Ważniejsze jest kneblowanie niezależnych sądów, kneblowanie niezależnych mediów niż pieniądze z KPO

– Obiecywał nam pieniądze premier Morawiecki, obiecywał, że zamierza dojść do kompromisu i jednak wycofać się z łamania praworządności. W ten sposób też oszukiwał Unię Europejską, no i albo kłamał, albo prezes Kaczyński po prostu pociągnął za cugle i niestety wygląda na to, że tych pieniędzy [z KPO] nie będzie, zresztą nagle prezes mówi o tym, że pieniądze są niepotrzebne, Morawiecki mu wtóruje, mówi „skąd, poradzimy sobie bez tych 160 miliardów złotych”. Za 160 miliardów złotych można wybudować 500 nowoczesnych szpitali w całej Polsce czy 5000 nowoczesnych szkół. To jest absolutna aberracja – powiedział Rafał Trzaskowski w „Faktach po Faktach” TVN24.

– Premier Morawiecki chce nas tych pieniędzy pozbawić dlatego, że ważniejsze dla niego jest kneblowanie niezależnych sądów, kneblowanie niezależnych mediów – kontynuował.

Była posłanka i obecna sędzia Trybunału Konstytucyjnego Krystyna Pawłowicz nie przestaje szokować. Głównie za sprawą swoich tweetów. Atakowała w nim UE.

Więcej o Krystynie Pawłowicz i patriotycznych ławeczkach >>>

 

Z Wałęsą walczą dzisiejsze pisowskie komuchy

W „Gazecie Wyborczej” ukazał się bardzo ciekawy wywiad z prof. Andrzejem Friszke, wykładowcą w Collegium Civitas, członkiem korespondentem PAN, badaczem antykomunistycznej opozycji w Polsce. Odniósł się w nim głównie do powszechnej dzisiaj nagonki na Lecha Wałęsę i próby zdyskredytowania go w oczach społeczeństwa przez obóz władzy i jego sprzymierzeńców.

Profesor Friszke jest przekonany, że decyzja, by to właśnie Wałęsa stanął na czele strajku i potem, rodzącej się Solidarności, była całkowicie słuszna. Przemawiało za tym jego doświadczenie z poprzednich strajków, działalność opozycyjna przed 1980 rokiem, jego charyzma i autorytet. Jak mówi Friszke, Wałęsa „był przywódcą, a jednocześnie swoim człowiekiem, Leszkiem” i wówczas, w sierpniu 1980 roku nie było nikogo, kto byłby w stanie pociągnąć za sobą miliony. Dodatkowym jego atutem była rodzina, co pokazywało go jako człowieka statecznego, nie narwańca.

Twierdzenie, jakoby Wałęsa był tylko twarzą negocjacji jest według profesora bardzo krzywdzące i niesprawiedliwe. Zwraca on uwagę na to, że te „negocjacje toczyły się przy otwartej kurtynie, więc nikt nie mógł suflować Wałęsie, to on je prowadził i przemawiał, przedstawiając racje strony strajkującej. Był bardzo skuteczny i przekonywający”. Owszem, wspierał się on na radach i sugestiach swego zespołu doradców, w którym byli m. in. Tadeusz Mazowiecki i Bronisław Geremek, ale cały ciężar rozmów spoczywał na nim i od jego umiejętności negocjacyjnych zależał końcowy sukces.

Profesor Friszke nie może pogodzić się z tymi bzdurami, jakie wygadują różni fantaści, zupełnie nie znający realiów ówczesnej Polski. Uważa, ze tylko dzięki temu, iż zarówno Wałęsa jak i cały ruch był pozbawiony przemocy i walczył z władzą przewidywalnymi środkami nacisku, nie doszło do rozlewu krwi i zduszenia ruchów wolnościowych w całej Europie Wschodniej.

Boleje on bardzo nad tym, że Wałęsa na całym świecie jest symbolem wolności, a u nas w kraju, celem ataku małych ludzi, którzy zniszczyli mit „Solidarności” i „tych, którzy próbują dziś fałszować historię Sierpnia, oskarżam o to, że zniszczyli legendę najważniejszego ruchu społecznego nie tylko w Polsce, ale też w całej Europie Wschodniej. Zrobili to w imię jakichś marnych, egoistycznych i jednostkowych interesów i tępej zawiści”.

Na zarzut przeciwników Wałęsy, którzy uważają dzisiaj, że  nie trzeba było iść z władzą na kompromis, bo komuna i tak by upadła, odpowiada krótko. „Najlepiej byłoby zostawić stos trupów, wtedy byłoby do kogo chodzić na cmentarz. Na szczęście „Solidarność” tak nie myślała i dzięki temu doszliśmy do niepodległego i demokratycznego państwa”.

