Kwaśniewski wspomaga Małgorzatę Kidawę-Blońską

Jej kwalifikacje, doświadczenie, osobisty urok pozwalają szukać poparcia wśród niezdecydowanych, centrowych i liberalnych wyborców. Dobra, pomysłowa, energiczna kampania może dać także głosy młodych, którzy do tej pory nie głosowali – powiedział tak zdaniem Aleksandra Kwaśniewskiego przedstawiają się szanse Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w wyborach. Były Prezydent RP w wywiadzie dla Super Expressu doradza jak polityczka Platformy Obywatelskiej powinna poprowadzić kampanię.

Według Prezydenta MKB powinna w pewnych momentach pozostawać maksymalnie bezkonfliktowa, ale w innych potrafić wykazać się także – rozumną agresywnością. Aleksander Kwaśniewski realnie ocenia sytuację, to Andrzej Duda ma przewagę i to on jest faworytem w wyścigu o Pałac Prezydencki. Dlatego mówi, że: – Kampania musi być nie dobra, ale superdobra.

Kluczem jest gotowośc do mobilizacji w Platformie Obywatelskiej, poświęcenie, praca 24 godziny na dobę. A z tym jest słabo. – Były Prezydent surowo ocenia działanie największej opozycyjnej partii. To właśnie zła praca organizacji jest według niego przyczyną kolejnych porażek wyborczych.

Wszystkie kampanie od 2015 roku były przegrane, źle wymyślone i przeprowadzone bez wiary. Jeśli to się nie zmieni, Małgorzata Kidawa-Błońska będzie miała kłopoty. – stwierdził ostro Kwaśniewski.

Kmicic z chesterfieldem

Politycy PiS, a za nimi TVP, nie przestają mówić o socjalnych osiągnięciach rządu – to ma być wciąż jeden z filarów „dobrej zmiany”. Ale czy faktycznie jest się czym chwalić? 2019 rok przyniósł trzy zaniechania w polityce PiS, które uderzają w biednych

Pierwsze 3 lata rządów PiS w polityce społecznej przynajmniej pod jednym względem były przełomowe: żaden z poprzednich rządów nie umieścił “socjalu” w centrum swojej opowieści politycznej.

Tymczasem “rodzina 500 plus” zdominowała debatę w Polsce, dziwnie mieszając się przy tym z kwestią praworządności. Choć politycy głównych partii opozycji zaakceptowali program, a przynajmniej nauczyli się nie potępiać go w czambuł, to część ich wyborców niezmiennie jest zdania, że polska demokracja została “sprzedana za 500 plus”, a transakcji dokonali wyborcy PiS.

Władza przy pomocy TVP wykorzystuje te emocje, strasząc, że rządy opozycji oznaczają odebranie zdobyczy socjalnych ostatnich lat: wysokiego świadczenia na każde dziecko i niższego wieku emerytalnego. W tej opowieści rządy…

View original post 1 070 słów więcej

 

Ziobro dopiął tego, że można bezkarnie zwalczać LGBT

Sąd Apelacyjny umorzył sprawę drukarza z Łodzi, który w 2015 r. odmówił wydrukowania baneru fundacji LGBT Business Forum. Sędzia nie zgodził się też, by w tej sprawie wysłać pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Kampania Przeciw Homofobii już teraz informuje, że odwoła się do Sądu Najwyższego (SN).

Przypomnijmy, że cała sprawa ciągnie się aż od 2015 r. Wtedy to fundacja LGBT Business Forum postanowiła zlecić w pewnej łódzkiej drukarni wykonanie materiału z logotypem organizacji. “Odmawiam wykonania roll up’u z otrzymanej grafiki. Nie przyczyniamy się do promocji ruchów LGBT naszą pracą” – odpowiedział jej jednak pracujący tam drukarz. Policja szybko złożyła wniosek o ukaranie pracownika, zaś Sąd Rejonowy Łódź-Widzew uznał pracownika winnym. Wyrok utrzymał też Sąd Okręgowy w Łodzi. I w tym momencie do akcji wkroczył Zbigniew Ziobro, który wniósł o kasację wyroku do Sądu Najwyższego.

Dalsze kontrowersje

W 2017 r. Zbigniew Ziobro skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niezgodności przepisu, na podstawie którego skazano drukarza. Ten organ uznał jego wniosek, ale SN odrzucił kasację Ziobry. Wtedy z kolei prokuratur generalny zawnioskował o wznowienie postępowania i do tego wniosku w poniedziałek przychylił się właśnie łódzki SA.

Nie próżnowała też Kampania Przeciw Homofobii, która wspólnie z Helsińską Fundacją Praw Człowieka apelowała do sądu, o przesłanie pytań prejudycjalnych do TSUE. W komunikacie Kampanii czytamy, że sprawa drukarza “potwierdza kryzys praworządności w Polsce”.

