Naprawianie błędu, ale czy jego zrozumienie. O podwyżkach dla polityków

Udało się! 48 senatorów zagłosowało przeciwko podwyżkom dla naszych polityków. Ustawę poparło „zaledwie” 45 z nich (politycy PiS), nikt się natomiast nie wstrzymał. Przed głosowaniem Komisja Regulaminowa, Etyki i Spraw Senatorskich odrzuciła kontrowersyjny pomysł podwyżek – „za” odrzuceniem było 6 senatorów, „przeciw” 4.

Teraz projekt ws. podwyżek powróci do Sejmu i tam będzie ponownie głosowany. Cała nadzieja jest więc teraz w posłach opozycji, którzy wcześniej poparli pomysł. Wśród zwolenników podwyżek znalazła się większość KO, PSL oraz SLD. Przeciwnikami takiego rozwiązania byli politycy Konfederacji, Razem i Kukiz’15.

Takie głosowanie w Senacie jest efektem dzisiejszego apelu Borysa Budki. Przewodniczący KO, po tysiącach głosów krytyki, zdecydował się zrewidować stanowisko i wezwać senatorów do sprzeciwienia się projektowi partii rządzącej.

Cóż, opozycja częściowo naprawiła swój wcześniejszy błąd, lecz niesmak został. Polacy na długo popamiętają tę zniewagę w wykonaniu polityków „demokratycznych”, którzy stanęli po stronie PiS i pokazali swoją pazerność.

Opozycja obudziła się w kwestii podwyżek dla polityków

Wszystko wskazuje na to, że życie polityka jest znacznie cięższe niż nam się wydaje. Nie będę tu wdawał się w szczegóły bo są one powszechnie znane a sprawa, na kanwie, której, pozwoliłem sobie to ogólne stwierdzenie wysnuć jest omawiana od piątku non stop.

Co jednak zrobić kiedy myślenie okazuje się zajęciem tak katorżniczo trudnym, że politycy, aby wzmiankowanego trudu uniknąć, odwracają logikę postępowania. Zaczynają od działania a dopiero po nim zaczynają myśleć o możliwych konsekwencjach swoich decyzji i społecznym odbiorze efektów wspomnianych działań.

Lider PO Borys Budka właśnie ujawnił co następuje: „W piątek, gdy podejmowaliśmy decyzję o kompleksowym uregulowaniu trudnej sprawy płac osób, które zajmują najważniejsze stanowiska w państwie kierowaliśmy się zdrowym rozsądkiem, ale przede wszystkim chęcią kompleksowego uregulowania tej kwestii i powiązania wynagrodzeń ze średnią płacą w kraju. Te rozwiązania absolutnie nie spodobały się opinii publicznej”– czytamy na rmf24.pl

Bum! Co dalej? Dalej muszą przyjść jakieś decyzje. Panie i Panowie oto czas decyzji: „Opinia obywateli jest dla nas najważniejsza, dlatego przez cały weekend prowadziłem konsultacje, wsłuchiwałem się w głos osób, które wyrażały swoje negatywne opinie, rozmawiałem z pozostałymi liderami partii opozycyjnych i dziś będę rekomendował senatorom KO przyjęcie wniosku o odrzucenie tej ustawy w całości” – rzekła Borys Budka.

Nie przewidzieli reakcji społecznej na wynik piątkowego głosowanie, nie wiedzieli, że ludziom sprawa się nie spodoba. Pytanie najprostsze z możliwych brzmi: dlaczego nie wiedzieli? Tu już zostawiam Państwa z wszelakiej maści możliwymi odpowiedziami na to pytanie. 

Rydzyk znowu jako dziad proszalny

Rydzyk kolejny raz zaapelował o wsparcie finansowe. Tym razem chodzi o przekazanie 1 procenta podatku.

Rydzyk jako gospodarz programu W naszej rodzinie na antenie telewizji Trwam rozmawiał z dyrektor finansową fundacji Lux Veritatis Lidią Kochanowicz-Mańk.

– Zadzwońmy do naszych znajomych, przyjaciół. Dzisiaj może nie możemy się z nimi spotkać bezpośrednio, ale mamy telefony, mamy kontakt, bardzo o to prosimy, nie zaniechajmy tego, zróbmy to jak najszybciej i przekażmy 1 proc. na naszą fundację Nasza Przyszłość – apelowała Lidia Kochanowicz-Mańk.