No cóż, taka to cecha dzisiejszego obozu władzy. Usiłuje wygumkować Lecha Wałęsę z kart historii i zamienić prawdę w kłamstwo, bo potrzebuje przestrzeni na osadzenie polskich dziejów najnowszych swoimi „bohaterami” i „legendami”, a to typowe działanie dla każdego rządu autorytarnego, o totalitarnym już nawet nie wspomnę. Jednak, jak słusznie zauważył jeden z internautów, „”przeciwnikom w Polsce jego mit chyba już udało się zniszczyć” – nie, nie udało się. I się nie uda. Przede wszystkim dlatego że działania Wałęsy to nie żaden mit, lecz fakty przekute w zasługi. Na zawsze tak zostanie. Może chwilowo będzie jak z propagandą PRL w sprawie Katynia czy z chociażby Grudnia ’70, ale finalnie i tak się nie uda. Historia pamięta i Poeta pamięta 😉”.

W momencie podpisywania porozumień miałem prawie fizyczne odczucie, że w tym momencie runęła bariera strachu przed władzą, która jest podstawowym mechanizmem stabilizującym dyktatury. I że otwarła się droga dla lawiny, która ruszy przez kraj, a mianowicie do błyskawicznego tworzenia „niezależnych i samorządnych związków zawodowych”, gigantycznej organizacji samoobrony. I że to nie może się skończyć dobrze, bo to kolejny bunt wewnątrz imperium sowieckiego, wtedy jeszcze w poczuciu potęgi – mówi Waldemar Kuczyński, uczestnik Sierpnia ’80, ekonomista, minister przekształceń własnościowych w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.

Wywiad z Waldemarem Kuczyńskim >>>

Może jeszcze pewna grupa czołowych fanatyków kieruje się marzeniem o budowie tzw. IV RP, czyli konglomeratu faszyzmu, komunizmu i świętej inkwizycji. Ale już drugi szereg w coraz większym stopniu myśli tylko o bogaceniu się, ustawianiu swoich rodzin, choćby kosztem rabunku państwa – pisze Krzysztof Łoziński.

Esej Krzysztofa Łozińskiego >>>

Mafioso, złamas i idiotka, czyli Banaś, Duda i Turczynowicz-Kieryłło

Zdumiewający dzień. Tak otwartej wojny między instytucjami w Polsce jeszcze nie było – mówił w TOK FM Andrzej Stankiewicz, dziennikarz Onetu komentując wydarzenia ze środy.

W środę rano agenci CBA weszli do mieszkań Mariana Banasia, szefa NIK. Przeszukano też mieszkania jego córki i syna. Po południu agenci pojawili się w siedzibie NIK i chcieli wejść do gabinetu prezesa. Na początku nie zostali wpuszczeni, ale finalnie jednak doszło do przeszukania. Jednocześnie na jaw wyszła informacja, że w Prokuraturze Krajowej trwa kontrola NIK. Oprócz tego – również w środę rano – zatrzymany został Tomasz K., były agent CBA i były poseł Prawa i Sprawiedliwości. Prokuratura chce mu uzupełnić zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w działalności stowarzyszenia „Helper”.

Zdaniem Andrzeja Stankiewicza z Onetu to sytuacja bez precedensu. – Zdumiewający dzień, pracuję w dziennikarstwie od 25 lat i niewiele takich pamiętam. Tak otwartej wojny między instytucjami w Polsce jeszcze nie było – mówił Stankiewicz. Podkreślił, że środa była ostatnim dniem w fotelu szefa CBA, Ernesta Bejdy, któremu nie przedłużono kadencji. – Tego typu operacja w ostatnim dniu rządów zaufanego człowieka Mariusza Kamińskiego. Zdumiewający natłok wydarzeń. Za akcjami CBA stoi ta sama Prokuratura Regionalna w Białymstoku, kierowana przez Elżbietę Pieniążek, byłą agentkę CBA i bliską współpracowniczkę Mariusza Kamińskiego. Trudno uwierzyć w takie nagromadzenie przypadków – mówił dziennikarz Onetu.

Paweł Sulik przypomniał, że w środę po południu do mediów wyciekł list Mariana Banasia do Marszałek Sejmu Elżbiety Witek, w którym szef NIK oburza się na działanie służb. – Tylko że pani Witek nic z tym nie zrobi. Takie słowa nie mają znaczenia. Marian Banaś z jednej strony jest kłopotem dla PiS, ale z drugiem stał się też zręcznym elementem, którego można użyć w razie potrzeby. Nikt nie będzie się przejmował tym, co on tam w liście napisał – ocenił Stankiewicz.