– Nie zgadzamy się z rozstrzygnięciem Sądu Apelacyjnego i będziemy wnosić apelację do Sądu Najwyższego. W sprawie podnosiliśmy szereg wątpliwości związanych ze skutkami wydania orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny, w którego składzie zasiadał sędzia-dubler – mówi adwokatka Karolina Gierdal. – W naszej ocenie Sąd powinien był zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z pytaniami prejudycjalnymi, aby rozstrzygnąć jednoznacznie czy wadliwy skład TK pozwala na pominięcie skutków takiego orzeczenia ze względu na zasady praworządności i niedyskryminacji. Sąd uznał jednak, że jest związany wyrokiem TK i nie może podważać statusu sędziów Trybunału – wyjaśnia.

Jarosław Jaruga, prawnik z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, z kolei podkreślił, że “wyrok TK z czerwca 2019 r. poważnie osłabił ochronę przed aktami dyskryminacji w dostępie do dóbr i usług”. – Mamy nadzieję, że Sąd Najwyższy pochyli się nad potrzebą zapewnienia ochrony praw wynikających z dorobku UE i ponownie oceni skuteczność prawną wyroków TK wydawanych z udziałem osób, które w sposób nieuprawniony zasiadają w jego składzie – stwierdził.

Sprawa zapewne będzie miała swój ciąg dalszy. Czy nie zaczęła jednak być dowodem na to, że dla Ziobry polski system prawy stał się jego własnym lunaparkiem?

Kmicic z chesterfieldem

2019. To był rok zamachów: oburzającego na praworządność, morderczego na klimat, wstrętnego na prawa osób LGBT, smutnego na edukację, absurdalnego na historię i prawdę. Ale budziła się też nadzieja niesłusznie nazywana matką głupich. Możesz pomóc nadziei wspierając wolne media.

Jest późny wieczór 12 grudnia 2019. Na stronie Sejmu pojawia się ustawa dyscyplinująca vel kagańcowa. Rzucam okiem, jest jeszcze gorsza niż się spodziewaliśmy. Trzeba zareagować natychmiast, bo OKO.press próbuje łączyć ogień z wodą, czyli analityczną uwagę z szybkością mediów.

Wybieram art. 9d., szczególnie bezwstydny. W kwadrans graficzka Hanka Szukalska, jedna  z osób mniej widocznych (pisze rzadko), ale kluczowych dla OKO.press, tworzy mema z cytatem wpisanym w twarz Zbigniewa Ziobry. Doskonały prawda?

Więcej >>>

Magdalena Adamowicz, tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska, apeluje teraz o zaprzestanie ataków na marszałka Senatu prof. Tomasza Grodzkiego. Jak sama przyznaje, nowa fala hejtu może doprowadzić do kolejnych tragedii.

“Oszczerstwa mają rozbudzić nienawiść. Ta nakręca spiralę mowy nienawiści. W…

View original post 1 463 słowa więcej

 

PiS w swojej remizie

Beata Szydło spotkała się z sympatykami Prawa i Sprawiedliwości w Małopolsce. Był koncert, biesiada i wspólne śpiewanie, jednym słowem impreza. W Myślenicach, małym mieście pomiędzy Rabką Zdrojem a Krakowem, politycy i zwolennicy PiS świętowali koniec bardzo korzystnego dla tej partii roku.

Mają powody do zadowolenia. PiS wygrał w tym roku wybory do europarlamentu, a później przedłużył swój mandat do sprawowania rządów w wyborach do Sejmu i Senatu. Politycy tego ugrupowania muszą pozostawać jednak zmobilizowani, w jak najlepszym kontakcie z elektoratem. W nadchodzącym roku czeka ich bowiem sprawdzian prezydencki, utrata prezydentury przez Dudę bardzo ograniczyłaby władzę  PiS.

Dlatego czołowi politycy partii spotkali się z wyborcami. Impreza odbyła się w domu weselnym Euforia, co ilustruje poniekąd nastroje po dobrym dla ugrupowania roku. Zabawę umilała głośna muzyka grana na żywo przez kapelę góralską.

Oprócz Szydło, na spotkaniu byli obecni m.in. – były rzecznik rządu Rafał Bochenek oraz poseł Filip Kaczyński. Ten ostatni pochwalił się zdjęciami z imprezy na facebooku.

Kmicic z chesterfieldem

Antoni Macierewicz odniósł się do słów Putina.

Wiceszef partii rządzącej uważa, że nie można być biernym wobec słów Putina. – Są one publiczna i słowną agresją. Prezydent Rosji próbuje Polskę wyizolować i uczynić wyrzutkiem społeczności międzynarodowej, trzeba mieć na uwadze iż taka jest intencja i odpowiedź też musi być poważna – skwitował Macierewicz.

Więcej >>>

Po zawiadomieniu Jarosława Kaczyńskiego prokuratura przez lata bezskutecznie szukała haków na organizatorów największych pokazów lotniczych w Polsce. W końcu zatrzymała trzech wysokich rangą oficerów na podstawie opinii, którą sporządził członek rady programowej PiS. Sąd nie pozostawił na niej i jej autorze suchej nitki.

Więcej >>>

Więcej >>>

Polityka PiS sprzyja wielkoruskiemu imperializmowi i zagraża polskiej niepodległości.