Współpracownica Rydzyka wyliczała, na co fundacja wydaje pieniądze.

– Najważniejsza dla nas sprawa to wychowanie patriotyczne dzieci i młodzieży w duchu naszej wiary. Dla nich to wszytko robimy. (…) Wspieramy wyższą uczelnię, realizujemy filmy, wydajemy piękne książki, wspomagamy młodzież, mamy warsztaty medialne, aby potrafili odróżnić prawdę od kłamstwa.

Do wypowiedzi Mańk odniósł się Rydzyk, który dołączył do apelu, aby przekazywać środki.

– Po prostu nie zaniedbać tego, nie mówić potem albo ja nie dam rady, co nie dasz rady… – zwracał się Rydzyk do telewidzów.

– Zapytaj się wnuczka, zapytać się syna, córki, zapytać się jak to zrobić. Wykorzystać internet, to jest okazja do uczenia się internetu tak, jak uczyliśmy się obsługi lodówki, czy maszyny w kuchni, czy pralki, telefonu komórkowego, to dlaczego tego się nie nauczyć – wypowiadał się dyrektor Radia Maryja Tadeusz Rydzyk.

Kmicic z chesterfieldem

Andrzej Duda miał ogłosić dzisiaj dymisję z urzędu prezydenta, bo Jarosław Kaczyński wymyślił jakiś „genialny plan” („plana” – jak mówi jego mentalny pobratymiec, Ferdynand Kiepski).

Rozesłane po mediach zostały wici, a niektórzy dziennikarze już srali pod siebie. Co to będzie? Co to będzie? „Gówno będzie” – chciałoby się odpowiedzieć.

Tak zasranej formacji po 89 oku nie mieliśmy u władzy. Niestety, szambo to leci na nas i Polskę, obyśmy nie obudziliśmy się w gównie utraty niepodległości.

Przygotowania do niekonstytucyjnych wyborów prezydenckich przebiegają wg przestępczego scenariusza. Ale tym Corleone Kaczyński się nie przejmuje.

To nie wy zbojkotujecie cokolwiek, to władza bojkotuje Konstytucję. Nasza wierność Konstytucji polega więc właśnie na tym, że nie możemy wziąć udziału w czymś, co trudno uznać nie tylko za demokratyczne wybory, lecz w ogóle za wybory – pisze Jerzy Zajadło, filozof prawa.

W normalnych warunkach ustawa zasadnicza oczekuje ode mnie, że spełnię swój obywatelski obowiązek udziału w demokratycznym…

View original post 496 słów więcej

 

Szumowski, miłośnik własnych krętactw i kłamstw

„Jestem głęboko rozczarowany, że profesor nauk medycznych, Minister Zdrowia Łukasz Szumowski przedłożył doraźny interes polityczny nad przysięgę Hipokratesa. Polityka nie powinna dominować nad etyką lekarską” – napisał na Twitterze marszałek Senatu prof. Tomasz Grodzki.

To jeden z wielu komentarzy, który pojawił się po wydanej przez ministra zdrowia rekomendacji. O tym niżej: „Szumowski: „Wybory w tradycyjnej formie możliwe za 2 lata, tylko wybory korespondencyjne są bezpieczne”.

„Czyli Szumowski nie wie, jak rozwój koronawirusa będzie wyglądał za tydzień, ale już dziś wie, że wybory mogą się odbyć najwcześniej za 2 lata? Polityczny konował”; – „To jak tam fani podkrążonych oczu? Czujecie się wciąż oczarowani? Pan Szumowski to typowy aparatczyk partyjny na odcinku medycznym”;

 „Szumowski powinien przekazywać informacje na konferencjach na kolanach, w pozycji, w jakiej je odbiera na Nowogrodzkiej!!!”; – „Przede wszystkim interes partyjny przedłożył ponad dobro Polek i Polaków! Niestety w tym trudnym czasie pokazał, że nie ma kręgosłupa moralnego, a „primum non nocere” jest u niego na trzecim miejscu, po prezesie i partii” – pisali internauci.

