Z Wałęsą walczą dzisiejsze pisowskie komuchy

W „Gazecie Wyborczej” ukazał się bardzo ciekawy wywiad z prof. Andrzejem Friszke, wykładowcą w Collegium Civitas, członkiem korespondentem PAN, badaczem antykomunistycznej opozycji w Polsce. Odniósł się w nim głównie do powszechnej dzisiaj nagonki na Lecha Wałęsę i próby zdyskredytowania go w oczach społeczeństwa przez obóz władzy i jego sprzymierzeńców.

Profesor Friszke jest przekonany, że decyzja, by to właśnie Wałęsa stanął na czele strajku i potem, rodzącej się Solidarności, była całkowicie słuszna. Przemawiało za tym jego doświadczenie z poprzednich strajków, działalność opozycyjna przed 1980 rokiem, jego charyzma i autorytet. Jak mówi Friszke, Wałęsa „był przywódcą, a jednocześnie swoim człowiekiem, Leszkiem” i wówczas, w sierpniu 1980 roku nie było nikogo, kto byłby w stanie pociągnąć za sobą miliony. Dodatkowym jego atutem była rodzina, co pokazywało go jako człowieka statecznego, nie narwańca.

Twierdzenie, jakoby Wałęsa był tylko twarzą negocjacji jest według profesora bardzo krzywdzące i niesprawiedliwe. Zwraca on uwagę na to, że te „negocjacje toczyły się przy otwartej kurtynie, więc nikt nie mógł suflować Wałęsie, to on je prowadził i przemawiał, przedstawiając racje strony strajkującej. Był bardzo skuteczny i przekonywający”. Owszem, wspierał się on na radach i sugestiach swego zespołu doradców, w którym byli m. in. Tadeusz Mazowiecki i Bronisław Geremek, ale cały ciężar rozmów spoczywał na nim i od jego umiejętności negocjacyjnych zależał końcowy sukces.

Profesor Friszke nie może pogodzić się z tymi bzdurami, jakie wygadują różni fantaści, zupełnie nie znający realiów ówczesnej Polski. Uważa, ze tylko dzięki temu, iż zarówno Wałęsa jak i cały ruch był pozbawiony przemocy i walczył z władzą przewidywalnymi środkami nacisku, nie doszło do rozlewu krwi i zduszenia ruchów wolnościowych w całej Europie Wschodniej.

Boleje on bardzo nad tym, że Wałęsa na całym świecie jest symbolem wolności, a u nas w kraju, celem ataku małych ludzi, którzy zniszczyli mit „Solidarności” i „tych, którzy próbują dziś fałszować historię Sierpnia, oskarżam o to, że zniszczyli legendę najważniejszego ruchu społecznego nie tylko w Polsce, ale też w całej Europie Wschodniej. Zrobili to w imię jakichś marnych, egoistycznych i jednostkowych interesów i tępej zawiści”.

Na zarzut przeciwników Wałęsy, którzy uważają dzisiaj, że  nie trzeba było iść z władzą na kompromis, bo komuna i tak by upadła, odpowiada krótko. „Najlepiej byłoby zostawić stos trupów, wtedy byłoby do kogo chodzić na cmentarz. Na szczęście „Solidarność” tak nie myślała i dzięki temu doszliśmy do niepodległego i demokratycznego państwa”.

No cóż, taka to cecha dzisiejszego obozu władzy. Usiłuje wygumkować Lecha Wałęsę z kart historii i zamienić prawdę w kłamstwo, bo potrzebuje przestrzeni na osadzenie polskich dziejów najnowszych swoimi „bohaterami” i „legendami”, a to typowe działanie dla każdego rządu autorytarnego, o totalitarnym już nawet nie wspomnę. Jednak, jak słusznie zauważył jeden z internautów, „”przeciwnikom w Polsce jego mit chyba już udało się zniszczyć” – nie, nie udało się. I się nie uda. Przede wszystkim dlatego że działania Wałęsy to nie żaden mit, lecz fakty przekute w zasługi. Na zawsze tak zostanie. Może chwilowo będzie jak z propagandą PRL w sprawie Katynia czy z chociażby Grudnia ’70, ale finalnie i tak się nie uda. Historia pamięta i Poeta pamięta 😉”.

W momencie podpisywania porozumień miałem prawie fizyczne odczucie, że w tym momencie runęła bariera strachu przed władzą, która jest podstawowym mechanizmem stabilizującym dyktatury. I że otwarła się droga dla lawiny, która ruszy przez kraj, a mianowicie do błyskawicznego tworzenia „niezależnych i samorządnych związków zawodowych”, gigantycznej organizacji samoobrony. I że to nie może się skończyć dobrze, bo to kolejny bunt wewnątrz imperium sowieckiego, wtedy jeszcze w poczuciu potęgi – mówi Waldemar Kuczyński, uczestnik Sierpnia ’80, ekonomista, minister przekształceń własnościowych w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.