W okresie przedświątecznym Władimir Putin zaatakował Polskę, zarzucając jej fanatyczny antysemityzm i współpracę z Hitlerem. Zrobił to kilkakrotnie przy różnych okazjach, więc z pewnością nie był to przypadek. Nie „chlapnęło mu się”, miał to starannie przemyślane i…

View original post 591 słów więcej

 

Kurdesz Donalda Tuska. Pije do Kaczyńskiego

Tusk do Kaczyńskiego >>>

Kmicic z chesterfieldem

Jacek Sasin zaliczył właśnie trudne spotkanie z rzeczywistością. W listopadzie mówił: nie będzie żadnych podwyżek cen prądu. W połowie grudnia zmienił ton: ewentualne podwyżki wszystkim zrekompensujemy. Tuż przed nowym rokiem o rekompensatach zapomniał. Mamy nową opowieść: podwyżki są, ale niskie

Nietrudno więc się dziwić, że Sasin o rekompensatach przestaje opowiadać. Szczególnie że w Polsce ceny prądu należą do najniższych w Europie i podwyżki są nieuniknione – ceny uprawnień do emisji CO2 są w tej chwili pięciokrotnie wyższe niż jeszcze trzy lata temu, a polska energetyka jest oparta na węglu.

Polski rząd nie ma do dyspozycji tak dużego budżetu, aby w nieskończoność subsydiować rachunki za prąd.

Więcej o podwyżce prądu i Sasinie >>>

  • Ten uczciwy to oczywiście marszałek Senatu prof. Tomasz Grodzki. Tak szczuje gadzinówka TVP.

W Polsce mamy teraz bardzo bolesny, dojmujący, jaskrawy splot dobra i zła.

TO PRZESŁANIE ŚWIĄTECZNE JEDNAK TROCHĘ ŁAGODZI OBYCZAJE, CHOĆ NIE ZAWSZE, SKORO PIS-OWSKI TROLL, PANI KRYSTYNA PAWŁOWICZ, W OKRESIE ŚWIĄTECZNYM…

View original post 915 słów więcej

 

Osamotnieni

„Osamotnieni” – mocny wpis mec. @GiertychRoman o dyletanctwie PiS i położeniu Polski.

O fałszerstwie Putina >>>

Kmicic z chesterfieldem

„Bardzo bym prosił adwokatów z innych krajów, żeby się nie wtrącali w nasze sprawy, bo ich nie znają, nie czują, nie rozumieją ich” – pouczał „obcych prawników” prezydent Duda. Jego słowa nie pozostały niezauważone

Profesorowie prawa urażeni słowami prezydenta

Prof. Alberto Alemanno z École des hautes études commerciales de Paris (HEC), prawnik specjalizujący się w prawie UE, jeden z sygnatariuszy listu otwartego do szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen w sprawie praworządności w Polsce, potraktował słowa Dudy jako osobistą zaczepkę:

„Zostałem odprawiony przez Prezydenta Andrzeja Dudę jako jeden z »obcych prawników z innego kraju wtrącających się w polskie sprawy«. To dodatkowy powód, żeby zwrócić się do Ursuli von der Leyen [szefowej KE], Very Jourovej [wiceszfowej KE) i Didiera Reyndersa [komisarza ds. sprawiedliwości], żeby pilnie działali w obronie prawnej i społecznej umowy łączącej państwa UE i ich obywateli”.

Więcej >>>

Oto 13 artykułów Konstytucji, które złamali PiS i Andrzej Duda…

View original post 197 słów więcej

Putin i pisowska farsa

To, co wygaduje Putin, jest oczywistym kłamstwem, fakt poza dyskusją, ale… Ale warto zastanowić się, dlaczego on to robi. „Wszelkie oświadczenia panów Morawieckiego i Dudy brzmią kiepsko, bo wszyscy wiedzą, na podstawie wielu przykładów, że ci dwaj panowie prawie zawsze kłamią. A stwierdzenie, że trzeba opierać się na prawdzie, w ustach osobnika, który łże jak PiS, zakrawa na farsę” – pisze Krzysztof Łoziński

Po pierwsze, Rosja prowadzi nowego rodzaju wojnę, wojnę hybrydową, przeciw Unii Europejskiej. Istotną częścią tej wojny jest dezinformacja i propaganda kłamstwa. Celem jest rozbicie jedności państw Unii, a następnie niszczenie ich po kolei.

Po drugie, Putin postępuje jak drapieżnik atakujący stado. Wybrał najsłabszą sztukę i stara się ją oddzielić od reszty.

Po trzecie, Putin wybrał Polskę, jako cel ataku, nieprzypadkowo.
Polska władza sama osłabiła swoją pozycję międzynarodową i sama sprowadziła swoją wiarygodność w okolice zera. Przez to Polska stała się łatwym celem ataku. Nielubianemu sojusznikowi mniej chętnie przychodzi się z pomocą.

Po czwarte, Polska sama osłabiła swoją pozycję w dyskusji ukrywając, lub umniejszając, przez lata brzydkie fakty ze swojej historii. Niestety, wiarygodność musi być oparta na prawdzie. Gdyby nie zafałszowany obraz historii, w którym Polacy wyłącznie Żydów ratowali, a wrogiej lub obojętnej większości nie było, znacznie trudniej byłoby nas atakować kwestią antysemityzmu. Putin może nas atakować jako antysemitów, bo po tej polityce wszelkie zaprzeczenia brzmią mało wiarygodnie. Sami siebie pozbawiliśmy argumentów.