Sprawę komentowali też na Twitterze dziennikarze. – „Pan minister zapomniał, że ministrem się bywa, a lekarzem jest się przez całe życie” – to opinia Jarosława Kurskiego z „GW”. – „Lekarz Szumowski postanowił pokazać Polakom jak szybko zgromadzony kapitał zaufania jeszcze szybciej wyrzucić do śmietnika” – skomentował Tomasz Lis z „Newsweeka”. – „Trochę mi szkoda tych, którzy w podkrążonych oczach min. Szumowskiego pokładali nadzieję na przyzwoitość” – napisała Marta Szostkiewicz.

„Moje rekomendacje przeprowadzenia wyborów prezydenckich w tej tradycyjnej formie, gdzie wszyscy idziemy do urn, spotykamy się w lokalach wyborczych, są możliwe najwcześniej w sposób bezpieczny za 2 lata – i taka jest moja rekomendacja. Jeżeli ugrupowania polityczne nie zgodzą się na taką formułę, takie rozwiązanie, wtedy jedyną formą bezpieczną przeprowadzenia wyborów prezydenckich są wybory korespondencyjne” – powiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Dodał, że tradycyjne wybory tradycyjne będą bezpieczne wtedy, kiedy będzie szczepionka na koronawirusa. – Epidemia będzie nam towarzyszyła jeszcze do półtora roku. Szczepionka może powstać w ciągu kilkunastu miesięcy” – stwierdził Szumowski.

Zaznaczył, że „wszelkie dane medyczne mówią, że nie ma lepszych lub gorszych terminów, miesięcy na przeprowadzenie wyborów korespondencyjnych z punktu widzenia medycznego”.

 „O wszystkich szczegółach, o formule, szczegółowych zaleceniach dotyczących przeprowadzenia wyborów korespondencyjnych będę mógł poinformować pana premiera i przekazać mu swoje rekomendacje w momencie, gdy ustawa o wyborach korespondencyjnych będzie już w pełni ukształtowana i wróci w ostatecznej formie do parlamentu” – zapowiedział minister zdrowia.

W internecie pojawiły się pierwsze komentarze po rekomendacji Szumowskiego: – „A dlaczego nie za 10 lat? Przypomnę: w lutym minister Szumowski mówił, że maseczki są bez sensu, teraz, że mamy je nosić do wynalezienia szczepionki….”; – „Rekomendacja idealnie pasuje pod polityczne plany PiS. „Panie prezesie, melduje wykonanie zadania”; – „A można było powiedzieć, że wybory tradycyjne odbyć się nie mogą i nie wiadomo, kiedy będą mogły mieć miejsce. Można było zasugerować, że zasadnym byłby stan klęski żywiołowej. Bo zdrowie Polek i Polaków jest ważniejsze od pędu do władzy. Cóż…”.

O tym, jak Szumowski kłamie >>>

Kmicic z chesterfieldem

Partia Kaczyńskiego cieszy się z zarazy koronawirusa. To oczywiste: zaraza działa pod osłoną zarazy.

PiS działa pod osłoną koronawirusa. Podawane przez Morawieckiego i Szumowskiego statystyki są kilkadziesiąt razy zaniżane.

Tak antyhumanitarnej, antychrześcijańskiej władzy nie mieliśmy nawet w czasach Targowicy. Kaczyński i jego pachołki życzą nam śmierci.

Za to – jestem pewien – pójdą siedzieć Morawiecki, Duda, Szumowski,  a Kaczyński chyba nie dożyje. Gdyby w tym roku PiS miał oddać władzę, Kaczyński prawdopodobnie umarłby.

To jest antropologiczny paradoks. Zły człowiek zdycha, gdy kończy się zły czas (dobry dla niego).

Ministerstwo informuje o diagnozowaniu koronawirusa podając liczbę wykonanych testów, a nie testowanych osób. Dzięki temu diagnozowanie wydaje się szersze niż jest naprawdę, bo testy się powtarza tej samej osobie. Co więcej, odsetek zakażonych wydaje się mniejszy niż jest. Prześledziliśmy, jak to jest z testami. Krok po kroku.

