Trzaskowski, 08.06.2020

 

Trzaskowski wierzy w Boga Spinozy, czyli… Odpowiedź specjalistki na karkołomną propagandę TVP

 

Trzaskowski wierzy w Boga Spinozy – atakuje TVP. Karolina Wigura pisze o prawdziwym przesłaniu filozofa: „Trzeba odrzucić przesądy i pogodzić z tym, jaki jest świat. To da wewnętrzny spokój. Najważniejsze byśmy nie żywili wobec nikogo nienawiści, nikogo nie potępiali, nikomu nie zazdrościli”

 

Jednym z najbardziej absurdalnych ataków propagandy Jacka Kurskiego w TVP jest podszyte antysemityzmem oskarżenie kandydata Koalicji Obywatelskiej; opowieść o tym, że „Rafał Trzaskowski wierzy w Boga Spinozy” ma go skompromitować w oczach „wierzących wyborców”.

Co naprawdę może oznaczać „wiara w Boga Spinozy” – wyjaśnia w OKO.press znana socjolożka i historyczka idei Karolina Wigura* z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego i Fundacji Kultura Liberalna.

Przedstawia deterministyczną koncepcję Spinozy, zgodnie z którą wolna wola jest złudzeniem i pyta, czy w takim razie „człowiek ma jakikolwiek wpływ na swoje życie? Czy możliwe jest życie dobre? Owszem, możliwe”, odpowiada XVII wieczny filozof, prześladowany jako heretyk przez całe swoje krótkie życie.

„Nie oznacza to działania zgodnie z boskim planem – Spinoza wprost stwierdza, że taki plan nie istnieje – ale że człowiek może pogodzić się z tym, jak naprawdę działa świat. To daje człowiekowi wewnętrzny spokój i emocjonalną stabilność. Nie tylko potrafi znosić ze spokojem rzeczy, które przynosi mu los. Także jego działania stają się doskonalsze i to również w sensie moralnym.

A co najważniejsze, prawdziwa wiedza leczy ze szkodliwych emocji. Najważniejsze, pisze Spinoza, abyśmy nie żywili wobec nikogo nienawiści, nikogo nie potępiali, na nikogo się nie gniewali, nikomu nie zazdrościli”.

(Cały artykuł Karoliny Wigury – dalej)

Żydowski filozof i instruktaż masturbacji dla czterolaktów

„Wiadomości TVP” 5 czerwca wpadają w święte oburzenie, że popieranie „żydowskiego filozofa” przez Rafała Trzaskowskiego to odrzucenie Chrystusa. „Ekspert” tłumaczy widzom, że poglądy Barucha Spinozy (1632-1677) są „absurdalne” i dlatego są powszechnie potępiane do dziś, a deklaracja Trzaskowskiego umieszcza go poza Kościołem i narusza oczekiwania „wierzących wyborców”.

Reszta materiału stanowi rytualne oskarżenie prezydenta Warszawy, że sprzyja takim niekatolickim bezeceństwom jak równość praw osób nieheteroseksualnych (tu migawki z udziału Trzaskowskiego w Paradzie równości w czerwcu 2019), a także „forsuje tzw. edukację seksualną, której elementem jest m.in. instruktaż mastrurbacji dla czterolatków” (ma szczęście autor materiału Krzysztof Nowina-Konopka, że Spinoza wzywa do unikania złych uczuć, bo jego dziennikarstwo wzbudza je w znacznym natężeniu).

Punktem wyjścia do pomysłu ataku propagandystów „Wiadomości TVP” jest lakoniczna deklaracja Rafała Trzaskowskiego – wtedy kandydata na prezydenta Warszawy – z reportażu w lipcowym (2018) „Dużym Formacie” (dodatku „Wyborczej”). We fragmencie poświęconym religii i Kościołowi pada pytanie: „A pan w co wierzy?”.

I dalej omownie: [Trzaskowski] „odpowiada, że w Boga Spinozy. To znaczy, że jest panteistą, czyli Bóg jest wszędzie”.

  • Ludmiła Anannikova i Rafał Wójcik piszą o Trzaskowskim:

    „Jako chłopiec służył do mszy w kościele Franciszkanów w centrum Warszawy, chodził na kazania do księdza Popiełuszki. Później relacje z instytucją mu się popsuły.

    Córka była u komunii, syn już nie. Żona nie pozwoliła, bo nie lubi Kościoła instytucjonalnego.

    – To czemu pan nalegał?

    – Komunia to część tradycji.

    Na religię chodziła tylko córka. Dziś nie chodzi, podobnie jak syn. Ma etykę. W klasie syna etyki nie ma, wcześniej kończy lekcje.

    – A pan w co wierzy?