Wywiad z Waldemarem Kuczyńskim >>>

Może jeszcze pewna grupa czołowych fanatyków kieruje się marzeniem o budowie tzw. IV RP, czyli konglomeratu faszyzmu, komunizmu i świętej inkwizycji. Ale już drugi szereg w coraz większym stopniu myśli tylko o bogaceniu się, ustawianiu swoich rodzin, choćby kosztem rabunku państwa – pisze Krzysztof Łoziński.

Esej Krzysztofa Łozińskiego >>>

Kaczyński i jego kapciowi. Koszmarny K. (2)

Zdjęcia umieścił w sieci bliski współpracownik Kaczyńskiego, europoseł PiS -u Joachim Brudziński. To nie pierwsze tego typu zdjęcia lidera zjednoczonej prawicy, niemal identyczne oglądaliśmy w ubiegłym roku.

Jak co roku PJK dokonał inspekcji swojej wyspy i swojego stada na #ZalewSzczeciński – napisał Brudziński.

Śpijcie spokojnie stery Polski w dobrych rekach – dodał w kolejnym swoim poście europoseł.

Oczywiście zdjęcia nie mogły przejść niezauważone w internecie. Kaczyński niczym dziecko pod opieką dorosłych prezentuje się w czasie kolejnych wakacji.

– Siedmiu facetów: sześciu się szczerzy z radości, jeden nie. W sumie to bardzo smutne. Także i to, że nasz los zależy od tego jednego – ale chyba w coraz mniejszym stopniu – skomentował prof. Wojciech Sadurski.

– Kaczyński wygląda na tym zdjęciu jak porwany zakładnik… Jest w tym głębszy sens…. – zareagował dziennikarz Wojciech Czuchnowski.

Fotografie skomentował dr Marek Migalski. – To zdjęcie mówi wszystko o współczesnej Polsce. Nieszczęśliwy starzec, jego uśmiechnięte stado, podwinięta nogawka, bylejakość, ksobność, wymuszone uśmiechy – pisze politolog na Twitterze.

– Czy można prosić kogoś z obozu władzy, np. Joachima Brudzińskiego, o zadbanie o wizerunek Naczelnika? Te obrazki idą w świat, pokazując nasze państwo chyba nie tak, jak chcielibyśmy, by było postrzegane. Prośba naprawdę życzliwa, a nie złośliwa – zwrócił się Migalski do polityków PiS.

Reakcje internautów na zdjęcia umieszczone przez Brudzińskiego:

Dziewczyny nie chciały jechać?”.

 

Dlaczego Prezes wygląda jakby się zasikał?„.

 

Jojo zapomniałeś zmienić Jarkowi pampersa, weź się ogarnij, bo MOPS ci zapuka do drzwi”.

 

Mogliście, chociaż Prezesowi założyć pieluchomajtki”.

 

Jakie to smutne… Całe życie z kolegami z pracy, nawet na wakacjach… Żadnej rodziny, żadnych przyjaciół… Może chociaż kota JK zabrał?”.

Koszmarny Kaczyński

Od pewnego czasu media zastanawiały się nad miejscem tegorocznego wypoczynku Jarosława Kaczyńskiego – o tę sprawę zapytany został m.in. Adam Bielan (PiS). „Myślę, że prezes kończy swój urlop, swój wypoczynek. Nie chcę ujawniać prywatnych planów Jarosława Kaczyńskiego, nie jestem do tego uprawiony. Zawsze wyjeżdżał na wakacje raczej w Polsce. Nie jest na Wyspach Kanaryjskich” – mówił w Polsat News przedstawiciel obozu Zjednoczonej Prawicy.

Miejsce wypoczynku prezesa zostało ujawnione przez Joachima Brudzińskiego. Europoseł zamieścił na Twitterze kilka zdjęć z wakacji, widać na nich m.in. samego prezesa oraz ministra gospodarki wodnej i żeglugi śródlądowej Marka Gróbarczyka. „Jak co roku prezes Jarosław Kaczyński dokonał inspekcji swojej wyspy i swojego stada na Zalewie Szczecińskim” – podpisał zdjęcia europoseł Brudziński.

Z dalszego opisu wynika, że prezes i jego PiS-owscy kompani odwiedzili m.in. Karsibór i Wolin (wyspy na Zachodnim Pomorzu).

