Destrukcja Jarosława Kaczyńskiego

Specjalny, nowy komitet rządowy dla Jarosława Kaczyńskiego to stworzenie równoległej Rady Ministrów, mniejszej, ale potężnej – nowy pomysł prezesa PiS analizuje Bartłomiej Sienkiewicz.

Zapowiedzi powołania Komitetu Spraw Wewnętrznych, Sprawiedliwości i Obrony Narodowej (częściej nazywanego Komitetem Bezpieczeństwa Państwa) to pomysł nie tyle uporządkowania struktur rządowych, ale tworzenia odrębnego rządu, specjalnie skrojonego pod Kaczyńskiego.

(…)

Zaiste, nie trzeba wojny, byśmy powoli, acz systematycznie, rozłożyli swoje państwo. Wystarczy, żeby Polacy ponawiali zwycięski mandat dla partii Kaczyńskiego co jakiś czas. W czasie pokoju i niebywałej prosperity, władza w Polsce stała się nie tyle mechanizmem określonym konstytucyjnie, ile jakąś pierwotną siłą rozsadzającą państwo i prawo. Trybunał Konstytucyjny, zlikwidowany przez Kaczyńskiego rękami Zbigniewa Ziobry, był początkiem tego procesu. Sądząc po zapowiedziach powołania Komitetu, Jarosław Kaczyński w dziedzinie destrukcji państwa nie powiedział ostatniego słowa.

Artykuł Bartłomieja Sienkiewicza >>>

Na liście hańby biskupów tuszujących pedofilię znajdują się wszyscy żyjący w Polsce kardynałowie, połowa urzędujących arcybiskupów i jedna trzecia urzędujących biskupów diecezjalnych. W ciągu ostatnich miesięcy każdemu ujawnieniu księdza pedofila towarzyszyło oskarżenie kryjącego go biskupa. Ofiary domagały się nie tylko ukarania sprawcy, ale też pociągnięcia do odpowiedzialności stojącego za nim hierarchy.

Jakkolwiek krycie księży pedofilów przez biskupów jest uważane za powszechną praktykę, to do niedawana media stosunkowo rzadko opisywały takie przypadki. A już zupełnie wyjątkowo w odniesieniu do biskupów aktualnie urzędujących. Ostatnio diametralnie się to zmieniło. Obserwowaliśmy prawdziwy wysyp afer z tuszowaniem przestępstw seksualnych księży wobec nieletnich.

Lista hańby i hańbie Kościoła katolickiego w kwestii pedofilii jego funkcjonariuszy >>>

Pięćdziesięciu ambasadorów to nie pięciu czy nawet piętnastu. Wszyscy nasi najważniejsi partnerzy z Unii i ze świata podpisali ten list i tego nie da się zbagatelizować jednym tweetem, że “pani Mosbacher pomyliła Holandię z Polską”. To pokazuje, że Polska nie ma żadnej polityki zagranicznej, po drugie nie ma kadr, po trzecie rządzącym chyba w tym wszystkim jest dobrze. To strategia, która ma krótkie nogi – mówi ekspert od wizerunku politycznego dr Mirosław Oczkoś. – Jeżeli prezes wejdzie do rządu na stanowisko wicepremiera, to znaczy, że użyto już wszelkich możliwych środków, bo to swoista broń atomowa, która zostanie odpalona. Skoro rozważane jest takie rozwiązanie, to znaczy, że jest tragicznie i zawieszono całość tego projektu na teoretycznie najmocniejszym haku, czyli Kaczyńskim. Jeżeli ten hak się poluzuje, to będzie koniec koalicji, już nikt tego nie uratuje – dodaje.

Wywiad z dr. Mirosławem Oczkosiem >>>

Tak witaliśmy się w słusznie minionych czasach, bojąc się interwencji naszego wielkiego brata. Dostałam nawet wówczas telegram następującej treści: a jednak stop nie weszli stop. Teraz różni politycy twierdzą, że nie było żadnego zagrożenia. Pewnie, że nie było, nie musieli wchodzić. Byli na miejscu w ilości wystarczającej.