    Odpowiada, że w Boga Spinozy. To znaczy, że jest panteistą, czyli Bóg jest wszędzie. Nie podoba mu się, jak Kościół traktuje związki partnerskie. Dla Trzaskowskiego to kwestia praw obywatelskich, a nie światopoglądu.

    Jednak na tle Hiszpanów wypadł na prawdziwego katolika. Będąc europosłem, odwiedził konserwatywne miasto Burgos, gdzie w święto Piotra i Pawła odbywała się procesja. Podczas liturgii, którą prowadził jeden z hierarchów Opus Dei, Trzaskowski jako jedyny klękał.

    Hiszpanie już tego nie robią. Dzięki temu stał się ulubieńcem ultrakonserwatywnego księdza, całe Burgos oglądało na telebimach, jak go przytula. Następnego dnia mógł zwiedzić kościół, do którego wstęp mają tylko duchowni. Jeden z zakonników wpuścił go ze słowami: „El Polaco, dla ciebie OK!”.

 


Karolina Wigura: Co to znaczy wierzyć w Boga Spinozy?


Gdy chodzi o „Boga Spinozy”, w którego wiarę „Wiadomości TVP” wypominają Rafałowi Trzaskowskiemu, to na początek chciałabym powiedzieć, że niezmiernie cieszy mnie, że nasza debata publiczna dotarła do momentu, w którym rozważamy filozofię religii Barucha Spinozy. Jest to jeden z moich ulubionych filozofów, w Polsce komentowany może nie bardzo często, ale za to przez pierwszorzędne głowy, takie choćby jak Leszek Kołakowski, który poświęcił mu kilka swoich fundamentalnych tekstów.

Skoro zatem za sprawą wiadomości TVP oraz – pośrednio – Rafała Trzaskowskiego rozważamy, czym jest Bóg Spinozy, chciałabym wyjaśnić, o co chodzi. Temat jest mi bliski, bo dokonania Spinozy odegrały olbrzymią rolę w wydanej przeze mnie w 2019 roku książce „Wynalazek nowoczesnego serca”.

Spinoza już za życia wyklęty

Ostrzenie dziś na Spinozie języka, nazywanie go filozofem zła itd., wynika z kompletnego niezrozumienia jego filozofii i ma naprawdę długie korzenie.

Filozofa wyklęto z jego gminy żydowskiej w 1656 roku, gdy miał zaledwie 24 lata. Przyszłego autora wielkich prac filozoficznych uznano za heretyka i wygnano z Amsterdamu.

Do końca życia zabroniono mu kontaktów z rodziną i gminą żydowską, skonfiskowano także jego majątek. To wydarzenie miało olbrzymie konsekwencje dla Spinozy, zapewne skróciło mu życie.

Umarł w Hadze dwadzieścia lat później, prawdopodobnie na chorobę płuc, jakiej nabawił się, szlifując dla zarobku soczewki i wdychając przy tym szklany pył.

Przesądy, nieszczerość i lenistwo

Czym zatem zaskarbił sobie Spinoza tak wielką niechęć, zarówno współczesnych, jak i wielu później od niego żyjących? Przede wszystkim konsekwentną walką z przesądami.

Najpotężniejsze ludzkie przesądy, tłumaczył, opierają się na powszechnym założeniu, że wszystkie rzeczy naturalne, podobnie jak ludzie, działają w sposób celowy, a zwłaszcza, że Bóg stworzył świat po to, aby ten służył człowiekowi, zaś człowieka po to, aby służył Bogu. Właśnie z tego przekonania według Spinozy wynikają wszystkie błędne przekonania ludzi na temat dobra, zła, zasługi, winy, piękna, brzydoty itd.

Winą za ten stan rzeczy obarcza Spinoza niechęć ludzi do szczerości wobec samych siebie i ich lenistwo w myśleniu.

Wpierw jako dzieci nie jesteśmy świadomi przyczyn tego, co nas otacza, odczuwamy jednak bezustanne pragnienie poszukiwania własnego pożytku. Później jako dorośli uważamy, że jesteśmy wolni i nie zaprzątamy sobie głowy poszukiwaniem przyczyn, dla których świat wygląda tak, a nie inaczej. Wydaje nam się zatem, że każda część naszego ciała jest środkiem do prostego celu, jakim jest ludzki pożytek: oczy są do patrzenia, zęby do jedzenia itd.

A skoro tak, to wszystko inne jest również takim środkiem: rośliny i zwierzęta są po to, abyśmy je jedli, słońce, abyśmy widzieli świat itd. Wydaje nam się z tego samego powodu również, że istnieje stwórca, podobny do wszystkich ziemskich władców, który nas kocha i rządzi całą naturą.