Jak wynika z informacji ministerstwa, podlicza ono liczbę wykonanych próbek we wszystkich laboratoriach, nie rejestrując…

View original post 257 słów więcej

 

Mazurek najlepiej wychodzi lżenie, plucie, bezpodstawne oskarżanie

„Pan Grodzki odfrunął już bardzo wysoko. Deprecjonowanie kompetencji organu konstytucyjnego, jakim jest TK, świadczy o ignorancji lub politycznej hucpie. To kolejna nieudolna i kompromitująca próba odwrócenia uwagi od poważnych korupcyjnych oskarżeń byłych pacjentów oraz ich rodzin” – napisała była rzeczniczka PiS Beata Mazurek na Twitterze.

A marszałek Senatu po prostu powiedział prawdę… – „W mojej ocenie TK nie ma w ogóle mandatu, aby wypowiadać się na temat orzeczeń SN, a zwłaszcza w takim tempie, że natychmiast po tym orzeczeniu wydaje swój werdykt. Nie chcę się wypowiadać dłużej na temat tego, do czego doprowadzono Trybunał Konstytucyjny, który kiedyś był poważnym ogniwem wymiaru prawodawstwa w Polsce” – powiedział prof. Grodzki.

Internauci komentowali wpis Mazurek: – „Zanim pani coś napisze, warto sprawdzić zapisy Konstytucji i innych ustaw, a nie mijać się z prawdą na wysokim „c”. Wyrażenia: odfrunął, ignorancji, hucpie, nieudolna, kompromitująca świadczą o pani poziomie. I jeszcze bezpodstawne oskarżenia, poparte martwymi duszami. Żenada”;

„Beata dobrze wiesz, że TK już nie istnieje, odkrycie towarzyskie prezesa zrobi, co tylko on zapragnie, nie wspomnę o komuchu Piotrowiczu i towarzyszce Pawłowicz. Teraz jest trybunał Kaczyńskiego, powinnaś się wstydzić”; – „Żadna hucpa ignorantko. TK nie jest organem nadrzędnym do SN. Konstytucję poczytaj”; – „Jak na koleżankę dwóch Beat stojących za niepublikowaniem orzeczeń TK z 2015 i 2016 roku to odważne stwierdzenia”.

A Dominika Długosz z „Newsweeka”, odpowiadając byłej rzeczniczce PiS, napisała: – „Ignorancja i hucpa mówi pani…” i dołączyła tweet dziennikarza gazeta.pl Łukasza Rogojsza. A w nim wypowiedź Zbigniewa Ziobry ze stycznia 2016 r. – „Każdy student prawa wie, że Trybunał nie jest kompetentny, by orzekać w sprawie uchwał” – stwierdził wtedy Ziobro.

Kmicic z chesterfieldem

Wbrew pozorom mediów obiektywnych mamy, jak na lekarstwo. Mediów takich, do których sięgasz po informację, aby wiedzieć, co się dzieje i nie sprawdzać, co kryje się pod powierzchnią.

Sprawdzać, kto im płaci? Jak niedawno przekonaliśmy się z Wirtualną Polską, która miliony czerpała z resortu Ziobry.

Tak zwani symetryści stosują metodę „rżnięcia w krocze”, siadają na mniemanej barykadzie i relacjonują w stylu: PiS jest faktycznie złe, ale Platforma była nie lepsza.

Takie jaja, takie zbuki stosują dziennikarze z „Rzeczpospolitej”, szczególnie beztalencie Michał Szułdrzyński, a czasami naczelny Bogusław Chrabota.

PiS stoi aferami, codziennie ujawnia się kilka, a nie tylko jedna. To swoisty rekord świata godny Księgi Guinnessa. Przypomnijmy sobie PO: zegarek Nowaka warty 30 tys. zł, który kupił za swoje, ale nie ujął w zeznaniu majątkowym.

Symetryzm to choroba, która nazywa się dupizm. Daję PiS-owi dupy, który dyma, ale udaję, że nie jestem dymany.

Symetryzm świetnie ujmuje Przemysław Szubartowicz, który ustosunkowuje się…

View original post 460 słów więcej

 

PiS: Polska buraczana

>>>

Więcej o wojnie PiS z Brukselą tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Kłopot z Andrzejem Dudą jest symptomatyczny. Ten niedojrzały człowiek kompromituje urząd, kompromituje Polskę.

Czy krytykowanie go jest działaniem na szkodę Polski, obrażaniem prezydenta? Nie!