Wyprowadził ich Wałęsa, którego „historycy” rządowi usiłują wygumkować z Solidarności, jak nie przymierzając Stalin Trockiego z fotografii. Los Trockiego skończył się nie tylko na wymazaniu go ze zdjęcia. Wałęsa żyje i życzymy mu zdrowia. Zwłaszcza, że jest w grupie ryzyka, jak cały naród. Liczba zakażeń wzrasta, bez względu na to czy wierzysz w Covida czy nie. Premier dawno ogłosił, że zagrożenia nie ma i starzy ludzie mogą iść głosować. Jak ich ubędzie to mniej trzynastek będzie się wypłacało. Tyle wiedzą.

Felieton Krystyny Kofty >>>

 

Nowogrodzka obskurna jak Kaczyński

Felieton Manueli Gretkowskiej >>>

O siedzibie Kaczyńskiego przy Nowogrodzkiej >>>

Od rana 22 września w mediach pojawiają się sprzeczne informacje dotyczące rozmów Kaczyński-Ziobro. Najpierw ultimatum wobec Ziobry miało być twarde, wieczorem Onet poinformował o zaskakująco łagodnych warunkach stawianych przez PiS. Co się może zdarzyć w najbliższych dniach?

Obszerna analiza, iż to Ziobro goni Kaczyńskiego >>>

Kaczyński poległ na każdej linii. Nie tylko nie zdyscyplinował Ziobry, Gowina i ich ludzi, ale również nie zdyscyplinował swoich 14 posłów. Została obnażona jego straszna słabość i teraz zrobi wszystko, żeby to przykryć – mówi prof. Marek Migalski, politolog z Uniwersytetu Śląskiego. Rozmawiamy o przyczynach rządowego kryzysu i o możliwych scenariuszach. Pytamy też wprost, czy Kaczyński powtórzy ruch z 2007 roku i pójdzie na wcześniejsze wybory. – PiS mógł wejść na ścieżkę oddania władzy, bo za wcześniejszymi wyborami kryłby się pewien ciekawy polityczny plan. Kaczyński wie, że te wybory pozbawiłyby go większości parlamentarnej i możliwości stworzenia rządu. Być może jego plan zakłada więc przeczekanie najbliższych 4 lat, czyli czasu kryzysu, braku pieniędzy, dziurawego budżetu, epidemii, w spokoju w ławach opozycji, będąc zabezpieczonym przez Dudę w Pałacu Prezydenckim oraz Przyłębską w Trybunale Konstytucyjnym. Rząd stworzony przez KO, Hołownię, PSL, może SLD, miałby większość, mógłby administrować krajem, ale nic więcej nie mógłby zrobić – dodaje.

Rozmowa z Markiem Migalskim >>>

Ziobro ma niezwykły przerost ambicji i przekonanie, że ze swoimi młodymi współpracownikami tworzy nową jakość polityki. Działanie w związku z ustawą “bezkarność plus” jest podyktowane tylko tym, że nienawidzi Morawieckiego. Kaczyński stawia na premiera, jest ewidentnie promowany, a Ziobro czuje, że to głęboko niesprawiedliwe. Jak się okazało, że można grilować Morawieckiego, to Ziobro skwapliwie z tego skorzystał i przesadził. Myślał, że ma tak silne karty w ręku, że Kaczyński odpuści, ale okazało się inaczej – mówi Leszek Miller, były premier, obecnie eurodeputowany. –  Po co Kaczyńskiemu wcześniejsze wybory? On już raz tego spróbował i myślę, że jak to sobie przypomina, to dostaje zimnych dreszczy. Poza tym ma przed sobą kilka innych wariantów – dodaje.

Wywiad z Leszkiem Millerem >>>

Po pięciu latach spędzonych w Ministerstwie Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro ma dziś mordercze haki na Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego i PiS. Jeśli Ziobro przestanie być ministrem sprawiedliwości, zdetonuje główną partię rządzącą – pisze Cezary Michalski.