To nie pierwsze wakacje Kaczyńskiego w towarzystwie Brudzińskiego – wcześniej ten drugi publikował w mediach społecznościowych relacje z ich wspólnych wypraw w Bieszczady, na Zachodnie Pomorze i wspólnego wędkowania.

Do historii polskiego internetu przeszło zdjęcie przedstawiające PiS-owców w strojach przeciwdeszczowych w biało-czerwonych barwach i z orzełkiem na piersi. Fotografia została wykonana na szczycie Koziarza w Beskidzie Sądeckim.

Krystyna Pawłowicz – pokurcz

Krystyna Pawłowicz używa mediów społecznościowych, niczym dziecko zapałek. Nic się nie liczy, byle się paliło. Trudno nie odnieść takiego wrażenia, gdy śledzi się aktualną dyskusję na Twitterze wokół … auta Patryka Vegi.

Przypomnijmy za portalem NaTemat, że Krajowa Administracja Skarbowa zarekwirowała niedawno Patrykowi Vedze jego sprowadzone z USA Lamborghini Aventador, które warte jest około 2,5 mln zł. Pojazd jest przedmiotem śledztwa w sprawie prawdopodobnie niezapłaconego 700 tys. zł cła.

Na wieść o tym Krystyna Pawłowicz rzuciła w sieci komentarz: „Ojej, panie Patryku VEGA, czy to ten samochodzik skarbówka KAS panu zarekwirowała za nieopłacenie należności za przywóz? No, bardzo, ale to bardzo jest mi przykro. A jak ostatnie filmy? Klapa, co? Nikogo na salach?” – napisała Pawłowicz. „No, proszę, i to był LAMBORGHINI. Proszę nie płakać, kupi pan sobie teraz ŁADĘ, nikt się nie połasi” – dorzuciła jeszcze w komentarzu pod postem. Można przypuszczać, że sprawił on sędzi wiele przyjemności.

W obronie reżysera stanął były koszykarz NBA i reprezentant Polski Marcin Gortat. Napisał krótko i na temat: „Sędzia trybunału konstytucyjnego”, dodając wymowną emotikonkę. Jak można przypuszczać, chciał w ten sposób zwrócić uwagę na to, że sędzi Trybunału Konstytucyjnego nie przystoi publikować takich treści. Ale bardzo szybko doczekał się kolejnego mocnego wpisu sędzi Pawłowicz: „Słucham? Czy chce mnie pan pozbawić moich konstytucyjnych praw obywatelskich? Zanim mnie pan zaczepi swym westchnieniem proszę zapoznać się z art.195 ust.3 konstytucji. Dowie się pan ze źródła czego mi nie wolno. Za dużo Tvn i gazWyb” – napisała Krystyna Pawłowicz.

Cóż, pozostaje zaapelować do użytkowników mediów społecznościowych, że byłej posłanki PiS nie warto „zaczepiać westchnieniem”. Albo przeciwnie, podziękować jej za popularyzację wiedzy prawniczej.

Wybitny esej Adama Michnika o Białorusi >>>

 

Kaczyński gwarantem karier pisowskich pokrak

Więcej o emeryturze Kaczyńskiego >>>

Więcej o parodii Wiadomości TVP1 >>>

Więcej o konflikcie wokół ambasadora Niemiec, wywołanym przez zakazaną mordę Kaczyńskiego >>>

Okres schyłkowości PiS widać też w innych oczywistych przykładach, jak walki wewnątrz zwycięskiego obozu – walki podjazdowe, frakcyjne, przepychanie się baronów, kto lepszy. Gdy patrzy się na Zbigniewa Ziobrę, to jego ruchy są koronnym tego przykładem. Mamy też efekt słabnięcia pozycji wodza. Pozycja Kaczyńskiego nie jest już taka jak kiedyś, skoro zapowiadane było wielkie polityczne otwarcie, nowy rząd, a tymczasem wszystko się sypie, poszczególni ministrowie podają się do dymisji i jeszcze się wciska nam kit, że to wszystko było wcześniej ustalone – mówi prof. Tomasz Nałęcz, historyk, były doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego. Szukamy analogii w historii i pytamy, co nas czeka. – Polska wcale nie była w ruinie, jak mówił PiS w 2015 roku, tylko wręcz przeciwnie, rządy Platformy zostawiły państwo w tak dobrym stanie, że było co dzielić. PiS na tym zbudował poparcie, ale już w chwili, gdy pojawiły się kłopoty, widać dużą bezradność PiS-u. Ta ekipa jest świetna w PR, ale gorzej w realnym rozwiązywaniu problemów – podkreśla.