Duda nie jest Polską, prezydent nie jest Polską, jest funkcją. Zdaje się, że ten prosty zabieg logiczny powinien być dostępny przeciętnym umysłom.

Ale nie jest! Mianowańcy Ziobry, jacyś rzecznicy dyscyplinarni – Schaby i Radziki – ścigają sędziego Jarosława Ochockiego z Poznania za to, że wyraził zatroskaną opinię na temat Dudy.

A wypowiedź Dudy w Katowicach jest iście faszyzująca, moczarowska, z gruntu totalitarna. Duda straszący górnikami, robotnikami, którzy mają załatwić problem niezależności sędziowskiej,  aby pisowcy moli chwycić naród za mordę.

Co do samego Dudy. Objawy u niego wskazują nie tylko na zieloność (gombrowiczowską), niedojrzałość, ale chorobę psychiczną schizo-paranoidalną. Nie chodzi o gesty (godne Mussoliniego), ale zespół słów i argumentację, która jest właściwa dla pacjentów.

Piszę to z zatroskaniem. Gdybym miał opisać chorobę wodzowską” wziąłbym na warsztat twarz…

View original post 708 słów więcej

 

Prawda o PiS. Donald Tusk

Prawda o tym, o czym pisze Donald Tusk czytaj tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Andrzej Duda kompromituje imię Polski. Nie dość, że jest niesamodzielny (złamas), to wybitnie arogancki, stroi się  hardość, a to tylko przydupas Kaczyńskiego.

Ktoś taki jest żałosny, bez godności, potrafi tylko klęczeć przed funkcjonariuszami od Niebytu boga.

Dudzie nie podoba się porządek demokratyczny, a może nawet nie wiedzieć, czym jest demokracja w klasyczne politologii. Prezes każe, Duda daje dupy. I wcale nie jest to gra słów, żonglowanie onomatopeją, to jest Nikt.

Takim alegorycznym „Niktem” w algebrze jest zero, a w polityce Zbigniew Ziobro, bez większego wykształcenia prawnego, chciał kiedyś aplikować na jeden z zawodów prawniczych i ancymonkowi się nie udało.

Mamy w Polsce problem z ancymonkami, które obsiadły urzędy, jak kwoki na grzędzie i wysiadują swoje zbuki.

Polska jest zasmrodzona tymi zbukami, politycznymi zbokami.

To kolejne wystąpienie Dudy w kampanii prezydenckiej, w którym z gorliwością firmuje zmiany w sądach forsowane przez większość rządzącą, a winę za politykę rządu przerzuca na „zagranicę”…

View original post 391 słów więcej

 

Bruksela, wróg PiS

Dr Marek Prawda, dyrektor przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce, został wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w związku z wypowiedzią rzecznika KE Christiana Wiganda. 

Rzecznik KE nie zdecydował się na skomentowanie czwartkowej uchwały SN dotyczącej sędziów powołanych przez nową KRS. – Jesteśmy zaniepokojeni wypowiedziami polskich władz – powiedział jedynie.

Przypomniał też wcześniejsze stanowisko KE dotyczące Trybunału Konstytucyjnego. – Niezależność i prawomocność TK zostały poważnie podważone. Nie jest on w stanie dostarczyć efektywnej oceny konstytucyjnej – powiedział rzecznik.

Dodał, że Komisja wezwała polskie władze do „przywrócenia niezależności i prawomocności TK” przez zagwarantowanie zgodnego z prawem wyboru sędziów TK, a także prezesa i wiceprezesa oraz poprawne publikowanie i pełne wdrożenie zgodnych z prawem wyroków.

Więcej o wojnie PiS z Brukselą tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Rozpad PiS jest nieunikniony – wszelako pod pewnymi warunkami. Po pierwsze, Polska pozostanie w strukturach zachodnich (UE, demokracja, NATO), a tak mimo wszystko będzie.

Polexit nam grozi, ale elektorat PiS kopnie w zadek Kaczyńskiego i jego ferajnę.

Po drugie, gdyby opozycja musi docierać do wyborców z terenów Polski B i uświadamiać, dlaczego są Polską B.