Esej Cezarego Michalskiego >>>

Kaczyński całą swoją walkę o władzę i utrzymanie władzy oparł na kumulacji złych emocji społecznych – na budowaniu swoistego, jak to ongiś określił niemiecki filozof Peter Sloterdijk, „banku gniewu”. „Ziobryści” stali się w tej kumulacji niezwykle przydatni, bo wnosili do tego „banku” najgorętsze uczuciowe „aktywa” – emocje ludzi najbardziej rozżalonych, ogarniętych najgłębszym resentymentem, a zwłaszcza pazernych, amoralnych, żądnych znaczenia i mamony „rwaczy” – mówi prof. Zbigniew Mikołejko, filozof i historyk religii, eseista, kierownik Zakładu Badań nad Religią w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Rozmawiamy o ustawie o ochronie zwierząt i konflikcie w rządzie, ale też pytamy o dobro, zło i moralność, a także cierpienie. Pytamy też, dlaczego tak trudno nam dostrzec w zwierzętach „braci mniejszych”, a w środowiskach LGBT drugiego człowieka.

Wywiad z prof. Zbigniewem Mikołejko >>>

 

Kaczyński testuje swoje pokraki

Ustawę o ochronie zwierząt, tak długo oczekiwaną, wielu z nas przyjęło z radością, jednak odnoszę wrażenie, że Jarosław Kaczyński, forsując ją właśnie teraz, miał jeszcze i inne intencje niż tylko miłość do zwierząt. Nie chodziło mu tylko o naszych „mniejszych braci”. Dlaczego tak myślę? Pewnie dlatego, że jakoś dziwnie pojawił się ten projekt tak dość znienacka, błyskawicznie przeszedł drogę legislacyjną i to akurat teraz, gdy trwają rozmowy o rekonstrukcji rządu, nowej umowie koalicyjnej, a panu Ziobrze już ślina cieknie na samą myśl o władzy i wpływach.

Pod pretekstem troski i miłości do zwierzaczków, prezes postanowił sprawdzić, na ile jego koalicjanci są lojalni. W jakim stopniu może na nich liczyć. Od, taki prezesowski teścik, by wiedzieć, jak ustawić dalsze relacje z koalicjantami. Ale też, by pokazać, że „król jest tylko jeden” i każdy, kto myśli inaczej (patrz – Ziobro) będzie spacyfikowany.

Felieton Tamary Olszewskiej >>>

Szeregowi politycy PiS nie rozumieją – jak mówi jeden z nich – tego „szaleństwa”. – Już u nas krążą opinie, że przez gryzonie upadnie rząd prawicy – łapie się za głowę jeden z polityków PiS. Ale w całym tym kryzysie istotniejsza jest ustawa „bezkarność+” i walka Zbigniewa Ziobry z Mateuszem Morawieckim, a nie norki czy ubój rytualny.

Więcej o kulisach wojny w PiS >>>

W piątek wieczorem w krakowskiej siedzibie Prawa i Sprawiedliwości odbyła się narada z udziałem najważniejszych polityków PiS. Byli wśród nich m.in. Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki, Jacek Kurski czy Ryszard Terlecki. Dziennikarze „Gazety Wyborczej” sfotografowali też przed budynkiem prezesa NIK Mariana Banasia.

W piętek wieczorem politycy PiS zebrali się w krakowskiej siedzibie partii przy ulicy Retoryka. Jak podaje RMF FM, nieoficjalnie wiadomo, że przedmiotem narady jest trudna sytuacja w Zjednoczonej Prawicy i problemy z koalicjantami. Politycy PiS nie chcieli komentować tej informacji – Ryszard Terlecki stwierdził, że „to kolacja”.