Po piąte, Putin z tego samego powodu może używać argumentu zajęcia Zaolzia, bo nigdy tego wstydliwego faktu wystarczająco dobitnie nie potępiliśmy.

Po szóste, wszelkie oświadczenia panów Morawieckiego i Dudy brzmią kiepsko, bo wszyscy wiedzą, na podstawie wielu przykładów, że ci dwaj panowie prawie zawsze kłamią. A stwierdzenie, że trzeba opierać się na prawdzie, w ustach osobnika, który łże jak PiS, zakrawa na farsę.

Po siódme, Putin osiągnął przynajmniej jeden cel: zamiast uczciwego pochylenia się nad historią wywołał u PiS-owskiej władzy pseudopatriotyczną histerię puszenia się i nadymania, co jest kolejnym kamyczkiem osłabiającym szacunek do naszego kraju. Zamiast akademickich historyków i spokojnej dyplomacji świat znowu zobaczy na froncie walki ideologicznej neofaszystów i narodowców i pomyśli, że ten Putin jednak ma trochę racji.

Po ósme wreszcie, już taoistyczny mistrz Laoze (LaoTsy), w szóstym wieku przed naszą erą, pisał, że ten, kto zna swoją wartość, nie musi jej udowadniać: „wielkiego się nie da poniżyć, małego się nie da wywyższyć”. Hurapatriotyczna dęta histeria działa dokładnie odwrotnie. Świadczy o słabości.

I to by było na tyle.

O fałszerstwie Putina >>>

Kmicic z chesterfieldem

Wybitny konstytucjonalista prof. Tomasz Tadeusz Koncewicz pisze o zaletach obowiązującej konstytucji, gdyby ją zmieniono, to tylko na gorsze w obecnej sytuacji politycznej.

Za Konstytucją z 1997 roku warto codziennie oddawać swój głos i ją praktykować. Musimy pamiętać, że ta Konstytucja nam Polakom się po prostu udała. Nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej.

Cały tekst prof. Koncewicza tutaj >>>

Kapitalny esej Piotra Gajdzińskiego o politycznym gangsterze, o tym jak w Polsce instalowany jest zamordyzm.

Im większy polityczny gangster, tym głośniej krzyczy o patriotyzmie, godności, narodowych krzywdach i wrogach ojczyzny, próbujących za zagraniczne srebrniki zatrzymać marsz ku świetlanej przyszłości. Ta retoryka w sprzyjających okolicznościach jest skuteczna, bo duże grupy społeczne zawsze czują się obdarte z godności, zlekceważone i skrzywdzone. Wystarczy tylko podpalić ogień

Esej Gajdzińskiego tutaj >>>

Politycy niemal wszystkich niemieckich partii krytycznie oceniają przyjętą w Polsce nową ustawę dyscyplinującą sędziów i domagają się od Brukseli wyciągnięcia konsekwencji.

Cały news o izolowaniu Polski pisowskiej od unijnych pieniędzy. Nie…

View original post 105 słów więcej

 

Kościół kat. chce odzyskać pozycję feudała

Kmicic z chesterfieldem

– Ekologizm to zjawisko bardzo niebezpieczne, bo to nie jest tylko pod postacią nastolatki, to coś co się narzuca, a ta aktywistka staje się wyrocznią dla wszystkich sił politycznych, społecznych – uważa abp Marek Jędraszewski.

O ekologizmie, który stoi w sprzeczności z nauką Kościoła Katolickiego mówił w rozmowie z Telewizją Republika abp Marek Jędraszewski.

– Skwituję to krótko: powrót do Engelsa i do jego twierdzeń, że małżeństwo to kolejny przejaw ucisku, a w imię równości trzeba zerwać z całą tradycją chrześcijańską, bez której my – Europejczycy nie zrozumiemy się, bo jesteśmy w niej wychowywani od tysiącleci. To się kwestionuje przez różne nowe ruchy, a także próbuje się narzucać jako obowiązującą doktrynę – powiedział duchowny.

Więcej >>>

Jako nauczyciel jestem przerażony. Wychodzę do uczniów z Herbertem, Miłoszem i Szymborską a oni do mnie z przekazem TVP. Ja o wartościach a uczniowie o urojonych zagrożeniach lub nieistniejących sukcesach.

Robert Kasiak – nauczyciel…

View original post 198 słów więcej

Kościoła grzechy główne

„Tęczowa zaraza” i „Tylko nie mów nikomu” – te dwie frazy 2019 roku naznaczyły polski kościół na zawsze. W maju bracia Sekielscy opublikowali w sieci film o przestępstwach seksualnych duchownych. Po ataku na marsz równości w Białymstoku hierarchowie kościelni zamiast stanąć w obronie bitych, bezpardonowo zaatakowali

W sondażu IPSOS dla OKO.press z sierpnia 2019 roku 42 proc. Polek i Polaków deklarowało, że spadło ich zaufanie do Kościoła katolickiego. W sondażu CBOS z listopada 2019 – 38 proc. respondentów stwierdziło, że Kościół deklaruje się po jednej stronie sporu politycznego. Aż 95 proc. z nich jest przekonanych, że tą stroną jest PiS.

