exposé premiera, TSUE wydał kolejny kluczowy wyrok: odniósł się to statusu powołanej…

View original post 9 239 słów więcej