Po trzecie, młodzież jest świadoma, jak bardzo może odstawać o swoich rówieśników na Zachodzie, gdyby PiS zawłaszczył wszystkie sfery życia publicznego.

PiS w obecnym kształcie musi się rozpaść. Nie stać nas na cofnięcie się do Ciemnogrodu (słynna rechrystianizacja Mateusza Morawieckiego), a w konsekwencji utratę suwerenności, niepodległości.

Wszyscy – nie tylko opozycja polityczna – musimy PiS-owi pomagać w rozpadzie. Będą kraść (to, co dowiadujemy się, to tylko wierzchołek góry lodowej), pluć na nas i zbliżać się ideowo do autokracji typu kremlowskiego, tureckiego.

Wczoraj kilka minut po godzinie 15.00 Senat, po trzydniowej debacie, zagłosował nad tak zwaną…

View original post 662 słowa więcej

 

Za walkę PiS z Sądem Najwyższym zapłacą obywatele

Chociaż wojna obozu władzy ze środowiskiem sędziowskim trwa od kilku lat, dopiero teraz dotarła do miejsca, w którym jej ofiarami zaczną padać oczekujący w sądach na sprawiedliwość obywatele.

Publicysta portalu gazeta.pl w eseju na temat kosztów obywateli konkluduje:

Nie chodzi nawet o kary, które na nasze państwo może nałożyć TSUE czy o powiązanie transferu unijnych środków z praworządnością. Już teraz widać, że w polskim wymiarze sprawiedliwości zapanuje niewyobrażalny dotąd chaos. Chaos, który z całą siłą uderzy nie w PiS, ale w Polaków. W tym w wyborców PiS-u. Jaosław Kaczyński nie może mieć zaś pewności, że rozwścieczonych dłużącymi się ponad wszelką miarę postępowaniami Polaków jego ludzie zdołają przekonać, że za wszystko odpowiada opozycja i zagranica. Chociaż z pewnością spróbują to zrobić.

– Nie mam co do tego wątpliwości – mówi nam prof. Ryszard Piotrowski. I dodaje:

Ale to nie wyeliminuje niesprawności sądownictwa. To może tylko spowodować, że władza wykonawcza będzie spodziewać się akceptacji społecznej dla kolejnych kroków mających na celu dalsze zredukowanie niezależności władzy sądowniczej. Oznaczałoby to odejście od standardu zarówno konstytucyjnego, jak i europejskiego. To nie może się dobrze skończyć, bo będzie powodować konflikt z wartościami europejskimi i konieczność reakcji ze strony instytucji unijnych. Sami stawiamy się poza systemem prawnym Unii Europejskiej.

A jeśli ludzie Kaczyńskiego zawiodą na tym polu, gniew suwerena zogniskuje się na partii władzy jako tej, która przecież odpowiada za sprawne funkcjonowanie państwa. W decydującym momencie kampanii prezydenckiej gorszego scenariusza na Nowogrodzkiej nie mogliby dla siebie wymyślić.

Dużo więcej, cały esej czytaj tutaj >>>

>>>

Kmicic z chesterfieldem

Przyzwyczailiśmy się, że Polska przez PiS jest ośmieszana, nasz kraj na zewnątrz jest postrzegany, jako republika bananowa z groteskową demokracją.

Przyzwyczailiśmy się. Godzimy na ośmieszenie, gdyż w innych wypadku protestami wymusilibyśmy odsunięcia od koryta ferajny Kaczyńskiego, której jedynym celem jest czerpać profity nie posiadając niemal żadnych umiejętności rządzenia.

PiS uruchomił dla siebie program Koryto+.

Komisja Europejska chce wstrzymania przez Trybunał Sprawiedliwości UE działania sądowniczej ustawy kagańcowej, która de facto jest wyjściem z Unii Europejskiej (Polexit).

W Parlamencie Europejskim odbyła się debata nad nierządem pisowskim. Europosłowie PiS zaprezentowali się groteskowo, skandalicznie, znowu ośmieszyli nas.

Prym wiodła Beata Szydło, pani od sukcesu 1:27.