Rozmowa z prof. Tomaszem Nałęczem >>>

 

Ziobro walczy o schedę po odchodzącym Kaczyńskim

Więcej o walczącym Ziobrze >>>

A jeśli doszczętnie zbrzydziło cię odklepywanie paciorków, proboszczowska pycha i wyłażące spod sutanny pedofilstwo? Nie musisz stać się ateistą: olewaj swojego biskupa, masz przecież Chrystusa! – pisze Jerzy Surdykowski.

Esej Jerzego Surdykowskiego z książki „Nadzieja na sensowność świata” >>>

 

Kartofel, pisowski idiota i wina Tuska

Więcej o ziemniaku Dudzie >>>

Agresywny mężczyzna kopnął stoisko akcji „Zmień piec”, rozstawione w niedzielę przed jednym z kościołów we Wrocławiu. – Wygląda na to, że facet myślał, że propagujemy zmianę płci. Bardzo dużo osób odczytuje hasło „Zmień piec” jako „Zmień płeć” – komentuje prezes Fundacji Plastformers Bruno Zachariasiewicz.

Więcej o pisowskim zindoktrynowanym idiocie >>>

czyli – wysłać dzieci do szkoły 1 września, czy może nie ryzykować?

MEN informuje, że w nowym roku szkolnym nauka odbywać się będzie na ogół w trybie stacjonarnym, bez większych restrykcji i ograniczeń. Tak więc za tydzień do przepełnionych placówek dwuzmianowych, do ośmioklasowych podstawówek, do liceów z podwójnym rocznikiem, do często 30-osobowych klas pójść mają uczniowie, którym nikt nie każe nosić maseczek, ani zachowywać dystans w klasie, czyli siedzieć w ławkach pojedynczo. Co tam opinie naukowców i ekspertów z rządowego zespołu ds. COVID, którzy wołają, że obowiązkowe powinny być maseczki, a także testy, nawet przy stabilnej sytuacji epidemicznej, a co dopiero w sytuacji rozwijającej się pandemii. – Jeśli ich nie będzie, to bardzo prawdopodobnym scenariuszem są tysiące zakażeń dziennie – mówi prof. Krzysztof Pyrć z UJ. Naukowcy z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania UW potwierdzają, że jeżeli otworzymy wszystkie placówki jednocześnie, to liczba dziennych zachorowań może wzrosnąć do kilku tysięcy przypadków na dobę, i proponują, by opóźnić początek zajęć, a pierwsze dwa tygodnie września potraktować jako kwarantannę.

Felieton Andrzeja Karmińskiego >>>

W 1978 r., na jednym z licznych nieformalnych spotkań, w trakcie których Miron Białoszewski czytał przyjaciołom swoje niepublikowane utwory, zaprezentowany został „utwór naukowo-sceniczny”, w którym główną rolę odgrywa Maria Janion. Jej blok odrywa się od ziemi, ląduje na jakiejś obcej planecie, którą kosmonauci amatorzy natychmiast biorą w posiadanie. Maria Janion zostaje jednogłośnie obrana papieżycą i wygłasza swoje orędzie. „To prawda, że jesteśmy niewierzące. Ale nic tak nie popiera wierzącości, jak niewierzącość”.

Esej Michała Pawła Markowskiego o genialnej prof. Marii Janion >>>

Nie współpracuję z reżimem. Jan Peszek o Pislandii

Więcej o znakomitym Janie Peszku i władzy PiS, która polską kulturę ma w dupie >>>

Kmicic z chesterfieldem

Więcej o Gajosie i jego występ u Owsiaka >>>

Cały świat patrzy na nas z coraz większym zdumieniem, a Zjednoczona Prawica wciąż uważa się za prawdziwego prekursora wartości demokratycznych, jednocześnie realizując swój wariant i swoje rozumienie praworządności oraz sprawiedliwości społecznej.

Wbijmy więc sobie do głów, narodzie drogi, że partia rządząca stoi na straży wolności słowa, zwłaszcza gdy dotyczy ono członków kościoła czy jej zwolenników. W ramach tejże wolności, ksiądz z Wrocławia głosi, że koronawirus to kara boska za aborcje i LGBT, kolejny, tym razem w Szczecinie, ruszył z akcją „odkażania” ulic miasta po Paradzie Równości, arcybiskup Jędraszewski straszy tęczową zarazą, która „chce opanować nasze umysły, ciała i dusze”, ksiądz Sławomir Marek pisze na Twitterze, że członkowie LGBT nie są braćmi ludzi kościoła, a jeszcze inny chwali się, że ma w sutannie scyzoryk, którego nie zawaha się użyć przeciwko tęczowym Polakom. Jeśli ktokolwiek próbuje nazwać po imieniu, to co…

View original post 549 słów więcej