Narada w siedzibie PiS w Krakowie. „GW”: Przed budynkiem pojawił się Banaś

Przed wejściem do budynku na polityków czekali dziennikarze. Do budynku weszli m.in. premier Mateusz Morawiecki, Jacek Kurski, Michał Dworczyk, Ryszard Czarnecki, Andrzej Adamczyk, Mariusz Błaszczak, Jacek Sasin oraz Joachim Brudziński. „Prezes PiS Jarosław Kaczyński wjechał do siedziby partii tylnym wejściem, po modlitwie przy grobie brata Lecha Kaczyńskiego na Wawelu” – podaje RMF FM (18 września przypada rocznica pogrzebu pary prezydenckiej).

Dziennikarzom „Gazety Wyborczej” udało się sfotografować przed budynkiem także… szefa NIK Mariana Banasia, którego jeszcze w grudniu zeszłego roku politycy PiS chcieli skłonić do dymisji.

Jak trwoga, to do Mariana. Kraków, niekoloryzowane, z uśmiechem triumfu delikatnym, dziwnym trafem parkuje przed krakowską siedzibą PiS przed spotkaniem aktywu z Mateuszem Morawieckim” – napisał Michał Olszewski z „GW”, zamieszczając zdjęcie, na którym widać Mariana Banasia za kierownicą samochodu. Fotograf Jakub Włodek, który zrobił zdjęcie, dodał: „Marian Banaś pojawił się pod siedzibą krakowskiego PiS o godzinie 21:37. Trwa spotkanie najważniejszych polityków partii. Zadajemy sobie z kolegami pytanie. Przypadek?”.

Skrócenie kadencji parlamentu obecnie to mało realny scenariusz. Raczej chodzi o próbę sił między ugrupowaniami, a może raczej ich liderami, Zjednoczonej Prawicy – mówi prof. Renata Mieńkowska-Norkiene z Instytutu Nauk Politycznych UW. Nie tylko o kryzysie w Zjednoczonej Prawicy. Pytamy też o konsekwencje debaty w PE o praworządności w Polsce, unijną politykę, a także słowa Ursuli von der Leyen, że w UE nie ma miejsca na „strefy wolne o LGBT”. – Wariant węgierski, miejscami nawet bardziej radykalny, już widać w działaniach Zjednoczonej Prawicy, dodatkowo jest ku łamaniu elementarnych zasad praworządności doskonała okazja, czyli pandemia COVID-19 – podkreśla.

Rozmowa z prof. Renatą Mieńkowską-Norkiene >>>

Nasiliła się rywalizacja między PiS a Solidarną Polską w dużej mierze dlatego, że obie siły wiedzą, że są na siebie skazane. Wygląda na to, że nie wypali wariant z dokooptowaniem jakichś posłów, nie ma też szans na wariant z PSL. To wygląda na małżeństwo, które jest na siebie skazane, bo nie ma się gdzie wyprowadzić. Ale od czasy do czasu jeden z małżonków będzie otwierał okna, żeby publiczność słyszała, że nie jest związek idealny – mówi dr Robert Sobiech, socjolog, dyrektor Centrum Polityki Publicznej Collegium Civitas. – Pierwsze prawdziwe zderzenie nastąpi, jeśli PiS zrealizuje swój pomysł 5 punktów ustawy o ochronie zwierząt. To dla elektoratu wiejskiego jest rzeczywiście cios i nie chodzi tylko o zwierzęta futerkowe, ale przede wszystkim o psy na łańcuchach, bo rolnicy w odróżnieniu od mieszkańców miast traktują zwierzęta instrumentalnie – dodaje.

Wywiad z dr. Robertem Sobiechem >>>

Premier “rażąco naruszył prawo”, wydając decyzję o przeprowadzeniu wyborów 10 maja – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny. To na tej podstawie zlecono Poczcie Polskiej przygotowania do wyborów i druk kart, które kosztowały 70 mln zł. – WSA zdruzgotał swoją opinią decyzję premiera. W warunkach demokratycznego państwa prawnego w tej sytuacji premier powinien podać się do dymisji – komentuje dla nas mec. Michał Wawrykiewicz z inicjatywy Wolne Sądy. – Oczekujemy niezwłocznej dymisji premiera – mówi Borys Budka, szef Platformy Obywatelskiej.