Wprawdzie świat jednocześnie podpowiada bezustannie, że ten rodzaj przekonań musi być błędny – doświadczenie np. przeczy temu, że ludzie są nagradzani za miłość Boga i cnotliwość, a karani za bezbożność i perfidię. Człowiek woli jednak podtrzymywać fałszywą wizję świata, podporządkowaną bardziej wyobraźni niż prawdziwemu poznaniu i rozumieniu.

Wyjście ze stanu ignorancji przekracza siły większości ludzi, ponieważ aby to zrobić, musieliby zdecydować się na zniszczenie całej konstrukcji swojego myślenia, głęboko zakorzenionej w ich umysłach – i zbudować nową od podstaw.

Nie tyle zatem „Bóg jest wszędzie”, ale… wszystko jest Bogiem

Wystarczy jednak odrobina medytacji nad tym, co świat naprawdę nam mówi, twierdzi Spinoza, aby dość do poprawnych wniosków. Prawdziwa wiedza zakłada znajomość przyczyn, jednak nie tych ostatnich, bezpośrednio poprzedzających np. jakieś wydarzenie.

Prawdziwa wiedza dotyczy przyczyn poprzedzających wszystko, co dzieje się w świecie. Aby je poznać, trzeba cofnąć się do nieskończoności.

U podłoża wszystkiego istnieje przyczyna, którą Spinoza nazywa Substancją. Substancja to to, „co istnieje samo w sobie i pojmowane jest samo przez siebie, czyli to, czego pojęcie nie wymaga istnienia innej rzeczy, za pomocą którego musiałoby być utworzone”.

Zdaniem Spinozy istnieje tylko jedna substancja. Jest nią Bóg, bez którego nic nie może być ani niczego nie da się pojąć.

Współczesnego czytelnika może zastanawiać jego nietypowy z dzisiejszego punktu widzenia język, to że raz używa słowa Natura, raz Bóg, a raz – praktycznie dziś nieczytelnego pojęcia „Substancji”. Jest to spowodowane typowym dla siedemnastego wieku żargonem filozoficznym: nie mając jeszcze wiedzy, którą my dziś mamy o chemii i fizyce, starali się nazwać tę rzecz, z której wszystko jest stworzone. Co to zatem znaczy?

Koncepcja Spinozy jest nazywana panteizmem, ale myli się ten kto uważa, że to znaczy, iż „Bóg jest wszędzie”. Spinoza stawia znak równości między Substancją, a Naturą, Bogiem i po prostu Wszechświatem.

Nie tyle zatem „Bóg jest wszędzie”, ale… wszystko jest Bogiem.

Wolna wola to tylko złudzeniem, czyli tragiczna etyka Spinozy

Nie chodzi jednak o Boga-Stwórcę, osobowy byt rządzący się własną wolną wolą, jak wyobrażali go sobie scholastycy. Bóg rozumiany jest przez Spinozę nie jako osoba, ale jako Natura sama, przyczyna zaistnienia wszystkich zjawisk i rzeczy, jak również ich charakteru, choć nie jest z nimi tożsamy. Nie tworzy jednak tych wszystkich rzeczy dzięki działaniu własnej woli.

Bóg nie ma woli, choć jest wolny w tym sensie, że tworzy wszystko, sam nie będąc poddany żadnemu oddziaływaniu. Wszystko, co powstaje, powstaje nie z jego woli, ani nie dla jego przyjemności, ale tylko z jego bezwzględnej natury i mocy.

Oto zatem Bóg Spinozy, w którego wierzy, zgodnie ze swą deklaracją, Rafał Trzaskowski.

Ale trzeba dodać jeszcze jedną ważną uwagę. Otóż skoro Bóg nie ma wolnej woli, nie może jej mieć także człowiek.

Wola, pisze Spinoza, jest tylko złudzeniem, że mamy kontrolę nad swoim postępowaniem, któremu ulega każdy z nas.

Etyka Spinozy jest etyką dla niektórych tragiczną, dla innych realistyczną. Wynika z przekonania, że nie mamy wolnej woli i że w świecie panuje całkowity determinizm.

Porzuć przesądy, odkryj prawdę, odnajdziesz spokój i siłę do działania

Jeśli wszystko jest do tego stopnia zdeterminowane, to czy człowiek ma jakikolwiek wpływ na swoje życie? Czy możliwe jest życie dobre? Owszem, możliwe, odpowiada Spinoza, ale tylko pod warunkiem, że pożegnamy się z przesądami i odnajdziemy prawdziwą wiedzę o świecie. Człowiek przestaje wtedy podlegać pasywnemu wpływowi świata i innych. Staje się aktywny i może działać zgodnie z Bogiem.

Nie oznacza to działania zgodnie z jakimkolwiek boskim planem – Spinoza wprost stwierdza, że taki plan nie istnieje – ale że człowiek może pogodzić się z tym, jak naprawdę wygląda i działa świat. Właśnie to ma dać człowiekowi wewnętrzny spokój i emocjonalną stabilność. Nie tylko potrafi on znosić ze spokojem rzeczy, które przynosi mu los. Także jego działania stają się doskonalsze i to również w sensie moralnym.