Do akcji CBA odniosła się też w Wywiadzie Politycznym TOK FM posłanka PO Izabela Leszczyna. – Śmieję się, ale chce mi się płakać. Ludzie mają prawo się pogubić. To, co PiS robi z państwem prawa, przypomina działania Cosa Nostry. Najpierw mieliśmy kryształowego Banasia, który pełnił ważne funkcje. Coś nagle się stało i panowie w PiS się pokłócili, a teraz szukają zemsty. To jest początek końca rządu PiS – oceniła posłanka.

– Dowolność korzystania z wolności słowa może prowadzić do zagrożeń, nawet do zagrożeń interesów, które są ważne z perspektywy państwa – powiedziała w „Gościu Wiadomości” TVP szefowa kampanii Andrzeja Dudy Jolanta Turczynowicz-Kieryłło.

W środę prezydent Andrrzej Duda ogłosił skład swojego sztabu wyborczego – szefową jego kampanii na wybory prezydenckie 2020 została adwokatka Jolanta Turczynowicz-Kieryłło. Jeszcze tego samego dnia wieczorem Turczynowicz-Kieryłło pojawiła się w programie „Gość Wiadomosci”, w którym zapewniała, że kampania prezydenta będzie „pełna słońca, życzliwości”, mocno akcentująca wartości takie jak rodzina.

Już na początku rozmowy z Edytą Lewandowską szefowa kampanii Dudy mówiła, że to będzie kampania, w której „liczy się nie tylko wolność słowa, ale odpowiedzialność za słowa”.

Szefowa kampanii Dudy: Dowolność korzystania z wolności słowa może prowadzić do zagrożeń

Po kilku minutach do tej wypowiedzi wróciła prowadzącą program, wspominając, że Turczynowicz-Kieryłło zarzucano, że chce ograniczać wolność słowa. Na to odparła, że jest „wychowana w katedrze praw człowieka, katedrze UNESCO”, a prawa człowieka, obywatela, wolności obywatelskie są jej bliskie.

Dalej podkreśliła, że „każde prawo to obowiązek” i dodała:

Jeśli mówimy o korzystaniu z wolności słowa, to musimy brać pod uwagę także wiele innych aspektów, które ze sobą niesie. Dowolność korzystania z wolności słowa może prowadzić do zagrożeń, nawet do zagrożeń interesów, które są ważne z perspektywy państwa. W sprawach, w których bardzo mocno broniłam interesu narodowego, tam zaznaczałam te granice, których uważam, nie można przekroczyć, bo już się nie działa w interesie publicznym.

„Wolność słowa przereklamowana. Doskonale wybrano szefową sztabu”

Na Twitterze wśród polityków i dziennikarzy od razu zaczęto wymieniać się tym fragmentem: „Dowolność korzystania z wolności słowa może prowadzić do zagrożeń”. Marzena Okła-Drewnowicz z PO stwierdziła, że „to właściwie kwintesencja tej prezydentury”. Dominika Długosz z „Newsweeka” podsumowała to z kolei:

Tak. Wolność słowa jest przereklamowana. Doskonale wybrano szefową sztabu. Strzał w 10.

Więcej o zbliżającym się końcu PiS tutaj >>>

O wojnie mafijnej w PiS tutaj >>>

O rozszerzaniu imperium Rydzyka tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Obecnie mamy do czynienia z wojną wewnątrz ferajny. PiS oczyszcza się, bo kampania Dudy kuleje.

Palec Lichockiej, Fuck, pozostanie już symbolem tej kampanii wyborczej prezydenta, którego wstydzić się będziemy zawsze, a historia określi go właśnie „Fuck”.

Duda to Dupa. Nie trzeba specjalnie bawić się w językowe łamańce, ten złamas nie ma charakteru, ani większego intelektu.

PiS to formacja, która nie zdarzyła nam się dawno, a na pewno nie po 1989 roku. Przez takich Kaczyńskich, Dudów, Morawieckich, lądowaliśmy na śmietniku historii, traciliśmy niepodległość.

Ale takich szczujów lujów sami wybraliśmy.

Kłamią, szachrują jak mogą. Najlepiej w tej materii określa  Kaczyńskiego ancymonków czasownik – oszwabiają.

Tak! W historii dawnej sąsiedzi robili z nas wała – oszwabiali. Dzisiaj mamy taką ferajnę, która oszwabia, jak może.

Takimi szwabami są choćby Dworczyk, Banaś, Duda, Morawiecki.

W najbliższym czasie, swiatło ujrzą zupełnie dotąd nieznane afery PiS. Już Marian się o to postara, bo, jak powiedział jeden z…

View original post 490 słów więcej

 

PiS: Polska buraczana

>>>

Więcej o wojnie PiS z Brukselą tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Kłopot z Andrzejem Dudą jest symptomatyczny. Ten niedojrzały człowiek kompromituje urząd, kompromituje Polskę.