Więcej o tym, dlaczego dla dobra Polski Morawiecki powinien podać się do dymisji >>>

Na dziś oceniam, że będziemy mieć deficyt sektora finansów publicznych zbliżający się do 300 mld zł, a w przyszłym roku około 150 mld, czyli w dwa lata rząd zadłuży nas na 450 mld zł – to ponad 20 proc. PKB. I to nie będą wydatki rozwojowe, ale głównie na bieżącą konsumpcję. W obliczu kryzysu władze prowadzą chaotyczną, nieprzemyślaną politykę – ostrzegaliśmy przed tym – mówi prof. Dariusz Rosati, poseł Koalicji Obywatelskiej, ekonomista, były minister spraw zagranicznych, były członek Rady Polityki Pieniężnej, były eurodeputowany. – Polska pada ofiarą anachronicznej wizji świata pana Kaczyńskiego, który w ogóle nie rozumie, co się dzieje w Europie, ale też różnych dywersyjnych działań ministra sprawiedliwości Ziobry, który z pełną premedytacją pcha Polskę do konfrontacji z Unią na tle kulturowym czy wyimaginowanych zagrożeń, które płyną podobno z UE – dodaje.

Rozmowa z prof. Dariuszem Rosati >>>

Śpiewający faszyzm

Piotr Patkowski, 29-letni prawnik, który robi karierę jako wiceminister finansów podzielił się z narodem swoimi przemyśleniami o naszej konstytucji i limicie zadłużenia.

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” sugeruje, że politycy to właściwie nie muszą się trzymać twardo ustawy zasadniczej i traktować ją jako wyznacznik, co w uchwalanych ustawach wolno, a co nie. Z przekonaniem twierdzi, że zapisy w niej nie idą z duchem czasu, bo  „w latach 90. absolutnie nikt nie był w stanie przewidzieć, co się wydarzy w roku 2010, podczas poprzedniego światowego kryzysu finansowego, który zmienił całkowicie myślenie ekonomiczne. Ani też tego, co będzie się dziać w 2020 r. i kolejnej fali zmian doktryn ekonomii i polityki gospodarcze”.

Pan wiceminister wypowiada się też w kwestii limitu zadłużenia, które zgodnie z tą „przestarzałą” konstytucją nie może przekraczać 60% PKB. Owszem, w latach 90-tych poziom zadłużenia wyznaczał naszą wiarygodność, ale czasy się zmieniły i dzisiaj „(…) jesteśmy państwem, które nie musi swojej wiarygodności budować na przepisie konstytucyjnym. Naszą wiarygodność buduje to, że jesteśmy członkiem Wspólnoty europejskiej, że finanse publiczne są stabilne, a nasze PKB urosło wielokrotnie w porównaniu z latami 90., a także, że nasze zadłużenie w relacji do PKB w ostatnich latach spadało. Dziś pożyczamy bardzo duże pieniądze i w żaden sposób tej wiarygodności nie tracimy”.

Nie widzi więc on żadnego problemu, by, jeśli tak zadecydują politycy, zwiększyć ten limit, bo przecież nic się przez to nie stanie.

Patkowski podchodzi też z dużym optymizmem do deficytu państwa. Nie jest on wcale taki duży i niczemu nie zagraża, bo to przecież tylko  „deficyt budżetowy w wysokości nieco ponad 109 mld zł, fundusz BGK 112 mld zł. To razem ok. 220 mld zł. Do tego trzeba doliczyć tarczę PFR, czyli maksymalnie 100 mld zł, choć część przekazanych środków ma charakter zwrotny”.