To nie są liczby dobre dla Kościoła katolickiego, bo też  i cały rok 2019 nie był dla niego, delikatnie mówiąc, najlepszy. Wyliczmy:

  • nierozliczona pedofilia
  • nagonka na środowiska LGBT
  • spadek powołań i liczby wiernych
  • coraz ściślejszy sojusz z partią rządzącą
  • walka z kobietami (naciski w sprawie aborcji, sprzeciw wobec edukacji seksualnej),
  • niezatapialny (i coraz bogatszy) Rydzyk
  • kłopoty w Caritasie
  • oskarżenia o mobbing wobec abp. Leszka Głódzia

Pocieszeniem mogą być wielomilionowe przelewy z kasy państwowej, ale tego akurat wierni nie oceniają najlepiej.

W tekście podsumowującym przedstawiamy dwa – naszym zdaniem – największe grzechy Kościoła katolickiego w 2019 roku.

„Tylko nie mówi nikomu”

Mijający rok dla Kościoła dzieli się na dwa okresy. Do 11 maja i od 11 maja.

Wtedy bracia Tomasz i Marek Sekielscy opublikowali na YouTube dokument „Tylko nie mów nikomu”.  Skala sukcesu – tego obywatelskiego projektu medialnego – przeszła wszelkie oczekiwania: 23 miliony wejść średnio po – uwaga – 27 minut.

Ale bomba Sekielskich, chociaż największa, nie była jedyna. Do premiery ich filmu temperatura wokół problemu pedofilii w Kościele stale rosła.

Cofnijmy się do końcówki 2018 roku. „Gazeta Wyborcza” ujawniła wtedy mroczne oblicze prałata Henryka Jankowskiego. Legendarny kapelan „Solidarności” okazał się niebezpiecznym drapieżnikiem, który co najmniej od końca lat 60. przez kilka dekad wykorzystywał seksualnie swoje ofiary. W efekcie publikacji i ulicznic protestów Jankowski stracił pomnik, skwer i honorowe obywatelstwo Gdańska.

W OKO.press opublikowaliśmy słynny reportaż zmarłej w lutym 2019  Bożeny Aksamit „Sekrety św. Brygidy”.

Pod ostrzałem znalazła się także kuria gdańska na czele z abp. Sławojem Leszkiem Głódziem, który dla Jankowskiego zawsze miał wielką życzliwość i bronił go nawet po publikacji „Wyborczej”.

To historia Jankowskiego sprawiła, że media znów zaczęły częściej mówić o problemie tuszowania przestępstw pedofilskich w Kościele.

Biskupi wychodzą z inicjatywą

Niedługo potem Fundacja „Nie Lękajcie Się” opublikowała zaktualizowaną mapę kościelnej pedofilii – fundacja oznaczyła na niej doniesienia o 473 ofiarach i co najmniej 181 sprawcach. Strona z mapą zanotowała ponad 5 mln wyświetleń.

Później przedstawiciele fundacji pojechali do Watykanu, gdzie wręczyli papieżowi Franciszkowi raport, w którym opisali 24 polskich biskupów kryjących księży, którzy wykorzystali seksualnie dzieci.

Po słowach papieża Franciszka temat znów wrócił. Tym razem w wyjątkowo bolesny dla polskiego Kościoła sposób, bo oskarżenia dotyczyły Jana Pawła II.

Franciszek stwierdził (w zawoalowany sposób) w rozmowie z dziennikarzami, że papież Polak kazał tuszować sprawę nadużyć finansowych i seksualnych Legionistów Chrystusa i szefa tej organizacji – ks. Marciala Maciela Degollado, który wykorzystywał seksualnie nie tylko dziesiątki młodych seminarzystów, ale też swoje własne dzieci.

Ta sprawa była już trzecim dużym ciosem dla polskiego Kościoła w tym roku. A był dopiero luty.

Hierarchowie postanowili wyjść z inicjatywą. W marcu Konferencja Episkopatu Polski przedstawiła „opracowanie” na temat pedofilii w Kościele od 1990 roku. Z opracowania wynikało, że nasz Kościół jest ewenementem na światową skalę.

Według raportu od 1990 do 2018 roku sprawcami przestępstw seksualnych było 382 księży i zakonników, czyli ok. 0,8 proc. duchowieństwa. Podczas gdy w innych krajach, gdzie takie raporty powstały, problem dotyczył od 4 do nawet 7 proc. duchownych, 5-7 razy więcej.

Jak to możliwe?

Pewną podpowiedzią może być fakt, że biskupi przesyłali dane dobrowolnie, nie dopuszczono do pracy nad raportem nikogo spoza Kościoła, przygotowała go kościelna instytucja, a sam raport miał 17 stron.

Dwa tygodnie burzy

I w końcu przyszedł maj. W kilka dni po premierze „Tylko nie mów nikomu” film miał 20 mln wyświetleń (dziś ma 23 mln).