Czy krytykowanie go jest działaniem na szkodę Polski, obrażaniem prezydenta? Nie!

Duda nie jest Polską, prezydent nie jest Polską, jest funkcją. Zdaje się, że ten prosty zabieg logiczny powinien być dostępny przeciętnym umysłom.

Ale nie jest! Mianowańcy Ziobry, jacyś rzecznicy dyscyplinarni – Schaby i Radziki – ścigają sędziego Jarosława Ochockiego z Poznania za to, że wyraził zatroskaną opinię na temat Dudy.

A wypowiedź Dudy w Katowicach jest iście faszyzująca, moczarowska, z gruntu totalitarna. Duda straszący górnikami, robotnikami, którzy mają załatwić problem niezależności sędziowskiej,  aby pisowcy moli chwycić naród za mordę.

Co do samego Dudy. Objawy u niego wskazują nie tylko na zieloność (gombrowiczowską), niedojrzałość, ale chorobę psychiczną schizo-paranoidalną. Nie chodzi o gesty (godne Mussoliniego), ale zespół słów i argumentację, która jest właściwa dla pacjentów.

Piszę to z zatroskaniem. Gdybym miał opisać chorobę wodzowską” wziąłbym na warsztat twarz…

View original post 708 słów więcej

 

Wałęsa zadziwił w Kongresie USA

– Naszemu pokoleniu udało się, ale na horyzoncie jest nowa era – powiedział były prezydent Lech Wałęsa, przemawiając w podkomisji Izby Reprezentantów USA. Podobnie jak 30 lat temu, swoje wystąpienie zaczął od słów „My, Naród”.

– Nowa epoka to „era słowa”, czas internetu, informacji i globalizacji – mówił Wałęsa w sali Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów.

W jego ocenie to „dużo trudniejszy” czas niż okres sprzed 30 lat. – Właściwie wszystkie dziedziny, w tym rola Stanów Zjednoczonych, powinny ulec zmianie – powiedział Wałęsa do amerykańskich kongresmenów. Były prezydent był ubrany w koszulkę z polskim i angielskim napisem „Konstytucja”. – Jak Stany Zjednoczone nie chcą przewodzić, niech zostawią to Polsce, my wiemy jak to robić – żartował.

Były przywódca Solidarności mówił też, że rozwój technologiczny wywiera presję na zmiany, a rozwiązania współczesnych problemów nie mogą ograniczać się do poszczególnych państw. Podkreślił, że komunizm nie może być odpowiedzią na nowe wyzwania.

W rozmowie z dziennikarzami po swoim wystąpieniu Wałęsa ostrzegł, że Stany Zjednoczone nie przewodzą już politycznie i moralnie światu. Podkreślił też, że przed 30 latu wystarczyło jedynie zniszczyć tamten system, a teraz należy zbudować nowy. Były przywódca Solidarności przekazał amerykańskim kongresmenom list; jego treść została opublikowana na Facebooku.

Wałęsa „przywrócił Polsce jej prawowite miejsce”

Prowadzący posiedzenie kongresmen William R. Keating podkreślał, iż demokracja wymaga poświęceń, a Europa jest teraz zupełnie innym kontynentem niż w 1989 roku. O Wałęsie powiedział, że „przywrócił Polsce jej prawowite miejsce wśród demokratycznych państw”.

15 listopada 1989 roku przed połączonymi Izbami Kongresu USA Wałęsa wygłosił słynne przemówienie, które zaczął od „My, Naród” – pierwszych słów amerykańskiej konstytucji. Podkreślił w nim rolę Solidarności w krzewieniu wolności na świecie i dziękował Amerykanom za pomoc w czasie stanu wojennego.

Jego wystąpienie sprzed 30 lat spotkało się z owacjami kongresmenów, którzy uznali go za jeden z największych symboli demokratycznych przemian w Europie. Przywódca Solidarności był trzecim cudzoziemcem, który przemawiał przed połączonymi izbami Kongresu Stanów Zjednoczonych, nie pełniąc żadnych funkcji państwowych.

Wałęsa przebywa z kilkudniową wizytą w Waszyngtonie w celu uczczenia 30. rocznicy rozpoczęcia transformacji ustrojowej w Polsce. W programie wizyty, podczas której towarzyszy mu Leszek Balcerowicz, były wicepremier i minister finansów w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, są spotkania z amerykańskimi politykami i organizacjami społecznymi, wystąpienia oraz spotkania z mediami.

Na dzisiejszy wieczór czasu miejscowego w Komisji Spraw Zagranicznych Izby Repezentantów USA zaplanowane jest przyjęcie z okazji 30. rocznicy przemian demokratycznych w Polsce w 1989 roku, zorganizowane przez Narodowy Fundusz na rzecz Demokracji (National Endowment for Democracy, NED).