Jak to piszą internauci, „Deficyt nie jest groźny ? Gierek też tak myślał, a jak wyszło, wszyscy pamiętamy. Skąd oni biorą takich matołów do rządzenia. Czy naprawdę nikt kompetentny, nie chce już pracować z przedstawicielami dobrej zmiany ?” i dodają „Czyli w ciągu miesiąca zadłużenie budżetu państwa wzrosło z 300 do 320 miliardów!!!! No to oczywiście „konstytucją nie należy się przejmować” bo przekroczyliśmy już 60% zadłużenia do PKB. Gdyby takie coś powiedział jakikolwiek minister w rządzie jakiegokolwiek cywilizowanego kraju świata to przestał by być ministrem w 15 minut”.

No cóż, tak to już jest, gdy robi się ekspertów od finansów z byle kogo. Jedno jednak brzmi dość optymistycznie, na co zwraca uwagę jeden z internautów- „Dobrze, że taki młody, przynajmniej odsiedzi cały wyrok”. Przyjdzie taki moment, gdy pan Patkowski przekona się, że młody wiek i nieznajomość dziedziny finansów nie będą dla niego okolicznością łagodzącą, gdy będzie rozliczany za to „dobrą zmianę”.

Na pewno widać, że są ogromne braki w kadrze na prawicy, a wszyscy najlepsi już dawno są w pierwszej linii. To prawdziwa tragedia, że przypomnę tylko słowa Czaputowicza po odejściu z ministerstwa, który powiedział, że na poziomie wiceministrów i dyrektorów nie ma nikogo w MSZ, kto ma doświadczenie dyplomatyczne – powiem szczerze, że zacząłem się bać – mówi dr Mirosław Oczkoś, ekspert od marketingu politycznego. – Można lubić rząd lub nie, ale nie jest dobrze, jeżeli rządzą nami amatorzy z “b” klasy – oczywiście oprócz Jarosława Kaczyńskiego, któremu trzeba przyznać, że to selekcjoner międzynarodowy, ale nawet trener Górski z trzecioligowców nie zrobiłby mistrzów Ligii Mistrzów – dodaje.

Rozmowa z dr. Mirosłaem Oczkosiem >>>

W Sądzie Najwyższym może zostać tylko 20-30 sędziów z obecnych około 100. Reszta pod płaszczykiem reorganizacji ma być wysłana na emeryturę. Zaś nielegalna Izba Dyscyplinarna może zostać połączona ze starą, legalną Izbą Karną SN. Pozostałe sądy czeka reorganizacja i zapewne wielka czystka personalna.

Więcej o tym, jak Ziobro chce zniszczyć Sąd Najwyższy. Należy u się wypad z Polski >>>

Zaraza nie posłuchała Rydzyka

Od duchownych, jak twierdzi wielu księży, podobno nie można się zarazić COVID-19. Praktyka pokazała, że twierdzenie kleru jest błędne, ponieważ Sanepid zamknął kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Zwoleniu (woj. mazowieckie).

Dyrektor placówki dodała, że w związku z zakażeniami kwarantanną objęto ponad 100 mieszkańców powiatu zwoleńskiego i powiatów graniczących z nim: „Kwarantanną objęto osoby, które miały kontakt z zarażonymi. To mieszkańcy nie tylko naszego terenu, ale także powiatów ościennych”.

Placówka religijna została już zamknięta dla wiernych i poddana dezynfekcji. Duchowni, na czas zamknięcia świątyni, transmitują msze święte w internecie.

Warto w tym momencie przypomnieć kontrowersyjne słowa ks. Tadeusza Guza z KUL. „Kapłan ma po pierwsze konsekrowane dłonie. Kapłan, po drugie, jako jedyna osoba ma umywane dłonie przy ofiarowaniu. Więc kapłan ma nie tylko umyte ręce, w sensie takim, jakiego oczekuje minister zdrowia, lecz także ma umyte ręce w sensie nadprzyrodzonym. Żadne udzielanie komunii świętej do ust nie zagraża ani jednemu Polakowi, bo to jest akt święty. Msza święta nie jest miejscem, przestrzenią i czasem rozprzestrzeniania wirusów, tylko przychodzenia Pana Boga – twierdził duchowny.