To co pisowska propaganda wyprawia ostatnio przekracza wszelkie granice przyzwoitości i zdrowego rozsądku, chociaż zasadniczo nie jest to nic zaskakującego. Nagonka na prof. Grodzkiego trwa, uruchomione zostały pisowskie media. Z całą odpowiedzialnością jako jeden z organizatorów oporu w stanie wojennym stwierdzam, że poziom, kultura, prawdomówność mediów stanu wojennego w…

View original post 353 słowa więcej

 

Listy gończe TVP. Kiedy z alternatywą: żywy lub martwy?

Tylko czekać, aż ukażą się kolejne listy gończe” – skomentował materiał zaprezentowany w rządowej telewizji Adam Szejnfeld. Europosłanka Róża Thun zapytała z sarkazmem: „a gdzie podpis: LIST GOŃCZY? Niby nie ma, ale i tak go każdy widzi”.

„Listy gończe już w państwowej telewizji, nie podano tylko kwot za głowę” – podsumował ten szokujący pomysł Radosław Sikorski i dodaje w swoim wpisie: „Niniejszym oświadczam, że jeśli kolejnemu psychoprawicowemu świrusowi strzeli do głowy aby od słów przejść do czynów, to współodpowiedzialność za to ponosić będzie prezes Kurski i ten kto dał mu instrument szczucia, poseł Kaczyński”.

„Śmieszne to i tragiczne. Jak coś takiego jest w Europie w ogóle możliwe??!!” – zastanawia się radny z Gdańska. Paweł Piasecki zwrócił się na Twitterze do Rzecznika Praw Obywatelskich, Adama Bodnara, ze słowami: „Jak to jest możliwe, szczególnie po gdańskiej tragedii (nie wspominając o prof. Grodzkim), i nic nie można zrobić?!”

W mediach społecznościowych ogromne oburzenie. Internauci komentując głosowanie nad rezolucją w PE ws. praworządności w Polsce i na Węgrzech oraz PiSowski zarzut, iż uderza ona w Polskę odpowiadają m.in.: „Ona nie uderza w Polskę. Krzyżuje plany pisowskiej hołocie próbującej zdemolować praworządność w Polsce, a więc jest dla Polski bardzo korzystna. Vivat nazwiska z listy! Prawdziwi patrioci” – wyjaśnia w swoim poście internauta.

„To trochę jak tłumaczenie księdza-pedofila, który po oskarżeniu go mówi, że „to atak na Kościół”. Więc sprostuję (…): nikt nie uderza w Polskę. Tylko w PiS, które tę Polskę niszczy”; „Rząd PiS to nie Polska” – dodają inni i dziękują europosłom za determinację: „Dziękuję wszystkim 446 europarlamentarzystom z Polski i całej Europy głosującym przeciwko Ustawie kagańcowej” – czytamy w komentarzu pod postem wicerzecznika PiS.

Z europejskimi partnerami należy rozmawiać, tak samo z Obywatelami i opozycją. Prezydent musi przewodzić dialogiem, prowadzić do kompromisu, a nie podsycać podziały i stawiać nas w kontrze do UE.

Kmicic z chesterfieldem

Wchodzimy w decydujące momenty dla naszego kraju. Albo demokracja w Polsce powróci do obowiązujących standardów w Unii Europejskiej, albo nastąpi to, co najgorsze – Polexit, a w jakiejś perspektywie utrata niepodległości.

PiS zniszczył nam ojczyznę, jest jednak ona do odbudowania, myślę o prestiżu i godnym miejscu w Europie.

Skierowanie przez Komisję Europejska do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu o zastosowanie  wstrzymania w Polsce działania ustaw sądowniczych, które są kagańcem na wolność władzy sądowniczej, są radykalnym krokiem Brukseli.

Sytuacją mamy albo-albo. Albo demokracja, albo autokracja.

„Komisja zwróci się do Trybunału Sprawiedliwości UE o zarządzenie środka tymczasowego ws. reżimu dyscyplinarnego dla sędziów” – ogłosiła KE po spotkaniu komisarzy 14 stycznia. Środkiem ma być zawieszenie funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej SN. „Jeśli TSUE się zgodzi, postępowania w Izbie powinny zostać wstrzymane” – tłumaczy dr hab. Piotr Bogdanowicz z UW.

„Kolegium komisarzy dało zielone światło służbom prawnym Komisji, by wnioskowały do TSUE o zarządzenie tzw. środka…

View original post 558 słów więcej