Przez kolejne dwa tygodnie problem wykorzystywania seksualnego dzieci przez duchownych oraz tuszowanie tych przestępstw przez biskupów był głównym tematem większości mediów. Analizowano przypadki pokazane w filmie, przypominano te już opisane, na jaw wyszło kilka nowych.

Biskupi prześcigali się w wyrażaniu żalu i „głębokiego poruszenia”. Nawet przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki – znany z ostrego języka – dziękował Sekielskiemu za film, który obejrzał „ze wzruszeniem i smutkiem”.

Temat od razu stał się polityczny. Grzegorz Schetyna zapowiedział powołanie „komisji prawdy”, która miałaby zbadać przypadki przestępstw seksualnych w Kościele. PiS przepchnął przez Sejm zaostrzenie kar dla przestępców seksualnych.

Wydawało się, że w końcu nastąpił przełom i polski Kościół wszedł właśnie na ścieżkę rozliczeń, którą przeszły wcześniej Stany Zjednoczone, Irlandia, Chile, Australia…

Ale dwa tygodnie po premierze filmu było już po wszystkim.

Episkopat kontratakuje

Po majowych wyborach do Europarlamentu temat zniknął. Media się znudziły, opozycja stwierdziła, że przez uderzenie w Kościół przegrała wybory, a papieski wysłannik, który miał przyjechać po „głowy” polskich biskupów, ostatecznie tylko pogroził palcem.

Ledwo watykański prokurator abp Charles Scicluna zdążył wyjechać z Polski, Episkopat przeszedł do kontrataku.

Przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki w „oświadczeniu w sprawie aktów nienawiści wobec katolików” zaatakował media oraz aktywistów i uczestników parady równości.

Od tego momentu Kościół – ze sprawcy – postawił się w roli ofiary ataków „środowisk LGBT”, lewicy i dziennikarzy. Więcej o tym piszemy w drugiej części tekstu.

Pod koniec maja „Gazeta Wyborcza” opublikowała reportaż, z którego wynikało, że jeden z założycieli i prezes Fundacji „Nie Lękajcie Się” Marek Lisiński miał wyłudzić pieniądze od jednej z podopiecznych fundacji.

Publikacja wywołała burzę, a oskarżenia wobec byłego prezesa uderzyły także w fundację. Lisiński odszedł, ale reszta „nie chciała nieść bagażu” nagromadzonego przez byłego prezesa. We wrześniu rada fundacji ogłosiła, że organizacja zostanie zamknięta.

To dopiero początek

Czy możemy więc zapomnieć o prawdziwym rozliczeniu Kościoła z problemu pedofilii? Czy Episkopat (a przynajmniej jego większość) wygrała tę batalię? Niezupełnie.

Film Sekielskich obejrzały miliony Polek i Polaków. Tomasz Sekielski został w grudniu wybrany dziennikarzem roku, czyli to właśnie jego pracę inni dziennikarze uznali za najważniejszą w całym 2019 roku.

Episkopat został zmuszony do zrobienia wielu rzeczy i wypowiedzenia wielu słów, których bez filmu by nie było.

Niedawno KEP zdecydował o powołaniu Fundacji Św. Józefa, która ma wspierać ofiary księży, zrzucić się mają na nią sami biskupi. Czy można tej organizacji ufać? Zobaczymy. Dobrą wróżbą jest to, że na jej czele nie stanie ani ksiądz, ani biskup, ale świecka kobieta, Marta Titaniec, która do tej pory zajmowała się pomocą humanitarną i prowadziła akcję „Zranieni w Kościele”, wspierająca ofiary.

Także ludzie związani z Fundacją „Nie Lękajcie Się” planują powołanie nowej organizacji zajmującej się ocalonymi, już bez bagażu błędów starej organizacji.

W 2020 bracia Sekielscy planują kolejne dwa filmy na temat Kościoła i pedofilii.

I co najważniejsze, w świadomości wielu Polek i Polaków, także tych wierzących, coś się jednak nieodwracalnie zmieniło i na Kościół, i jego hierarchów będą patrzeć inaczej niż przed rokiem.

Ks. prof. Andrzej Kobyliński, który pedofilię w Kościele bada od lat 90., mówił nam krótko po premierze filmu:

„To, co obserwujemy teraz, to za mało, to dopiero początek wielkiej rewolucji, która dokona się w naszym kraju w najbliższych latach. Ale pocieszę pana, wszędzie się tak zaczynało”.


OKO.press także ma wkład w rozliczenie Kościoła. W niecały rok ujawniliśmy siedem przypadków tuszowania i ukrywania pedofilii w Kościele. Po naszych interwencjach kilku księży przestało pełnić swoje funkcje. Dwie sprawy zgłosiliśmy do prokuratury. Opisaliśmy także, jak sprawy te tuszowało siedmiu biskupów.

Żadnego z tych przypadków nie opisalibyśmy bez Państwa pomocy i odwagi. To też znak, że coś się jednak zmieniło.


„Tęczowa zaraza”

Trudno powiedzieć, kto pierwszy wyszedł z atakiem na osoby LGBT: Kościół czy PiS. Faktem jest, że w 2019 roku nagonka na osoby nieheteronormatywne przybrała na sile, a hierarchowie i politycy Prawa i Sprawiedliwości ramię w ramie rozkręcali nienawistną histerię.