A co najważniejsze, prawdziwa wiedza leczy ze szkodliwych emocji. Najważniejsze, pisze Spinoza, abyśmy nie żywili wobec nikogo nienawiści, nikogo nie potępiali, na nikogo się nie gniewali, nikomu nie zazdrościli.

I jeszcze ostatnia uwaga. Swoją działalność filozoficzną Spinoza poświęcił próbie zrozumienia tego, co mu sie przydarzyło w 1656 roku. Sam wyzbywając się nienawiści, starał się zrozumieć, jakie są jej źródła. Pisał głównie o nienawiści religijnej, ale interesował się również każdym innym jej rodzajem. Miał nad czym myśleć: jego przypadek nie był odosobniony.

Ekskomunika była wówczas częstym zjawiskiem tak we wspólnotach chrześcijańskich, jak gminach żydowskich. Nienawiść, pisał Spinoza, zawsze jest wzajemna, ponieważ ludzie, widząc, że ktoś żywi wobec nich jakieś uczucie, odpłacają mu tym samym.

Jedna rzecz, to że zła reputacja Spinozy, wynikająca z opacznego rozumienia jego filozofii, ma jak widać długie korzenie. Druga jednak, że można zapytać, jak to możliwe, że w XXI wieku wciąż to opaczne rozumienie Spinozy nie doczekało się swojego końca.

  • Pan Cogito opowiada o kuszeniu Spinozy

    Zbigniew Herbert

    Baruch Spinoza z Amsterdamu
    zapragnął dosięgnąć Boga

    szlifując na strychu
    soczewki
    przebił nagle zasłonę
    i stanął twarzą w twarz

    mówił długo
    (a gdy tak mówił
    rozszerzał się umysł jego
    i dusza jego)
    zadawał pytania
    na temat natury człowieka

    – Bóg gładził roztargniony brodę

    pytał o pierwszą przyczynę

    – Bóg patrzył w nieskończoność

    pytał o przyczynę ostateczną

    – Bóg łamał palce
    chrząkał

    kiedy Spinoza zamilkł
    rzecze Bóg

    – mówisz ładnie Baruch
    lubię twoją geometryczną łacinę
    a także jasną składnię
    symetrię wywodów

    pomówmy jednak
    o Rzeczach Naprawdę
    Wielkich

    – popatrz na twoje ręce
    pokaleczone i drżące

    – niszczysz oczy
    w ciemnościach

    – odżywiasz się źle
    odziewasz nędznie

    – kup nowy dom
    wybacz weneckim lustrom
    że powtarzają powierzchnię

    – wybacz kwiatom we włosach
    pijackiej piosence

    – dbaj o dochody
    jak twój kolega Kartezjusz

    – bądź przebiegły
    jak Erazm

    – poświęć traktat
    Ludwikowi XIV
    i tak go nie przeczyta

    – uciszaj
    racjonalną furię
    upadną od niej trony
    i sczernieją gwiazdy

    – pomyśl
    o kobiecie
    która da ci dziecko

    – widzisz Baruch
    mówimy o Rzeczach Wielkich

    – chcę być kochany
    przez nieuczonych i gwałtownych
    są to jedyni
    którzy naprawdę mnie łakną

    teraz zasłona opada
    Spinoza zostaje sam

    nie widzi złotego obłoku
    światła na wysokościach

    widzi ciemność

    słyszy skrzypienie schodów
    kroki schodzące w dół

*Karolina Wigura – socjolożka i historyczka idei.Członkini zarządu Fundacja Kultura Liberalna. Adiunkt w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 2016-2018 współdyrektorka programu „Knowledge Bridges: Poland – Britain – Europe” w St. Antony’s College na Uniwersytecie Oksfordzkim. Studiowała na Uniwersytecie Warszawskim i Uniwersytecie Ludwiga-Maximiliana w Monachium. Stypendystka m.in. wiedeńskiego Instytutu Nauk o Człowieku, German Marshall Fund, Leadership Academy for Poland, w roku akademickim 2019/2020 visiting fellow w Wissenschaftskolleg zu Berlin. Członkini The European Council on Foreign Relations. Opublikowała m.in. książki „Wina narodów. Przebaczenie jako strategia prowadzenia polityki” (2011, Nagroda im. Józefa Tischnera 2012) oraz „Wynalazek nowoczesnego serca. Filozoficzne źródła współczesnego myślenia o emocjach” (2019). Publikuje analizy współczesnej polityki m.in. w The New York Times, Journal of Democracy, Foreign Policy, Neue Zuercher Zeitung.

 

OKO.press