W podobnym tonie wypowiadał się m.in. ks. prałat Roman Kneblewski, który uważa, że koronawirus jest po prostu spiskiem mającym ograniczyć wolność Polaków. Rydzyk pytał z kolei wiernych o to czy „bardziej wierzą w Chrystusa czy w wirusa”? Mamy nadzieję, że ostatnie wydarzenia sprawią, że część księży oprzytomnieje.

Kmicic z chesterfieldem

Prof. Marcin Matczak skomentował ostatni wywiad prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego dla prorządowego portalu niezalezna.pl

Kaczyński odniósł się w czasie rozmowy to decyzji sędziego ws. artykułów dotyczących Zbigniewa Bońska. Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o rocznym zakazie – dla dziennikarza Piotra Nisztora – pisania o obecnym prezesie PZPN Zbigniewie Bońku.

– Nie ma zgody na kłamstwa, manipulacje i pomówienia – skomentował Boniek decyzję sędziego Rafała Wagnera.

Zdenerwowania nie ukrywa Piotr Nisztor.

– Orzeczenie jest tym bardziej bulwersujące, że w ramach zabezpieczenia sąd mógł zastosować znacznie łagodniejsze rozwiązanie polegające choćby na opatrzeniu tekstów stosownymi oświadczeniami o trwającym sporze sądowym co byłoby dla czytelnika dostatecznym sygnałem, że informacje lub oceny zawarte w prezentowanej treści są kwestionowane – stwierdza dziennikarz Gazety Polskiej”.

Do decyzji sądu odniósł się Jarosław Kaczyński:

– To w pewnych aspektach przebija komunistyczną cenzurę. Trudno nie odnieść wrażenia, że sąd decydując tak, a nie inaczej, wysługuje się jakimś…

View original post 566 słów więcej

 

Job twaju pis mać

Felieton Marcina Mellera >>>

Więcej o grandzie Ziobry >>>

Krzysztof Śmiszek z Lewicy poinformował dziś o złożeniu zawiadomienia do prokuratury w sprawie ostatnich działań ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Chodzi konkretnie o przeznaczenie pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości na rzecz gminy Tuchów, która została pozbawiona wsparcia ze strony Unii Europejskiej. Wspomniana gmina podpadła wspólnocie ustanowieniem „strefy wolnej od LGBT”.

Urzędnicy resortu sprawiedliwości w połowie sierpnia wręczyli samorządowcom z Tuchowa symboliczny czek na kwotę 250 tys. zł. Lewica wskazuje na to, że ministerstwo postąpiło niezgodnie z obowiązującym prawem, ponieważ gmina Tuchów nie złożyła wniosku kwalifikacyjnego i nie przeprowadzono konkursu.

Z uwagi na to, że tego typu działanie ministra Ziobry jest ewidentnym nadużyciem prawa i ewidentnym nadużyciem kompetencji, dzisiaj składam w imieniu klubu Lewicy wniosek o ściganie tego czynu przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie. Nie może być tak, że minister sprawiedliwości, który winien stać na straży przestrzegania prawa, to prawo łamie” – zapowiedział Śmiszek.

Poseł dodał również, że zawiadomienie dotyczy artykułu 231. Kodeksu karnego: „Zarzucamy ministrowi Ziobrze przekroczenie uprawnień funkcjonariusza publicznegoTo przekroczenie ma polegać m.in. na tym, że podjął decyzję o wydatkowaniu środków publicznych w znacznej kwocie, kwocie 250 tys. zł, z takim bardzo prymitywnym i oczywistym naruszeniem procedur, które rządzą się wydatkowaniem środków publicznych”.

Śmiszek jeszcze pod koniec sierpnia złożył wniosek o kontrolę do urzędników NIK. Chce on, by sprawdzono czy środki z Funduszu Sprawiedliwości są wydawane w prawidłowy sposób. Organ ten – w teorii – powinien wspierać ofiary przestępstw, lecz w praktyce służy raczej do finansowania ideologicznych sojuszników Ziobry.