 Najwytrwalej szczuł Marek Jędraszewski, wiceprzewodniczący KEP i arcybiskup krakowski.

„Czerwona zaraza już po naszej ziemi całe szczęście nie chodzi, co wcale nie znaczy, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie marksistowska, bolszewicka, ale zrodzona z tego samego ducha, neomarksistowska. Nie czerwona, ale tęczowa”, mówił w homilii w bazylice Mariackiej w Krakowie z okazji 75. rocznicy Powstania Warszawskiego.

Jego wypowiedź nastąpiła zaledwie kilka dni po wydarzeniach w Białymstoku, gdzie pierwszy marsz równości spotkał się z przemocą na niespotykaną skalę.

W sondażu IPSOS dla OKO.press 46 proc. badanych negatywnie oceniło tę wypowiedź.

Dwa tygodnie przed marszem, 8 lipca, abp białostocki Tadeusz Wojda powiedział w homilii:

„Jest to inicjatywa obca naszej podlaskiej ziemi i społeczności, która jest mocno zakorzeniona w Bogu, zatroskana o dobro własnego społeczeństwa, a zwłaszcza dzieci.

Jak można się było przekonać w innych polskich miastach, uczestnicy marszu swoją niecenzuralną postawą i strojem dawali gorszący przykład innym, korzystającym z przestrzeni publicznej, a zwłaszcza dzieciom i młodzieży.

Wobec takiej postawy mówimy stanowcze »nie« i powtarzamy za kard. Stefanem Wyszyńskim »Non possumus« – nie możemy się na to zgodzić!”.

Abp Jędraszewski nie żałuje swoich słów, mimo że wielu katolików potępiło go za tę wypowiedź. Ojciec Paweł Gużyński uruchomił maraton pisania listów do Jędraszewskiego z żądaniem dymisji za słowa o „tęczowej zarazie”. „Kościół sam sobie nie radzi z seksualnością i dlatego krzywdzi innych. Nie powinien przyjmować tak twardej linii wobec LGBT” – mówi dominikanin.

Za te działania Gużyński został „uciszony” przez swój zakon.

W wywiadach Jędraszewski nadal zestawia „ideologię LGBT” z ideologią nazistowską i bolszewicką (jak wielu hierarchów). W najnowszym wywiadzie w „Do rzeczy” (16 grudnia) podkreślił: „oczywiście nosiłem się z zamiarem wypowiedzenia wtedy kilku krytycznych słów wobec ideologii LGBT, mając zwłaszcza na uwadze wcześniejsze wydarzenia z Białegostoku”.

O atakach na osoby LGBT pozytywnie wypowiadał się bp Wiesław Mering. Pochwalił prof. Aleksandra Nalaskowskiego, który za pełen nienawiści homofobiczny felieton został zawieszony przez rektora uczelni w Toruniu:

O innych homofobicznych wypowiedziach hierarchów pisaliśmy tutaj:

Kościelna panika przed ideologią LGBT dotarła do szkół. Gdy w październiku 2019 r. niektóre szkoły organizowały akcję Tęczowy piątek na rzecz tolerancji i równości. W diecezji zielonogórskiej nauczyciele religii dostali list z prośbą o donos na szkoły:

„Drodzy Katecheci! W najbliższy piątek 26 października w szkołach w całej Polsce zostanie zorganizowany „Tęczowy Piątek”. Zwracam się z prośbą do wszystkich katechetów naszej diecezji o przekazanie informacji do Wydziału Nauki Katolickiej w Zielonej Górze w formie elektronicznej o szkołach, w których taka inicjatywa miała miejsce (…)”

KKK: Szanować, nie dyskryminować

Tymczasem stanowisko Kościoła jest w sprawie homoseksualizmu paradoksalne, ale jasne: czyn homoseksualny to grzech (przeciwko 6 przykazaniu „Nie cudzołóż”, podobnie każdy rodzaj seksualności pozamałżeńskiej niesłużący prokreacji, jak onanizm, seks przed ślubem itp.), ale sama skłonność – nie. Niezależnie od hipokryzji takiego podejścia oznacza ono, że

osoby homoseksualne jako takie nie powinny być ani wykluczane ze wspólnoty, ani dyskryminowane. Mają one, jak każdy chrześcijanin, możliwość „stopniowego i zdecydowanego” zbliżania się do „doskonałości chrześcijańskiej”.

Takie ludzkie podejście pogłębia w wielu wypowiedziach obecny papież. W Wielki Piątek 19 kwietnia 2019 Franciszek (jak to on) zaskoczył wszystkich występując w programie rozrywkowym BBC2 „Pielgrzymka”. Stephen Amos, brytyjski komik, gej i ateista, wypomniał w nim papieżowi, że jako gej czuje się w Kościele nieakceptowany. Franciszek odpowiedział:

„Nie jest dobrze przywiązywać większe znaczenie do przymiotnika »homoseksualny« niż do rzeczownika »osoba«. Wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy godność. Nie ma znaczenia, kim jesteś i jak żyjesz – nie tracisz swojej godności.

Są ludzie, którzy wolą wybierać bądź wykluczać ludzi z powodu przymiotnika. Oni nie mają ludzkiego serca”.

Nie widać jednak, by Franciszek ze swoim chrześcijańskim podejściem miał wielki posłuch u polskich hierarchów.

Kmicic z chesterfieldem

Czym może zajmować się premier Polski, gdy w kraju prezydent obraża Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego? Gdy partia rządząca usiłuje zakneblować usta niepokornym sędziom? Gdy prezes NIK Marian Banaś spokojnie – mimo poważnych zarzutów – urzęduje sobie na stanowisku? Gdy w przyszłym roku rząd PiS zafunduje nam podwyżki m.in. prądu czy paliwa?

Otóż Mateusz Morawiecki uważa, że – jak sam obwieścił na swoim Facebooku – „najgorętszy spór ostatnich dni wcale nie dotyczy polityki czy sportu, ale stosunku Polaków do… majonezu”.

W dalszej części wpisu rozwodzi się nad zaletami i wadami różnych produkowanych w naszym kraju majonezów oraz musztardy. – „I mnie próbowano wciągnąć w ten gorący spór, ale mam w tej sprawie stanowisko odrębne” – napisał (w jego mniemaniu żartem) Morawiecki. Boki zrywać, prawda?

A to odrębne stanowisko brzmi: – „Otóż od lat robimy majonez własnoręcznie i przyznam, że w naszej rodzinie jest bardzo ceniony” – pochwalił się premier.

Internauci kpili…

View original post 418 słów więcej

 

Polska pisowska powtarza błędy II RP przed 39. rokiem

Czytaj więcej w tym wpisie >>>

Kmicic z chesterfieldem

Powinniśmy jak najszybciej zdekoncentrować sytuację medialną w Polsce, ponieważ ona nie spełnia standardów europejskich” – podkreśla minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Piotr Gliński mówiąc o planach kierowanego przez siebie resortu na najbliższe lata.

Minister zaznaczył, że stosowny projekt jest już od dawna gotowy i czeka tylko na odpowiednią polityczną decyzję. Partia rządząca od początku twierdzi, że media w Polsce, a w szczególności prasa, są opanowane przez koncerny zagraniczne, co wpływa na wolność owych mediów.

Z tą opinią nie zgadza się między innymi były prezes TVP, członek Rady Mediów Narodowych, Juliusz Braun. „To, co mówi minister Piotr Gliński można czytać jako pogróżki pod adresem mediów. Rząd chce po prostu osłabić silne media” – mówi Braun w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl, dodając, że „w Polsce „tak naprawdę nie ma zmonopolizowanych mediów. Widocznie minister kultury jest źle poinformowany.”

Poza planami dekoncentracji mediów, kierowane przez Glińskiego ministerstwo kultury w ciągu najbliższych…

View original post 1 513 słów więcej

 

Pedofilia czarnej zarazy. Nowy pedofil z Radia Maryja

Na wniosek prokuratury sąd aresztował księdza na trzy miesiące. Za zarzucane mu czyny grozi do 12 lat więzienia

 

Sprawa dotyczy księdza Tomasza F. Z Opola Lubelskiego. Jak podał na swojej stronie internetowej lubelski „Dziennik Wschodni”, ks. Tomasz F. był w ubiegłych latach przenoszony do kolejnych parafii. W latach 1997–2001 był w Piotrawinie. Stamtąd trafił do Krzczonowa, a następnie do Łęcznej. W 2011 r. przeniesiono go do parafii w Sernikach, skąd pięć lat później trafił do Podgórza. W 2017 r. uczestniczył w szkolnych uroczystościach w miejscowości Stołpie. Nieco ponad rok później był już w Opolu Lubelskim.

Kmicic z chesterfieldem

Prezes NIK nie zasypia gruszek w popiele… Jak donosi RMF FM, Marian Banaś właśnie znowelizował zarządzenie dotyczące kompetencji nowych wiceprezesów NIK podczas zastępowania go w obowiązkach.

A tymi nowymi zastępcami Banasia są – przypomnijmy – byli posłowie PiS Tadeusz Dziuba i Marek Opioła. Nazwisko Dziuby pojawiło się na dymisji Banasia, której prezes NIK nie chciał podpisać. A więcej na ten temat w naszym artykule „Znikająca dymisja! Czy Witek odesłała pismo Banasia?”

Wracając do zarządzenia wydanego przez Banasia, jego obecni zastępcy nie będą mogli wiele zrobić podczas ewentualnej nieobecności prezesa NIK.  Nie mogą np. modyfikować upoważnień udzielonych przez prezesa NIK ani zmieniać struktury instytucji.

Poza tym wiceprezesi NIK nie mają też niemal żadnych uprawnień w kwestiach personalnych. Jak to określił w rozporządzeniu Banaś, nie mogą samodzielnie decydować w sprawach „nawiązywania, zmiany lub rozwiązywania stosunku pracy z pracownikami NIK”. Nie wprowadzą więc swoich ludzi do urzędu.

A przecież nie dalej jak w…

View original post 1 122 słowa więcej